Dziennik Gazeta Prawana logo

W kinach zarobił 600 milionów. Megahit szybko wjechał na VOD

22 sierpnia 2025, 15:00
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Brad Pittt w filmie "F1"
Brad Pittt w filmie "F1"/Materiały prasowe
Firma Apple wydała na produkcję "F1: Film" z Bradem Pittem w roli głównej ponad 250 milionów dolarów, co czyni obraz jednym z najdroższych w historii kina. Niełatwo o zwrot takich kosztów, dlatego też przed premierą na platformie Apple TV+ "F1" wjechało na wielkie ekrany, w tym IMAX. I zrobiło prawdziwą furorę. Teraz zaś film, w niespełna dwa miesiące po premierze kinowej, można już oglądać także w streamingu!

"F1: Film" pierwotnie nosił tytuł "Apex", ale z oczywistych względów marketingowych zdecydowano się na zmianę.

Premiera VOD

"F1" wciąż można oglądać w wybranych kinach, jednak dziś, 22 sierpnia, film pojawił się w wypożyczalniach VOD takich jak Megogo (najtaniej – za 44,99 zł) oraz Premiery CANAL+, Prime Video, Rakuten TV i Player (po 49,99 zł).

Największy hit Apple

Okazuje się, że widzowie byli spragnieni rozrywkowej "wyścigówki" z jednym z najpopularniejszych gwiazdorów wszech czasów. "F1" już w pierwszy weekend w kinach zarobił bowiem na całym świecie aż 146 milionów dolarów, z czego 57 milionów na rynku amerykańskim.

Po drugim weekendzie sytuacja przedstawiała się jeszcze lepiej, bowiem film podwoił swoje wyniki – w USA zarobił ponad 100 milionów dolarów, zaś w skali globalnej wpływy przekroczyły 300 milionów.

W sumie w niespełna dwa miesiące film zarobił na całym świecie 600 milionów dolarów.

Takiego hitu Apple jeszcze nie miało, mimo że już produkowało filmy o 200-milonowych budżetach, w tym "Napoleona" Ridleya Scotta – ambitną superprodukcję, która poległa w kinach.

Wypada nadmienić, że "F1: Film" jest pierwszą w historii produkcją Apple, która w kinach w USA zarobiła ponad 100 milionów dolarów.

Będzie sequel "F1"?

Jak to bywa w przypadku kinowych przebojów, natychmiast pojawiły się pogłoski o kontynuacji. Co więcej, według portalu Variety, sequel już jest w przygotowaniu. Jak z kolei przypomina Filmweb, sam reżyser Joseph Kosinski w jednym z wywiadów w ramach promocji filmu nie wykluczył powrotu do swoich bohaterów. O tym zdecyduje widownia. Wydaje mi się, że zostawiliśmy otwarte drzwi dla Sonny'ego, Kate i Joshuy. Tak więc myślę, że jest więcej historii do opowiedzenia o drużynie APXGP i o dalszych losach Sonny'ego. Ostatecznie jednak to nie do mnie należy decyzja – mówił Kosinski.

"F1" jak "Top Gun" na lądzie

Film opowiada historię emerytowanego kierowcy wyścigowego (Brad Pitt), który ostatni raz wraca na tor, aby stać się mentorem dla młodszego kolegi (Damson Idris). Brzmi znajomo? Nic dziwnego - produkcja od dawna jest określana w branży jako "Top Gun" na lądzie, a do tego za kamerą stanął twórca przebojowego "Top Gun: Maverick", amerykański reżyser polskiego pochodzenia Joseph Kosinski.

W obsadzie znaleźli się również Kerry Condon, Javier Bardem, Tobias Menzies, Sarah Niles, Kim Bodnia i Samson Kayo. Producentem jest słynny Jerry Bruckheimer.

Zdjęcia podczas zawodów Grand Prix

Realistyczne sceny samochodowej rywalizacji kręcono podczas zawodów Grand Prix Wielkiej Brytanii. W trakcie wyścigu na Silverstone Brad Pitt zasiadł za kierownicą bolidu Formuły 2, przygotowanego przez zespół Mercedes GP. Stworzono nawet specjalny 11. garaż, w którym swoją siedzibę miał fikcyjna ekipa bohatera.

Szef teamu Mercedes GP Toto Wolff przekazał z kolei, że aby pomóc Pittowi w przygotowaniu się do roli, wysłano go szkoły jazdy we Francji.

Spędziłem tu najwspanialszy czas w życiu. Kierowcy Formuły 1 to niesamowici ludzie, mam do nich wielki szacunek. Świetnie było tu być – mówił Pitt w wywiadzie dla Sky Sports.

Ogromne ryzyko producentów

Film był dystrybuowany w tradycyjnych kinach oraz IMAX przez Warner Bros. Pictures. Uroczysta premiera produkcji odbyła się w środę, 25 czerwca 2025 roku, zaś do szerokiej dystrybucji w polskich i światowych kinach "F1" wjechało 27 czerwca.

Producenci podjęli ogromne ryzyko, wykładając na film tak gigantyczne pieniądze – niektóre nieoficjalne źródła mówiły nawet o 300 milionach dolarów. Wliczając koszty reklamy, jest to zupełnie realna kwota. Co więcej, nie jest tajemnicą, że sama gaża Brada Pitta wyniosła 30 milionów dolarów, co stanowi rekord w karierze gwiazdora.

Nie dziwi więc, że zaplanowano bardzo szeroką promocję, aby zachęcić nawet tych widzów niebędących fanami Formuły 1. Według umowy producentów z dystrybutorem "F1" miało zagwarantowaną obecność w kinach co najmniej przez miesiąc, zanim wjedzie na platformę Apple TV+.

Filmowi na pewno pomogły dobre opinie. A te są wręcz entuzjastyczne. Na portalu RottenTomatoes "F1" pozytywnie ocenia aż 83 proc. recenzentów i 97 proc. widzów. Na Filmwebie średnia ocen wynosi z kolei 7.0 od krytyków i 7.7 od widzów.

"Filmowe super-doświadczenie 10DX, kiedy siedzisz w fotelu kinowym, a czujesz każdym receptorem, że popylasz 350 km/h. Większy cud techniki niż dowolny bolid F1" – pisze Maciej Roch Satora.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj