Dziennik Gazeta Prawana logo

"Więzy krwi": Reakcja łańcuchowa [RECENZJA]

18 lipca 2014, 09:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Więzy krwi
Więzy krwi/Media
Rodzinna saga policyjno-gangsterska krąży w kinowym krwiobiegu bodaj od zarania samej koncepcji gatunku, stając się jedną z najczęściej eksploatowanych konwencji filmu sensacyjnego czy kryminalnego.

Guillaume Canet – autor ciepło przyjętej swojego czasu adaptacji prozy Harlana Cobena "Nie mów nikomu" – swój pierwszy anglojęzyczny film kręci nadal za francuskie pieniądze, do tego zabierając się za remake filmu Jacquesa Malliota, w którym parę lat temu zagrał główną rolę, opartym z kolei na powieści braci Papet. Uff. Nic więc dziwnego, że zmuszonemu dźwigać na swoich barkach nie lada bagaż, chcącemu dorzucić jeszcze co nieco od siebie Canetowi uginają się kolana. Dwoi się i troi, aby nafaszerować swój film treścią, ale ten przygotowywany mozolnie fresk okazuje się jedynie sprawnie pokolorowanym, lecz pobieżnym szkicem.

Canet po bożemu opowiada historię starą jak świat, sięgając po sprawdzone wzorce gatunkowe, częstokroć zaprzedając konieczne dla podobnej opowieści tempo przemożnej chęci dopowiedzenia każdej sceny, nawet kiedy nie pozostało już nic do dodania. Dlatego 2,5-godzinny film aż prosi się o cięcia, jest miejscami niemiłosiernie nużący i ciągnie się jak guma przyklejona do blatu szkolnej ławki. Relacje braci Franka i Chrisa Pierzynskich (odpowiednio Billy Crudup i Clive Owen) opierają się na klasycznej dychotomii – jeden jest gliną, drugi kryminalistą, który wychodzi na wolność po dwunastu latach spędzonych za kratami. Podstawowe pytanie zadane przez Caneta stanowiące fundament problematyki filmu brzmi: czy tytułowe więzy krwi są na tyle silne, aby zneutralizować różnice światopoglądowe dzielące obu mężczyzn?

Drogę do uzyskania, jak się okazuje, nieco tendencyjnej odpowiedzi reżyser komplikuje poprzez dodanie paru zmiennych, jak choćby zaćpaną byłą żonę Chrisa oraz dawną dziewczynę Franka, która jest teraz z innym. Lecz pomimo że już naznaczony fatalizmem punkt wyjścia sugeruje reakcję łańcuchową kolejnych tragedii, zaskakuje przedramatyzowanie całości, jakby Canet po jednym nieszczęściu dotykającym bohaterów zaraz planował dla nich, zupełnie niepotrzebnie, kolejne, przez co oglądamy ich jedynie w stanie nieznośnego, permanentnego napięcia.

Stylizowany na retrosensację film nie wykorzystuje swojego wcale niemałego potencjału, co jeszcze wzmaga rozczarowanie, gdyż stosunkowo łatwo wyobrazić sobie, jak "Więzy krwi" mogłyby wyglądać.

WIĘZY KRWI | USA, Francja 2013 | reżyseria: Guillaume Canet | dystrybucja: VUE Movie | czas: 127 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj