Jak Nelson Mandela wygrał mecz
"Invictus" - film Clinta Eastwooda z Morganem Freemanem i Mattem Damonem w rolach głównych opowiada o pewnym cudzie – narodzinach nowego narodu w podzielonym doświadczeniem apartheidu RPA. A wszystko dzięki rugby.
- Gwiazdy kina zjeżdżają do Toronto
- Clint Eastwood mógł być Jamesem Bondem
- Brutalni geniusze
- Clint Eastwood po obu stronach barykady
- "Brudny Harry" dostał order
- "Sztandar chwały" - drastyczne kino wojenne
- Eastwood znów wielki
- Clint Eastwood: wielki fenomen Hollywood
- Brudny Harry ulubieńcem kinomanów z USA
- Oto najbardziej stylowi mężczyźni świata
- 10 twardzieli kina w łagodnym wcieleniu
- Przewidywalna powtórka z Clinta Eastwooda
- Nowy film Eastwooda na Plus Camerimage
- Clint Eastwood nie chce przestać
- Szron na głowie, a w sercu ciągle maj!
- Clint Eastwood kręci z Beyoncé
- Clint Eastwood wierzy w życie po życiu
- Morgan Freeman chwali Brudnego Harry'ego
-
RED – radosna demolka w gwiazdorskim wydaniu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Perspektywa obrana przez Eastwooda – na podstawie książki dziennikarza sportowego Johna Carlina – jest frapująca, ale też bardzo sprytna. Opowiedzieć o polityku i przywódcy, takim jak Mandela, tak znanym, a jednocześnie tak łatwo sprowadzającym się tylko do wymiaru encyklopedycznego hasła, nie jest łatwo.
Zwłaszcza, że kwestie dotyczące polityki i światopoglądu mają tendencję, by dzielić ludzi. Przenosząc ciężar opowieści na arenę sportu, łatwiej wzbudzić jednoznacznie pozytywne uczucia – tu, w przeciwieństwie do polityki, wygrany mecz zawsze jest wygranym meczem, niezależnie od interpretacji i poglądów komentatora.
Kiedy w 1994 roku Nelson Mandela, będący symbolem walki z apartheidem, został wybrany pierwszym czarnoskórym prezydentem RPA, największym wyzwaniem, jakie przed sobą postawił, było doprowadzenie do wewnętrznego pojednania między Afrykanerami a rdzenną ludnością. By to osiągnąć, sięgnął po sport jako nośne narzędzie wspólnotowych doświadczeń.
Wbrew intencjom i nastrojom panującym w rodzimej partii i wśród czarnoskórej części społeczeństwa postawił na rugby – a konkretnie na znienawidzoną, bo utożsamianą z białym rasizmem, drużynę Springboks, której tradycyjnie kibicowali Afrykanerzy. Mandela kilkakrotnie spotykał się z kapitanem drużyny Francois Pienaarem (w filmie w jego postać wciela się Matt Damon), zaś podczas emocjonującego finałowego meczu mistrzostw świata w rugby w 1995 roku, które odbywały się właśnie w południowej Afryce, pokazał się w barwach zespołu, kibicując sportowcom. W ciągu roku rugby, głównie dzięki wsparciu Mandeli, stało się narodowym sportem RPA, na trybunach zasiedli zarówno czarni, jak i biali kibice, zaś wygrana w mistrzostwach stała się okazją do pierwszej ponadrasowej fiesty.



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!