Obsada: Sally Hawkins, Eddie Marsan, Alexis Zegerman.

Reklama

Wszystko w tym filmie podporządkowane jest nietypowemu spojrzeniu na świat głównej bohaterki brawurowo granej przez uhonorowaną za tę rolę na festiwalu w Berlinie Sally Hawkins. Poppy nie spełnia właściwie żadnego kryterium, które w powszechnym przekonaniu czyni człowieka szczęśliwym, a mimo to jest chora na szczęście. Ma 30 lat, od dziesięciu mieszka ze współlokatorką, czasem miewa przygodne związki z facetami, ale nie udało jej się znaleźć takiego, z którym chciałaby dzielić życie.

Jest nauczycielką, uczy dzieci. I sama jak dziecko wciąż ucieka przed dorosłością i odpowiedzialnością. Ze swoją nadekspresją sprawia wrażenie wariatki. Potrafi rozbroić lęki śmiechem, zagłuszyć słodkim szczebiotaniem o niczym. Prawie nic nie jest w stanie wyprowadzić jej z równowagi. Stres Poppy odreagowuje, upijając się z przyjaciółkami, skacząc na trampolinie i tupiąc z pasją na kursie flamenco. Nie zadaje sobie pytania, czy jest szczęśliwa, pyta o to innych zafascynowana życiem, pełna stoickiej wyrozumiałości.

Za jej pogodną afirmacją życia kryje się jednak niepokój podszyty wątpliwością, czy aby na pewno współczesny świat jest najlepszym miejscem do życia. To ten sam smutek, to samo zwątpienie i to samo zagubienie, które towarzyszy bohaterom „Sekretów i kłamstw” albo „Wszystko albo nic”. Tyle tylko że Leigh ton współczującej obserwacji ciemnej strony życia zamienił na cokolwiek komediową przypowiastkę z krzepiącym przesłaniem pocieszającym wszystkich neurotycznych dziwaków.

U Leigh ludzie pozornie otwarci zamykają się w swoich własnych światach i gettach, poddają się mieszczańskim normom, fobiom, lękom, religijnym obsesjom albo wpadają w pułapki liberalnych utopii. Leigh nie daje uniwersalnej recepty, jak zwalczyć kulturową pustkę, jak się odnaleźć w świecie skazującym na wyobcowanie. Podpowiada jedynie, że zamiast utwierdzać się w cierpieniu, trzeba z życia czerpać pełnymi garściami tyle, ile można. Leigh opowiada o codzienności, pokazuje, że coś, co wydaje się zwyczajne i szare, może być kolorowe.

Życie Poppy toczy się w jednostajnym rytmie pracy, spotkań z koleżankami, wycieczek za miasto, odwiedzin u siostry, cotygodniowych lekcji jazdy z nie do końca zrównoważonym instruktorem. Żadnych niespodzianek, jeśli nie liczyć podszytego egzystencjalnym niepokojem spotkania z szalonym bezdomnym. Ale nawet wtedy nic dramatycznego się nie zdarza, Poppy zwyczajnie potrafi się cieszyć drobiazgami, w drobiazgach znajdować sens, a z kolei inne drobiazgi odrzucać jako zbędny ciężar. Światu może i grozi katastrofa, ale nawet jeśli tak jest, można odejść z uśmiechem na ustach. Tak mówi Poppy swojemu sfrustrowanemu instruktorowi. I w tę prostą życiową filozofię wierzy. Leigh, choć z ciemną stroną życia chyba nie do końca się pogodził, zdaje się podpowiadać, że im gorzej dzieje się wokół, tym bardziej trzeba myśleć pozytywnie.

Dystrybucja: Monolith.