W weekend prezes PiS odniósł się do nowego filmu Patryka Vegi. Podczas wystąpienia mówił m.in., że to przygotowanie hejtu, mówił też o instrumentalnym podejściu do faktów. Jego wystąpienie na swoim koncie instagramowym zamieścił reżyser filmu "Polityka".

Mamy do czynienia z coraz wyraźniej pokazywanym - pewnie państwo słyszeli o zapowiedziach filmu Vegi - hejtem, czy przygotowaniem do takiego wielkiego hejtu, wielkiego ataku na zasadzie, że nie liczą się żadne fakty, albo są wykorzystywane w sposób instrumentalny do uogólnień, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością

- mówił Jarosław Kaczyński.

Oczywiście Patryk Vega nie byłby sobą, gdyby w swoim stylu nie odpowiedział prezesowi PiS.

Dzień dobry panie prezesie. Tak, macie się czego bać, bo jak sam pan powiedział, politycy nie są aniołami i ja to właśnie pokazuję w moim filmie. Widzę, że bardzo wnikliwie zapoznał się pan ze scenariuszem filmu "Polityka" - chciałbym podkreślić - ze scenariuszem wykradzionym. Cieszę się, że odnosi się pan do filmu, ale według mojej wiedzy film ten jest jeszcze nieskończony, bo wciąż nad nim pracujemy.

Przypomnijmy też, że marcu 2018 roku tematykę nowego filmu podpowiedzieliśmy reżyserowi w wywiadzie z Dziennik.pl. Poniżej fragment i link do pełnej wersji rozmowy.

------

Dlaczego nie pokażesz, analogicznie do „Botoksu” i „Służb specjalnych”, jak paździerzowa i prymitywna jest polska polityka?

(po dłuższym milczeniu) Teraz, kiedy to powiedziałeś, zacząłem się zastanawiać, czy rzeczywiście nie jest to temat. Chociaż ten świat jest tak skompromitowany, tyle w nim naturalnej dramaturgii, że trudnym zadaniem byłoby opowiedzenie czegoś nowego w sferze filmowej. Pamiętam, że w czasie afery Rywina znajomi producenci mówili mi, że koniecznie trzeba o tym nakręcić film i że to będzie hit. Pytałem ich wtedy, kto pójdzie na to do kina, skoro ludzie mają aferę na żywo, w telewizji. To, czego nie są nam w stanie dać media, to ciągłość emocjonalna postaci. Oglądamy informacje, które nas elektryzują, ale tam nie ma bohaterów, z którymi jesteśmy w stanie się identyfikować. To jest wyższość kina fabularnego nad dokumentem. Nie wykluczam tego tematu.