Świat Munka ogarnia eksplozja niepohamowanych instynktów i skumulowanych frustracji. Umieszczenie tych problemów w kontekście szkolnej rzeczywistości prowokuje różnorodne skojarzenia. Mamy więc do czynienia z błyskotliwą metaforą społeczeństwa niczym w "Klasie" Laurenta Canteta? A może z drobiazgową analizą mechanizmów przemocy a la Michael Haneke? Niestety, nic z tego.

Duński film opowiada o świecie bez dotyku, w którym wszyscy są od siebie jednakowo oddaleni. Szkoda tylko, że reżyser również nie daje sobie szansy na prawdziwe poznanie bohaterów. W relacjach Sary i jej rówieśników aż chciałoby się dopatrzyć jakiejś dwuznaczności czy elementu zaskoczenia.

"Przytul mnie" staje się ciekawsze, gdy na chwilę opuszcza szkolne mury. W poszukiwaniu przyczyn zaburzonej moralności młodych ludzi reżyser dociera do ich rodzinnych domów. Tym sposobem styka się ze skrajnie różnymi postawami. Zaskakująca swoboda sąsiaduje tu z przesadnym rygoryzmem i boleśnie wymowną nieobecnością. Każda z tych strategii wydaje się jednakowo chybiona. Dysfunkcja rodzi dysfunkcję, a nieodpowiedzialni rodzice wychowują niedojrzałych potomków.

Środkowy palec wymierzony w skostniałą instytucję okazuje się gestem odważnym, lecz pozbawionym znaczenia. Zrzucenie winy na mityczne starsze pokolenia mogłoby stanowić punkt wyjścia do dyskusji o przyczynach nieefektywnego wypełniania społecznych ról. Samo w sobie jest jednak tylko chwytem uczniaka ubarwiającego niedbałe wypracowanie. Tym razem nie obejdzie się bez poprawki.

PRZYTUL MNIE | Dania 2010 | reżyseria: Kaspar Munk | dystrybucja: Vivarto | czas: 80 min