Dziennik Gazeta Prawana logo

"Brooklyn": Nie każda bajka dobrze się kończy. RECENZJA

19 lutego 2016, 09:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Brooklyn
Brooklyn/Media
Nominowany do Oscara "Brooklyn" Johna Crowleya to cudowny, choć w pewnym sensie absolutnie niedzisiejszy film.

Ekranizacja prozy Colma Tóibína to nie tyle rzecz o losie imigrantów, ile z wyczuciem poprowadzona historia miłosna. Eilis (Saoirse Ronan) wyrusza z zapyziałego irlandzkiego miasteczka do wielkiego świata. Przyjaciel rodziny załatwił jej pracę w nowojorskim sklepie, dziewczyna decyduje się więc na emigrację, wiedząc, że w rodzinnych stronach i tak nic lepszego jej nie czeka. Wśród szukających szczęścia w Ameryce przybyszy jest prawdziwym dzieckiem szczęścia. Owszem, doskwiera jej tęsknota za ojczyzną, ale w Nowym Jorku odnajduje się doskonale.

Ellis ma przyzwoitą pracę, szacunek znajomych, spotyka sympatycznego Włocha, za którego szybko wychodzi za mąż. Z zagubionej prowincjuszki staje się wielkomiejską dziewczyną, pewną siebie, otwartą, szczęśliwą. Sprawy rodzinne zmuszają ją do powrotu do Irlandii, a ta podróż każe jej zastanowić się nad sensem i słusznością dokonanych wcześniej wyborów. Na dodatek w jej życiu pojawi się nowy mężczyzna, Jim (Domhnall Gleeson), który wcześniej ją ignorował, ale nową, "amerykańską" Eilis się zachwyca.

"Brooklyn" zachwyca stroną wizualną i scenariuszem Nicka Hornby'ego, ale to przede wszystkim triumf w pełni zasłużenie nominowanej do Oscara Saoirse Ronan. Dyskretna, wyciszona, budowana z ulotnych spojrzeń i uśmiechów rola młodej Irlandki oddala tę opowieść od banału i nadaje jej melancholijny, nieco staroświecki charakter.

Ronan ma wdzięk gwiazd dawnego Hollywoodu, sam film przypomina zaś produkcje z lat 40. i 50., gdy kino sprawiało, że życie wydawało się piękniejsze, nawet smutek i żałoba zdawały się lżejsze do zniesienia. I tylko w pięknej, przejmującej scenie świątecznej uczty przygotowanej dla irlandzkiej biedoty pojawia się więcej goryczy. Samotni, starzy imigranci łakną chwili wspólnej radości. – – tłumaczy Eilis jej opiekun, ojciec Flood. Ich zmęczone, pozbawione nadziei twarze przypominają, że nie każda baśń o lepszym życiu miała szczęśliwe zakończenie.

Brooklyn | Wielka Brytania, Irlandia, Kanada 2015 | reżyseria: John Crowley | dystrybucja: Imperial-Cinepix | czas: 112 min | w kinach od 19 lutego

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj