Dziennik Gazeta Prawana logo

"Świnki" puszczają się za euro

20 maja 2011, 11:04
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Świnki
Świnki/Media
Dziecięca prostytucja w przygranicznym miasteczku – Robert Gliński wybrał ostry temat, ale niestety ślizga się po powierzchni kliszy.

Nastoletni Tomek (Filip Garbacz) mieszka w małym miasteczku przy polsko-niemieckiej granicy. Podobnie jak jego rówieśnicy nie ma zbyt świetlanych perspektyw – w rejonie nękanym bezrobociem i beznadzieją, w którym dorośli borykają się z depresją, alkoholizmem i brakiem kasy, dzieciaki mogą wybierać co najwyżej między dyskoteką a ruchem oazowym, zaś w przyszłości wyjechać do Niemiec do pracy. Jednak Tomek jest inteligentny i ambitny, fascynuje go astronomia, marzy o tym, by szkoła kupiła drogi profesjonalny teleskop, dzięki któremu mógłby wziąć udział w konkursie ogłoszonym przez NASA.

Gdy zakocha się w Marcie (Anna Kulej), kwestia braku pieniędzy okaże się palącym problemem, który pchnie go w ramiona lokalnych cwaniaków: przemytników i stręczycieli. Szybką forsę można zarobić dzięki prostytucji, bo nie brakuje niemieckich klientów spragnionych nastoletnich chłopców i dziewcząt. Kupczenie własnym ciałem otwiera przed chłopcem otchłań demoralizacji i odsłania powszechne zakłamanie. Zbuntowany Tomek wystawia policji swojego alfonsa i sam staje na czele małoletnich "świnek" puszczających się za euro. Przyjdzie mu za to zapłacić wysoką cenę...

Zarys akcji wygląda jak żywcem wyjęty z nowelki Emila Zoli: oto niewinna duszyczka zostaje zbrukana na skutek społecznego determinizmu. Inteligencja i chęć do nauki to za mało w konfrontacji z brutalnymi realiami, bo kto urodził się biedakiem, ten nie ma żadnej nadziei i czeka go upadek. Sensacyjny, tabloidowy temat dziecięcej prostytucji zostaje tu podciągnięty do roli uniwersalnego prawa rządzącego rzeczywistością: tak jest, bo tak być musi i nawet najlepsi ugną się w obliczu tej żelaznej logiki. W dodatku historia ma morał: choć motywacje bohatera są szlachetne, nie chce bowiem zarabiać tej brudnej forsy dla siebie, to nie uniknie kary.

Filip Garbacz jest znakomitym młodym aktorem – widzieliśmy jego możliwości już w "Matce Teresie od kotów" – jednak nawet jego niewysilony autentyzm i naturalność nie równoważą publicystycznych tez scenariusza. "Świnek" nie ogląda się jak realistycznego filmu, tylko jak ilustrację do szkolnej rozprawki na zadany temat.

Szkoda, bo wystarczyło bohaterem uczynić amoralnego i pozbawionego celu w życiu "Ciemnego" (Daniel Furmaniak), by uciec od tej czarno-białej optyki i przydać całości realizmu. Ale specami od opowiadania o ludziach głupich, brzydkich i niezasługujących na współczucie są brytyjscy realiści w rodzaju Mike’a Leigh. Polski bohater zaś musi być bez skazy, nawet – a może zwłaszcza – jeśli daje dupy Niemcowi.

ŚWINKI | Polska, Niemcy 2009 | reżyseria: Robert Gliński | dystrybucja: Monolith | czas: 100 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj