Lustracja po czesku
Jan Hřebejk – jeden z najpłodniejszych ostatnio czeskich reżyserów, bierze się za temat rozliczeń z teczkami służby bezpieczeństwa. Z tragikomicznym dystansem i wyrozumiałością. "Czeski błąd" to najnowsza premiera DVD.
- Męskość w kryzysie
- Festiwal filmowy w Kazimierzu - co warto zobaczyć?
- Lato, miłość i Polska powiatowa
- Droga do szczęścia
- Oczyszczanie ciała i duszy
- W cieniu płonącego świata
- Szachnazarowa zapiski na marginesach
- Burmistrz okazał się agentem SB. Straci stanowisko
- Siergieja Paradżanowa wizje malowane na celuloidzie
- Sąd chce zabrać posłowi lewicy immunitet
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Po krótkiej przerwie wrócił Hřebejk do współpracy ze swoim etatowym scenarzystą Petrem Jarchovským i do tematu najnowszej czeskiej historii obejmowanej terapeutycznym, pobłażliwie czeskim spojrzeniem.
Brał się wszak Hřebejk wcześniej za temat Holokaustu Żydów w kontekście bierności ("Musimy sobie pomagać"), za serwilistyczne i utopijne postawy podczas praskiej wiosny (doskonałe "Pelišky" znane u nas jako "Pod jednym dachem"), teraz zaś otworzył z Jarchovským teczki po STB. Bardzo czeski to temat i bardzo polski przecież. Ale jakże inaczej zarazem załatwiany. Po trosze dlatego, że czeskie problemy z lustracją trudno z naszą wojną na teczki porównać. Odkrycie, że legendarny opozycyjny bard Jaromír Nohavica współpracował z bezpieką, nie spowodowały objęcia go ogólnonarodowym ostracyzmem. Na jego koncerty nadal trudno dostać bilety. Było trochę szumu, ale publiczne przyznanie się do winy i oświadczenie Nohavicy, że nie powiedział nic ważnego, wystarczyły do rozgrzeszenia.
Bohater "Czeskiego błędu" ma podobną biografię. Jest cenionym psychiatrą, ma nienaganny opozycyjny życiorys, jest przykładnym mężem wciąż zakochanym w żonie i wzorowym ojcem. Właśnie ma dostać państwową nagrodę, więc telewizja kręci o nim cykl programów. Przy produkcji pracuje jego zięć, który od dłuższego czasu ukrywał pozamałżeński romans. Teraz wchodzi w posiadanie teczki, która świadczy niezbicie o tym, że człowiek uważany za nieskazitelnego współpracował przed laty z STB. Oskarżony broni się tak jak Nohavica, mówiąc: "Nic ważnego im nie powiedziałem". Ale przecież współpracując z STB, zniszczył życie obiecującemu rzeźbiarzowi, ożenił się z jego narzeczoną.
Funkcjonariusz, który go kiedyś przesłuchiwał, mówi o nim: "Był lekarzem, donosił, potem się odciął, zaczął myć okna, podpisał Kartę 77, uciekł na wieś i od tej pory był już jak kryształ. Nie dawał się złamać". Jak ulał pasuje to do bohatera kunderowskiej "Nieznośnej lekkości bytu", któremu Hřebejk z Jarchovským zdają się dopisywać wcześniejsze i późniejsze koleje losu. Zabieg prosty, skuteczny, pozwalający osadzić akcję w realiach, a zarazem wpisać w ramy czeskiej biografii symbolicznej.



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!