"Tak to się teraz robi" - historia miłosna z tłem
Współczesne kobiety nie czekają już na księcia z bajki. W XXI wieku wystarczy mieć sprecyzowane wymagania, nieco gotówki i wybrać swojego Wikinga. Bohaterką filmu "Tak to się teraz robi" (w polskich kinach od 20 sierpnia) jest Kassie, młoda samotna kobieta, która dokładnie wie, czego chce od życia, a chce dziecka. Dziewczyna przestała łudzić się, iż spotka "tego jedynego", postanawia więc znaleźć dawcę.
- "Duże dzieci" - na wyjście do kina z kumplami
- "Incepcji" Nolana nawet DiCaprio nie ratuje
- "Ryś i Spółka" - ekologiczna animacja z Pudzianem w tle
- Wszystko czego chcę na święta
- "Tak to się teraz robi", czyli komedia z probówki
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wszystko poszłoby jak po maśle, gdyby nie drobny incydent w łazience, w który wmieszany został najlepszy przyjaciel przyszłej mamy - pijany w sztok Wally, pojemnik z nasieniem oraz Diane Sawyer. Ciężarna kobieta postanawia opuścić Nowy Jork, by wychowywać dziecko z dala od wielkomiejskiego zgiełku. Kiedy wraca po 7 latach okazuje się, że jej syn, Sebastian, to... miniatura Wally'ego.
Siłą napędową filmu są kreacje aktorskie. Jennifer Aniston jako Kassie nie zabłysnęła w żaden szczególny sposób (poza tym, że ma genialnego fryzjera), znakomicie spisał się natomiast Jason Bateman w roli neurotycznego Wally'ego. Aktor okazuje się nie tylko zabawny, ale bardzo przekonujący w pełnych emocji scenach dramatycznych.
Jeszcze lepiej jest na drugim planie z niezawodną, lekko stukniętą Juliette Lewis, wymuskanym błękitnookim Patrickiem Wilsonem, który wygląda jakby jego ojcem był Ken (tak, ten od Barbie) oraz szykownym Jeffem Goldblumem - ucieleśnieniem nonszalancji, przyodzianym w doskonale skrojone garnitury, eleganckie szlafroki i sarkazm. Prawdziwą perłą jest jednak najmłodszy członek obsady, Bryce Robinson przejęty losem kaczek, o wzroku zbolałego spaniela i "cierpiący na hipochondrię".
Film reklamowany jest hasłem "komedia prawie romantyczna". Jeszcze trafniej byłoby "prawie komedia prawie romantyczna". Owszem, bywa zabawnie i romantycznie, ale nowe dzieło Josha Gordona i Willa Specka to jednak coś innego niż słodka, naszpikowana gagami opowieść o tym jak w końcu on i ona się pokochali. To barwny obraz naszych czasów, zwierciadło współczesnego społeczeństwa z jego zdawać by się mogło surrealistycznymi problemami.
Twórcy we wdzięczny, chwilami przewrotny i przejaskrawiony, ale szalenie trafny sposób pokazują, jak samodzielne (samowystarczalnep), odważne i zdeterminowane są dzisiejsze kobiety. Dowiadujemy się ponadto, jakie rzeczy ludzie są w stanie zrobić dla pieniędzy. Widzimy też jak trudno mężczyznom zaangażować się w związki, ale i jak ważne jest dla nich ojcostwo.
Wątek więzi rodzącej się między nieświadomym niczego synem a przerażonym, ale i gotowym do poświęceń tatą jest najmocniejszym atutem obrazu. Oczywiście, mówimy tu o lekkim kinie, nie należy więc spodziewać się głębokiej psychoanalizy czy studium socjologicznego. Miło jednak zobaczyć miłosną historię z tłem.


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!