James DeMonaco po sukcesie "Nocy oczyszczenia" także postanowił rozbudować swoją opowieść. "Anarchia" ma zupełnie innych bohaterów niż oryginał, akcja przenosi się na ulice Los Angeles, tylko realia są takie same: oto świat niedalekiej przyszłości, gdy Stany Zjednoczone są  prawie rajem na ziemi. Bezrobocie minimalne, prawie w ogóle nie ma przestępczości, społeczeństwo się bogaci. Ceną za ten dobrobyt jest "noc oczyszczenia" – raz w roku, przez 12 godzin, każda zbrodnia, nie wyłączając morderstwa, jest legalna. Amerykanie dają upust swoim emocjom, rozładowują gniew, dzięki czemu mogą przez cały rok funkcjonować bez zarzutu.

Pomysł rodem z wczesnych filmów Johna Carpentera, James DeMonaco zamienia w polityczny manifest, Oczywiście, "Anarchia" jest przede wszystkim całkiem przyzwoicie – choć bez błysku – zrealizowanym thrillerem, ale wiadomo, po czyjej stronie stoi reżyser. Tym bardziej że w drugiej części odsłania nieco więcej szczegółów dotyczących prawdziwego znaczenia dorocznego rytuału przemocy i zbrodni.

Jest w "Nocy oczyszczenia" wciąż mocno wyczuwalne echo kryzysu finansowego i politycznego: trochę tak, jakby film podpisali twórcy ruchu Occupy Wall Street do spółki ze zwolennikami Edwarda Snowdena. – Jest nas więcej i jesteśmy bardziej wkurzeni – mówi w jednej ze scen członek ruchu oporu wobec rytuału Oczyszczania i brzmi to jak ostrzeżenie skierowane w stronę rządu – jakiegokolwiek – który zbyt mocno ingeruje w życie obywateli, karmiąc bogatych kosztem najbiedniejszych.

NOC OCZYSZCZENIA: ANARCHIA | USA 2014 | reżyseria: James DeMonaco | dystrybucja: UIP | czas: 103 min