Dziennik.plRecenzje

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 21°C

Todda Solondza gry i zabawy wojenne

2011-04-13 | Ostatnia aktualizacja: 13:50 | Komentarze: 0 | skomentuj
"Życie z wojną w tle"

"Życie z wojną w tle" / Materiały prasowe

W "Życiu z wojną w tle" Todd Solondz wraca do bohaterów "Happiness", ale tym razem rzeczywistość go rozczarowuje.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Todd Solondz, reżyser "Życia z wojną w tle", jest dzisiaj jednym z najciekawszych obserwatorów amerykańskiej obyczajowości. Ameryka portretowana przez Solondza jest państwem strachu i występku, beznadziei i przerażenia. Rajem na ziemi dla frustratów, zboczeńców i neurotyków.

Tytułowa wojna z najnowszego filmu Solondza ma podwójne znaczenie. Chodzi o wojnę rzeczywistą – choćby stacjonowanie wojsk amerykańskich w Iraku, konflikty na Bliskim Wschodzie czy sankcje wobec krajów Ameryki Południowej, przede wszystkim jednak film traktuje o permanentnym stanie wojennym wewnątrz społeczeństwa amerykańskiego.

Solondz wpadł na bardzo ciekawy pomysł. "Życie z wojną w tle" jest kontynuacją losów bohaterów jednego z najgłośniejszych filmów reżysera – "Happiness" z 1998 roku. Ale w tym quasi-sequelu ich role przejęli inni aktorzy. Spotykamy ich bowiem w nowym momencie życia. Minęła cała nieskończenie długa dekada bólu, udręki i histerii. Solondz nie jest jednak okrutnym diagnostykiem, tylko wyrozumiałym psychiatrą. Pokazuje rany, nie dając w zamian remedium. Cierpimy. Będziemy cierpieć. To nieuniknione.

Bohaterowie "Happiness" nie zmądrzeli. Wcale nie wyszli na prostą. Mąż Joy wciąż dzwoni do nieznajomych kobiet; Trish rozstała się wprawdzie w mężem pedofilem, ale nie jest w stanie udźwignąć relacji normalnego związku; trzecia z sióstr, Helen, rozmienia talent na drobne. Była artystką, teraz jest celebrytką.

W filmie oglądamy zachowania ludzi dysfunkcyjnych, którzy nie pamiętają o własnym wyobcowaniu. Raczej trwają, niż żyją, nie stać ich nawet na poważniejszą refleksję, która mogłaby zmienić stan permanentnego przygnębienia. Jedynie dziecko, chłopiec Bill, ma siłę na sformułowanie podstawowych pytań. Dlaczego dorośli cierpią, dlaczego płaczą?

Łukasz Maciejewski
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najnowsze wideo

    Najczęściej komentowane

    «