Jorgen Leth, który z niejednego pieca jadł chleb, był mentorem Larsa von Triera i autorem różnej klasy eksperymentalnych dokumentów i fabuł, wpadł na pomysł, że za godne fundusze europejskie zwiedzi pół świata i naogląda się do woli rozebranych panienek. Dorobił do tego wygodną ideologię i wyszedł mu "ambitny erotyk". Średnio podniecający, realizacyjnie toporny, ale za to sporo mówiący o autorze.

Leth wyrusza do krajów Trzeciego Świata. Organizuje castingi dla lokalnych Aniołków Charliego (Jorgena). Panie z brzuszkami, siwizną albo cellulitem nie mają prawa wstępu do raju Letha. Liczą się tylko ładne laski. Rozbierz się, pokaż piersi, zacznij ceremoniał uwodzenia – tu nie chodzi o porno – podkreśla zadowolony z siebie wodzirej (rocznik 1937). Panienki posłusznie ściągają majteczki, rozpinają biustonosze, potrząsają cud główkami. Wszyscy zadowoleni?

Leth jest sprytny. Uważa, że mamy do czynienia ze sztuką wysoką. Dotacja nie może się zmarnować.

Reżyser, wspólnie z producentem, niejakim Larsem von Trierem (!), wpadł na pomysł, że przecież można by zaszaleć konceptualnie. Widzimy piękną Brazylijkę wchodzącą pod prysznic. Plan amerykański. Cięcie. Następnie obrazek pach, pępek, lewa brodawka, stopy. Zmiana kadru. Teraz stołek, również pokawałkowany. Oparcie, nogi, podłoga. Niby metafora, ale co z niej wynika?


Urodziwe dziewczęta z Ameryki Południowej odgrywają przed Lethem role jego dawnych kochanek (reżyser z dumą przyznaje, że miał trzy żony, każda młodsza o co najmniej dziesięć lat od niego). Teraz, patrząc na modelki, wygina się do własnych wspomnień. Samych kobiet oczywiście nikt nie pyta o zdanie. A może one również chciałyby odegrać jakiegoś palanta? Tymczasem według Letha nie potrafią, są bowiem ofiarami kulturowej opresji, a ich kobiecość została zdeformowana i uwięziona. Sam bym na to nie wpadł.

Co najdziwniejsze, "Męski erotyk" jest pozbawiony jakiejkolwiek zmysłowości. Założony jako zderzona z wideo-art socjologiczna sonda na temat uwodzenia nie przekonuje zarówno jako dokument, jak i dzieło artystyczne. Po godzinach znoju w rejestrowaniu nagich panienek rozparty na hotelowej wersalce Jorgen mętnie tłumaczy się z ciężkiej misji. Twierdzi, że chodzi mu o sztukę. A ja byłem pewien, że o fiku-miku na patyku. Gość się żenująco rozerwał, jego sprawa, ale po co dorabiać do tego ideologię?

MĘSKI EROTYK | reżyseria: Jorgen Leth | dystrybucja: Against Gravity | czas: 90 min