Zbliża się moment, w którym nieco niesforny Zet musi przejąć obowiązki od swojego ojca, Zająca Wielkanocnego. Problem w tym, że wcale nie ma na to ochoty i wolałby być perkusistą w rockowym zespole. Ucieka więc z domu i rusza do Hollywood, gdzie spotka utracjusza i obiboka Freda (James Marsden). Wprosi się do jego domu, zrujnuje mu nieco życie, ale – oczywiście – obaj się wkrótce zaprzyjaźnią. Zet zacznie robić muzyczną karierę, a Fred odkryje swoje powołanie i postanowi zostać zającem wielkanocnym. Co nie będzie takie proste, bowiem władzę nad świętami ma zamiar przejąć junta kurczaków pod wodzą złowieszczego Carlosa.

Fabularny absurd "Hop" dałoby się jeszcze przełknąć, gdyby miał choć trochę wdzięku. Twórcom udało się zgrabnie połączyć animację komputerową z filmem aktorskim, ale co z tego, skoro główny bohater jest kompletnym idiotą, a jego kumpel – irytującym gryzoniem. I choć to na chemii między nimi ma się opierać cała fabuła, stanowią jedną z najbardziej niedobranych par w historii kina. A resztę dowcipów zabija toporne aktorstwo – tu palma pierwszeństwa należy się Davidowi Hasselhoffowi, który nie potrafi przekonująco zagrać nawet Davida Hasselhoffa. W oryginale przynajmniej głosu ojcu Zeta udzielał Hugh Laurie. Polski dubbing odbiera i tę przyjemność.

HOP | USA 2011 | reżyseria: Tim Hill | dystrybucja: UIP | czas: 90 min