Dziennik Gazeta Prawana logo

"Tysiąc i jedna noc": Szeherezada w Portugalii. RECENZJA

26 lutego 2016, 08:21
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Tysiąc i jedna noc
Tysiąc i jedna noc/Media
"Tysiąc i jedna noc" Miguela Gomesa najlepsza jest wtedy, gdy nie wstydzi się swojej ludyczności, dokonuje karnawałowego odwrócenia ról i jawnie kpi z możnych tego świata.

"Tysiąc i jedna noc" zyskała zasłużoną sławę jednego z największych wydarzeń zeszłorocznego festiwalu w Cannes, a potem zrobiła furorę na wrocławskim festiwalu Nowe Horyzonty. Eksperymentatorowi, znanemu w Polsce głównie za sprawą nakręconego w 2012 roku "Tabu", z powodzeniem udało się połączyć baśniową niezwykłość z dokumentalną rejestracją rzeczywistości. W dziele Gomesa snute przez Szeherezadę opowieści nie dotyczą świata arabskiego, lecz współczesnej, pogrążonej w kryzysie Portugalii. Reżyser oddaje głos zwykłym obywatelom cierpiącym z powodu błędnych decyzji polityków. Przyjęcie tej perspektywy sprawia, że "Tysiąc i jedna noc" pozostaje przepełniony gniewem, który bywa jednak neutralizowany przez rubaszny humor i – współdzieloną z literackim pierwowzorem – wiarę w oczyszczającą moc sztuki.

Nietypowy pomysł Miguela Gomesa wyda się bardziej zrozumiały, gdy wpiszemy go w kontekst dotychczasowej kariery reżysera. Skłonność do przeplatania realizmu i groteski towarzyszy temu twórcy już od czasu pełnometrażowego debiutu. W "Twarzy, na którą zasłużyłeś" Portugalczyk opowiada historię trzydziestoletniego mężczyzny, który dezerteruje z urodzinowej imprezy i ucieka do odrealnionej krainy dzieciństwa. Już wówczas w kinie Gomesa zaznacza się także skłonność do zabawy archetypami i klasycznymi tekstami kultury. Nie bez powodu baśniowe fragmenty "Twarzy..." wydają się wyraźnie inspirowane "Królewną Śnieżką i siedmioma krasnoludkami". Zapoczątkowaną w debiucie strategię reżyser rozwinął w kolejnym filmie – prezentowanym na festiwalu w Cannes – "Naszym ukochanym sierpniu". Połączenie folklorystycznego dokumentu z wariacją na temat historii "Romea i Julii" z dzisiejszej perspektywy można czytać jako ćwiczenie stylistyczne stanowiące zapowiedź monumentalnego "Tysiąca i jednej nocy". W międzyczasie reżyser zdążył jednak jeszcze odnieść ogromny sukces za sprawą wspomnianego "Tabu". W nagrodzonym na Berlinale pastiszu klasycznego melodramatu rozpad pojedynczego związku został mistrzowsko zestawiony z upadkiem portugalskiego imperium kolonialnego.

W porównaniu z eleganckim "Tabu", "Tysiąc i jedna noc" wydaje się filmem znacznie trudniejszym do okiełznania. Złożona z części "Niespokojny", "Opuszczony" i "Oczarowany", trwająca około sześciu godzin trylogia bywa nużąca i manieryczna. Ma jednak swoje autentycznie wielkie momenty. Najnowsze filmy Gomesa są najlepsze wtedy, gdy nie wstydzą się swojej ludyczności, dokonują karnawałowego odwrócenia ról i jawnie kpią z możnych tego świata. Pierwszą z tego rodzaju scen odnajdziemy już na samym początku "Niespokojnego". Widzimy w niej grono unijnych urzędników, którzy spotykają się, by porozmawiać o uderzających w Portugalię sankcjach. Początkowo decydenci są surowi i nieprzejednani. W pewnym momencie spotykają jednak tajemniczego szamana oferującego im środek na potencję. Pod wpływem specyfiku bohaterowie momentalnie zyskują dobry humor i są gotowi umorzyć portugalskie długi. Tego rodzaju rubaszny humor – budzący wyraźne skojarzenia z "Kwiatem tysiąca i jednej nocy" Pasoliniego – powraca również w "Opuszczonym". W tej części prawdziwy majstersztyk stanowi sekwencja coraz bardziej absurdalnego procesu sądowego. Komplikująca się z każdą chwilą intryga stanowi celną i dowcipną metaforę panującego w Portugalii chaosu. W wieńczącym projekt "Oczarowanym" frywolny nastrój poprzednich części zostaje odrobinę stonowany, a ozdobę filmu stanowi klasyczna, pełna baśniowego uroku sekwencja z życia Szeherezady.

Mimo że wszystkie części "Tysiąca i jednej nocy" mocno różnią się od siebie nawzajem, spoiwo między nimi stanowi – widoczna już w poprzednich filmach twórcy "Tabu" – radość płynąca ze snucia narracji. W najnowszym projekcie reżysera wydaje się ona istotna tym bardziej, że pozwala jednostkom wykluczonym i zepchniętym na margines społeczeństwa odzyskać podmiotowość, wytworzyć poczucie wspólnoty i skorygować niesprawiedliwą rzeczywistość. Gomes zdradza się z głęboką wiarą, że Portugalczycy – niczym Szeherezada – będą w stanie przetrwać kryzysową sytuację właśnie dzięki umiejętności opowiadania historii.

Tysiąc i jedna noc, część 1. Niespokojny | Portugalia, Francja, Niemcy, Szwajcaria 2015 | reżyseria: Miguel Gomes | dystrybucja: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty | czas: 125 min | w kinach od 26 lutego, premiery kolejnych części 4 i 11 marca

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj