"Rzeź" to kameralny komediodramat według nagrodzonej prestiżową Tony Award sztuki Yasminy Rezy. Dwie małżeńskie pary z Brooklynu spotykają się wieczorem, by załagodzić konflikt między swoimi synami, którzy pobili się w szkole. Jednak rozmowa dorosłych szybko przeradza się w ostrą kłótnię, ujawniając różnice życiowych postaw, światopoglądów i systemu wartości. W rolę skonfliktowanych rodziców wcielili się Jodie Foster i John C. Reilly oraz Kate Winslet i Christoph Waltz – słowem créme de la créme amerykańskiego i europejskiego aktorstwa.

"Od »Noża w wodzie«, przez „»Wstręt«, po »Lokatora« Roman Polański udowadniał, że jest absolutnym mistrzem w przenoszeniu na ekran intymnych, niedostępnych przestrzeni" – mówił o "Rzezi" Richard PeEa, dyrektor programowy New York Film Festivalu, podczas którego odbędzie się (30 września) amerykańska premiera filmu. "Wsparty przez cztery znakomite kreacje aktorskie osiągnął nowy szczyt swojej wybitnej kariery" – konkludował PeEa.

Komplementy, nagrody, zachwyty i chór piejących unisono krytyków to doświadczenie zaskakująco nowe w trwającej już pół wieku karierze 78-letniego reżysera. Choć ma na koncie Oscara, nagrodę BAFTA, Cezary, Złoty Glob i wyróżnienia najważniejszych filmowych festiwali (Złotą Palmę z Cannes oraz Złotego i dwa Srebrne Niedźwiedzie z Berlina – Złotego Lwa na razie brakuje), nigdy nie był pupilkiem krytyki. W swojej autobiografii „Roman” skomentował to w dowcipny, acz dość zgryźliwy sposób: "Krytykom zawsze najbardziej podoba się mój przedostatni film".

Ta zasada chyba wreszcie przestała obowiązywać, a Polański z kategorii reżyser niedoceniany przeniósł się do kontrowersyjny, ale wielki. Niedawno prasę obiegły znakomite zdjęcia reżysera dosłownie noszonego na rękach przez obsadę "Rzezi". Poprzedni film "Autor widmo" wzbudził powszechne uznanie i przyniósł Polańskiemu kilka znaczących wyróżnień, w tym Srebrnego Niedźwiedzia, Cezara i Europejską Nagrodę Filmową. Słowem – Europa stanęła murem za swoim wybitnym filmowcem ściganym przez amerykański wymiar sprawiedliwości za sprawę gwałtu na nieletniej sprzed ponad 30 lat. Polański kończył pracę nad "Autorem widmo" w szwajcarskim areszcie domowym w Gstaad, z którego w końcu po prawniczej batalii został zwolniony. Jednak kwestia oskarżeń wobec reżysera wciąż pozostaje otwarta, w związku z czym Polański nie pojawi się ani na włoskiej, ani amerykańskiej premierze filmu z obawy przed ponownym aresztowaniem.


Bycie ściganym listem gończym od 1977 roku rzekomym przestępcą seksualnym nie przeszkadza mu w realizowaniu filmów ani nie studzi jego młodzieńczej miłości do kina. Reżyser już zapowiedział, że zaczyna pracę nad kolejnym projektem – być może będzie to thriller oparty na powieści "Amok", która stała się dowodem w procesie autora Krystiana Bali oskarżonego o morderstwo, które następnie ze szczegółami opisał w książce. Mroczne i mrożące krew w żyłach historie to specjalność Polańskiego. Ze względu na upodobanie do wisielczego humoru, umiejętne budowanie napięcia, okazjonalne wycieczki w rejony groteski i predylekcję do snucia amoralnych opowieści bywa porównywany do Hitchcocka. Choć w przeciwieństwie do mistrza suspensu próbował niemal wszystkich filmowych gatunków: od przygodówki ("Piraci"), komedii ("Nieustraszeni pogromcy wampirów") oraz czarnego kryminału ("Chinatown") po thriller ("Frantic") i horror ("Dziecko Rosemary"), nie stroniąc od adaptacji klasyki ("Tess", "Oliver Twist"). Zawsze jednak potrafi odcisnąć piętno swojej twórczej indywidualności na materiale, na którym pracuje – jego "Tragedia Makbeta" jest uznawana za jedną z najmroczniejszych, najbardziej pesymistycznych i krwawych interpretacji szekspirowskiej tragedii.

Popularna, aczkolwiek zalatująca tanią psychologią teoria głosi, że kino jest dla Polańskiego ucieczką od rzeczywistości i sposobem na odreagowanie traumatycznych doświadczeń: krakowskiego getta, próby morderstwa, której ofiarą padł tuż po wojnie, czy straszliwej masakry dokonanej w jego posiadłości w Los Angeles na ciężarnej żonie Sharon Tate i jej gościach przez członków sekty Charlesa Mansona. Echem krwawych wspomnień miały być przejmujące wizje przemocy i psychozy znane z filmów Polańskiego: "Wstrętu", "Dziecka Rosemary" czy wspomnianego już "Makbeta". Rozliczenia z pamięcią Holocaustu reżyser dokonał explicite w nagrodzonym Oscarem "Pianiście" według wspomnień Władysława Szpilmana.

Cokolwiek stanowi siłę napędową reżysera – wydaje się ona niewyczerpana. Pisarz Martin Amis, który przeprowadził z Polańskim opublikowany w brytyjskiej prasie wywiad tuż po jego ucieczce ze Stanów i powrocie do Europy w 1979 roku, zauważył, że polski filmowiec sprawia wrażenie wiecznego 16-latka. Być może na tym polega sekret Polańskiego, który ani myśli zostać czcigodnym kinowym starcem i wciąż budzi gorące emocje: kto nigdy nie dojrzał, nie może się zestarzeć. Może za to kręcić filmy z niespożytą energią.