Dziennik Gazeta Prawana logo

"Wymyk" – krótki film o wielkim wstydzie

18 listopada 2011, 12:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Robert Więckiewicz w filmie "Wymyk"
Robert Więckiewicz w filmie "Wymyk"/Media
Film Grega Zglinskiego to kino pełne: opowiedziane z żelazną logiką, ale pozostawiające duże pole do interpretacji.

Dwaj bracia, rodzina, mała stabilizacja. I wypadek, w wyniku którego jeden z mężczyzn trafia do szpitala, a drugi okazuje się tchórzem. Mała stabilizacja natychmiast się rozsypuje, jedynie zadra w sercu pozostaje nietknięta.

Z reguły po wyjściu z kina mamy określone zdanie na temat tego, co właśnie obejrzeliśmy. Potrafimy nie tylko zastosować stałą kolekcję epitetów w rodzaju "dobry", "zły", "mądry", "głupi", ale także, przy minimalnym wysiłku, jesteśmy w stanie rozwinąć te myśli. Dlaczego zły, dlaczego mądry itd. Z "Wymykiem" nie będzie tak łatwo. Ten znakomicie zrealizowany film zostaje w głowie długo po projekcji, nie pozwala o sobie zapomnieć, wywołuje sprzeczne myśli.

Kiedy na festiwalu w Gdyni oglądałem film Zglinskiego po raz pierwszy, miałem wrażenie, że w "Wymyku" najważniejszy jest wątek rywalizacji pomiędzy braćmi, nawiązujący do biblijnego motywu Kaina i Abla. Za drugim podejściem, przed napisaniem tej recenzji, zrozumiałem, że "Wymyk" na pierwszym miejscu jest filmem o wstydzie. Wielkim wstydzie, od którego nie ma ucieczki. O uczuciu zakorzenionym w nas bardzo głęboko, w odmętach jungowskiej jaźni. Rodzimy się z nim i wzrastamy. A potem umieramy. Zawstydzeni. Chore ambicje, chęć dorównania młodszym i zdolniejszym, wreszcie (auto) agresja, są z reguły daremnymi próbami kompensaty za poczucie gorszości. Duchowy wstrząs mózgu, który dotknął Alfreda (Robert Więckiewicz) i jego rodzinę, pozwolił bohaterowi uzmysłowić sobie tę gorzką prawdę. "Okrucieństwo nie jest niczym innym jak zanegowaniem samego siebie, zanegowaniem posuniętym tak daleko, iż wreszcie przekształca się w eksplozję destrukcji" – pisał Maurice Blanchot.

2753092-.jpg
Robert Więckiewicz w filmie "Wymyk"

W najpiękniejszej, wyciszonej scenie filmu, Viola, żona Alfreda (Gabriela Muskała), przez szybę zakładu fryzjerskiego patrzy na opuszczonego męża. Jak Romy Schneider w "Okruchach dnia" Claude’a Sauteta z 1970 roku, mogłaby powiedzieć: "Patrzę na ciebie. Chce mi się płakać. Jestem zmęczona miłością do ciebie". Wszystko mieści się w jej spojrzeniu. Poniżenie, depresja, uczucie. I wielki wstyd.

2598082-.jpg
Robert Więckiewicz i Łukasz Simlat

WYMYK | Polska 2011 | reżyseria: Greg Zglinski | dystrybucja: Best Film | czas: 85 min 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj