Dziennik Gazeta Prawana logo

"Atak Paniki" Pawła Maślony - debiut jak marzenie [RECENZJA]

15 stycznia 2018, 14:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kadr z filmu "Atak paniki" Pawła Maślony. Komedia w kinach od 19 stycznia 2018 roku
Kadr z filmu "Atak paniki" Pawła Maślony. Komedia w kinach od 19 stycznia 2018 roku/Media
"Atak paniki" to debiut jak marzenie. Pawłowi Maślonie udało się zrealizować film jednocześnie wyrafinowany i przystępny, skłaniający do refleksji i nieodparcie zabawny. Charakteryzujące reżysera wyczucie, które sprawia, że jego humor jest zawsze bezpruderyjny, lecz nigdy rubaszny, bez wątpienia może zawstydzić twórców większości polskich komedii ostatnich lat.

Ambicje Maślony nie ograniczają się jednak wyłącznie do rodzimego podwórka. Młodemu twórcy udało się nakręcić film celnie diagnozujący paradoksy i neurozy karmiące współczesny świat, w którym ewidentnie „”.

Niemal wszystkich, skądinąd mocno różnorodnych, bohaterów „Ataku” łączy status niewolnika konwenansów. Kolejne postacie, bez wyjątku znajdujące się w apogeum egzystencjalnego kryzysu, są zbyt dumne, by przyznać się do klęski i pozwolić sobie na luksus cierpienia. Zamiast tego wybierają ucieczkę w ślepą uliczkę, czyli w świat używek, gier komputerowych bądź erotycznych videoczatów.

Wszystkie te mikrokosmosy pozornie są od siebie odseparowane, ale w rzeczywistości prą do nieuchronnego zderzenia. Maślona robi wiele, by wypadło ono jak najbardziej widowiskowo. Reżyserowi, wspartemu przez legion utalentowanych współpracowników z montażystką Agnieszką Glińską na czele, udaje się nadać opowieści hipnotyczny, stale przyspieszający rytm. Dzięki temu, jako widzowie ulegamy stopniowo tej samej dezorientacji, która od początku staje się udziałem bohaterów. Wytworzona wówczas empatia wydaje się kluczowym pojęciem dla świata „”. Film Maślony łatwo bowiem odczytać jako apel o wytworzenie się poczucia wspólnoty w świecie przeżartym przez zwulgaryzowaną do cna formę indywidualizmu.

Reżyser doskonale rozumie, że osiągnięcie tego celu nie jest łatwe i wymagałoby zupełnego przewartościowania reguł, którymi rządzi się otaczający świat. W ten sposób przenikająca „Atak” atmosfera rychłej Apokalipsy stałaby się źródłem tyleż paradoksalnej, co bluźnierczej nadziei. Podobnie jak Jagoda Szelc, w innym rewelacyjnym debiucie ostatnich miesięcy „”, Maślona zdaje się bowiem wierzyć, że tylko silny wstrząs może wybudzić nas z obecnego letargu.

Tę, cokolwiek anarchistyczną logikę, uwiarygadnia wspomniane już poczucie humoru. O tym, że świat w „Ataku” zostaje postawiony na głowie świadczą nie tylko błyskotliwe dialogi i udane żarty sytuacyjne, lecz także przewrotne decyzje obsadowe. Najlepszy dowód na to stanowi kreacja Artura Żmijewskiego, szlachetnego doktora Burskiego i bohaterskiego ojca Mateusza, który wreszcie otrzymał szansę, by zachować się na ekranie w sposób nieetyczny.

Sposobów, w jakie reżyser i spółka uprawiają grę z oczekiwaniami publiczności jest znacznie więcej. Każdy z nich sprawia twórcom wyraźną frajdę udzielającą się także widzowi. Dzięki niej „” finalnie pozostawia wrażenie Gombrowiczowskiego z ducha figla, sztubackiego psikusa, w którym zaskakująco łatwo dostrzec filozoficzną głębię.

""; reżyseria: Paweł Maślona; Polska 2018; premiera 19 stycznia 2018 roku

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj