Dziennik Gazeta Prawana logo

"Gotowi na wszystko. Exterminator" - familijna komedia w rytmie death metalu. It’s Time To Kill! [RECENZJA]

3 stycznia 2018, 10:20
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
GotowiNaWszystkoExterminator_08
GotowiNaWszystkoExterminator_08/Media
Małe miasteczko słynące ze święta ziemniaka, a w nim pracownicy banków i innych korporacji, którzy chcą grać metal. Brzmi paździerzowo, ale – pomijając zakończenie – udało się. To może być jedna z tych komedii, do których będziemy wracać po latach.

Pomysłów na komedie mieliśmy w Polsce aż za dużo. Z tego, że lubimy się śmiać, korzystali już niemal wszyscy. Ostatnie lata - pominąwszy gigantyczny sukces kolejnych „” - nie przyniosły jednak filmów, do których chcielibyśmy wracać. Dlaczego? W polskich komediach najbardziej lubimy się śmiać z samych siebie. A tego w komediach romantycznych zabrakło - bohaterowie zarysowani, a może nawet przerysowani byli w nich tak, by do nich aspirować (głównie materialnie), ale ciężko było odnaleźć w nich samego siebie. Podobnie jak w świetnej, skądinąd, i mocno komediowej „”, która bawiła, ale opowiadała o Polsce, która (przynajmniej częściowo) odeszła w przeszłość.

Dość blisko sukcesu byli twórcy „”, w której kilka kreacji - w szczególności Szymona Bobrowskiego grającego furiata za kółkiem i handlującego narkotykami, zagubionego w czasoprzestrzeni Kaczora, czyli Pawła Domagały - zostanie w pamięci, mimo że cały obraz do najlepszych niestety nie należał.

Domagała wysuwa się na pierwszy plan i w „”. Krzyczący do tłumu wokalista tytułowego zespołu zostanie nam w pamięci nie tylko ze względu na powtarzające się w obrazie często zawołanie „”. Zaskakująco mu blisko do portretu niejednego polskiego mężczyzny, który mentalnie chciałby pozostać chłopcem opowiadającym o zdjęciach samochodów z gum Turbo, kupującym potajemnie stare komputery i fascynującym się mniej lub bardziej potajemnie grami i muzyką.

10630381-.jpg
Piotr Żurawski w filmie "Gotowi na wszystko. Exterminator"

Czyli zupełnie nie tak, jak chciałaby jego partnerka życiowa, czyli Magda. W tej roli świetnie sprawdza się Agnieszka Więdłocha. Perypetie pary to tylko jeden z wątków. Głównym jest oczywiście festyniarska kariera Exterminatora, który pod wpływem mecenasa upada coraz niżej i z dumnego zespołu grającego niezależną muzykę, stacza się do roli odtwarzacza m.in. coverów Piaska. Czyli bardzo nisko. To daje nam dużo radości - sceny, w których Domagała śpiewa „szlagiery”, śmieszą niemal do łez.

Przy okazji obserwujemy tu Polskę prawdziwą, boleśnie autentyczną, pełną tandety, kiczu i pana sprzedającego kiełbaski. Obawiam się, że dla zafascynowanego przekolorowanymi zdjęciami z filtrem pokolenia Instagrama takie zderzenie z Polską B może być zbyt bolesne - nie jest to też na pewno obraz naszego kraju, który kojarzymy ze wspomnianych tu, a kręconych w luksusowych centrach handlowych „Listów do M.”. Tu rządzi pani z magistratu, wspomaga ją zakompleksiony biurokrata, pan Ewaryst. W miasteczku są domy z wielkiej płyty, przepłacane raty za kredyty i stypy w nieprawdopodobnie wręcz smutnych lokalach gastronomicznych.

Oprócz oczywistego, ale nie zabitego banałem pomysłu na fabułę mamy w „” dużo zabawnych elementów tła - „Duch Puszczy”, grający nieprawdopodobny epizod (właściciela klubu Diabolique Miśka Malickiego) Janusz Chabior, czy wreszcie muzyka, która wypływa z radia, z prób i z estrady w najbardziej zaskakujący, ale jakże autentyczny dla naszego kraju sposób. Scena muzykoterapii w rytm melodii Wolnej Grupy Bukowina sprawi, że refren „” nie będzie się już wam nigdy kojarzył tak, jak chcieliby tego jego twócy. Zapomnieć też nie można o leczącym się w zakładzie psychiatrycznym perkusiście Exterminatora - nikt nie wie, jak się nazywa, bo wszyscy mówią na niego Makar. Doskonale w tej roli sprawdza się Piotr Rogucki - na marginesie: pod wąsem i w koszulce żonobijce wygląda zaskakująco autentycznie.

Wszystko psuje niestety finał, w którym scenarzystów ewidentnie poniosło. Ale i tak obraz warto zobaczyć. Ciekawy zwrot w polskim kinie i okazja do zdrowego śmiechu. Więcej takich komedii proszę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj