Kultowa komedia "Nie lubię poniedziałku" zostanie wyemitowana dziś, 7 czerwca o godz. 20:00 na antenie Kino Polska.
Nowatorska konstrukcja filmu
Film wyróżnia się nowatorską jak na swoje czasy konstrukcją mozaikową i nie posiada jednego głównego bohatera, lecz śledzi losy zbiorowości. Scenariusz, również autorstwa Tadeusza Chmielewskiego, splata ze sobą kilkanaście równoległych wątków, które przecinają się w tętniącej życiem Warszawie.
Reżyser, znany z takich hitów jak "Ewa chce spać" czy "Jak rozpętałem II wojnę światową", postawił na precyzyjny rytm i wizualny humor, wspierany przez plejadę wybitnych aktorów, m.in. Kazimierza Witkiewicza, Jerzego Turka, Halinę Kowalską, Zygmunta Apostoła, Mieczysława Czechowicza, Bogusza Bilewskiego, Andrzeja Herdera oraz Bohdana Łazukę.
Fascynujący zapis Warszawy lat 70.
Produkcja stanowi fascynujący zapis Warszawy lat 70. – miasta w budowie, pełnego nowoczesnych neonów, szklanych witryn i szerokich arterii. Chmielewski stworzył obraz stolicy niemal magicznej, w której absurdy systemu takie jak brak części zamiennych czy biurokratyczne zawiłości stają się jedynie tłem dla życzliwych, choć nieco zagubionych bohaterów. Dzięki takiemu podejściu "Nie lubię poniedziałku" trwale zapisało się w polskiej popkulturze, a sceny takie jak spacer z korbowodem czy próby opanowania ruchu ulicznego przez milicjanta z dzieckiem stały się wizualnymi symbolami polskiego kina komediowego.
"Nie lubię poniedziałku" realizowano w autentycznych warszawskich plenerach, co dziś stanowi niezwykły zapis stolicy początku lat 70. Jedną z najbardziej pamiętnych sekwencji jest wątek dyrektora "Maszynohurtu", granego przez Kazimierza Rudzkiego. Aktor większość czasu spędził w przeszklonej windzie nowoczesnego wieżowca, a sceny te realizowano bezpośrednio w obiekcie, co pozwoliło idealnie oddać klaustrofobiczny klimat tej sytuacji.
Kultowy status zyskał również występ Bohdana Łazuki, który grając samego siebie, stworzył najbardziej rozpoznawalną scenę filmu. Jego powrót nad ranem z korbowodem w dłoni i nawigowanie wzdłuż torów tramwajowych było w dużej mierze improwizacją. Całość dopełnia rola włoskiego biznesmena Francesco Romanellego, w którego wcielił się Kazimierz Witkiewicz, oraz jazzująca ścieżka dźwiękowa Jerzego "Dudusia" Matuszkiewicza. Kompozytor stworzył motywy muzyczne, które doskonale oddają rytm miejskiego chaosu.
Aktualność po 50 latach
Mimo upływu ponad pół wieku, "Nie lubię poniedziałku" nie traci na aktualności. Film umiejętnie punktuje narodowe przywary, ale robi to z sympatią, co sprawia, że widzowie do dziś chętnie do niego wracają. To rzadki przykład kina, które potrafi połączyć pokolenia, dla jednych będąc sentymentalną podróżą w przeszłość, dla innych – lekcją inteligentnego dowcipu i doskonałego rzemiosła filmowego.