Już sam plakat filmu sugeruje, że mimo budzącego pozytywne konotacje tytułu "Mama", a dla większości z nas to pierwsze słowo, jakie wypowiadamy w życiu, nie będzie to obraz, który można potraktować jako laurkę na Dzień Matki. Widniejąca na reklamowym afiszu butelka ze smoczkiem wypełniona mlekiem ma kobiece kształty, przypomina budzące respekt figurki dominujących bogiń płodności.

Reklama

Filmowa "Mama", mimo że jej dziecko ma już czterdzieści lat, wciąż pozostaje dla niego całym światem, bez niej ono nie ma szans na przetrwanie. W małym, ciasnym mieszkaniu niczym w matczynym łonie toczy się akcja filmu. Obserwujemy egzystencję pary bohaterów – matki i syna. Dwustukilogramowy mężczyzna ma kłopoty z najprostszymi codziennymi czynnościami, praktycznie we wszystkim pomaga mu matka. Monotonia, na którą składają się prozaiczne zajęcia – kąpiel, posiłki, zakupy – odbywa się w ciszy. Bohaterowie praktycznie ze sobą nie rozmawiają.

Chociaż kamera w długich ujęciach z dokumentalną precyzją rejestruje cichy dramat rozgrywający się w czterech ścianach, dając iluzję podglądania prawdziwego życia, toczącego się we własnym powolnym tempie, o bohaterach właściwie nic nie wiadomo. Dlaczego żyją w ten sposób, gdzie jest ojciec rodziny, co jest powodem chorobliwej tuszy syna? Na te i wiele pytań widzowie nie znajdą odpowiedzi w debiutanckim obrazie pary rosyjskich filmowców. Nikołaj i Jelena Renard próbowali się zmierzyć z mitem wielkiej matczynej miłości, którą matka paradoksalnie może wyrządzić krzywdę własnemu dziecku.

– Punktem wyjścia scenariusza była historia babki Yeleny, która miała złe przeczucie przed lotniczą podróżą swojego syna – wyjaśnia genezę powstania filmu Nikolay Renard – doprowadziła do tego, że nie zdążył na feralny samolot. Katastrofa lotnicza rzeczywiście miała miejsce, jednak syn i tak zmarł niemal w tym samym momencie. "Mama" w pewien sposób nawiązuje do tej historii. Małżeństwo filmowców nazywane przez rodzimych krytyków nowym, obiecującym głosem rosyjskiej kinematografii, wybierając, wydawałoby się z pozoru tak nieefektowny filmowo i banalny temat, przypomniało o istocie i sile kina portretującego intymne ludzkie dramaty bez pójścia na skróty w poszukiwaniu łatwych happy endów, do jakich przyzwyczaiło nas współczesne kino.

MAMA | Rosja 2010 | reżyseria: Nikołaj Renard, Jelena Renard | dystrybucja: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty | czas: 71 min