Dziennik Gazeta Prawana logo

"Tej nocy będziesz mój" – nieskończona radość z oglądania

1 czerwca 2012, 09:49
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tej nocy będziesz mój
Tej nocy będziesz mój/Media
Nakręcony w zaledwie pięć dni podczas festiwalu muzycznego w Szkocji najnowszy film Davida Mackenziego ma mnóstwo wdzięku. Rewelacyjnie oddaje atmosferę tego typu imprezy, uwodzi świetną muzyką, bawi na wielu różnych poziomach. Szkoda tylko, że jest w gruncie rzeczy schematyczną romantyczną komedyjką. Brak lepszego pomysłu na scenariusz kładzie całość, niestety.

Adam (Luke Treadaway) i Morello (Natalia Tena) spotykają się na szkockim festiwalu T in the Park. On jest frontmanem popularnego zespołu The Make – brzmieniowo i wizualnie gdzieś pomiędzy Hot Chip i The Killers – ona śpiewa w nieznanym szerzej damskim punkowym składzie Dirty Pinks. Kiedy dochodzi między nimi do sprzeczki, pewien nawiedzony kaznodzieja – w tej roli żywa legenda soulu Al Green – postanawia dać im lekcję miłości bliźniego i skuwa ich kajdankami. Sytuacja staje się podwójnie niewygodna, gdy pojawiają się dziewczyna Adama i chłopak Morello, choć ich obecność służy tylko uwypukleniu uczucia, które w nieunikniony sposób zaiskrzy między początkowo niechętną sobie dwójką.

Przewidywalność tego wątku jest rozczarowująca, choć Treadaway i Tena (znana polskim widzom z ról w "Harrym Potterze" i "Grze o Tron") robią, co mogą, by dodać swoim bohaterom trochę głębszy wymiar. Show kradnie im jednak Mathew Baynton wcielający się w postać Tyko – drugiej połowy The Make: uroczy dziwak o niestandardowym poczuciu humoru i jego małe, marginalnie potraktowane przygody są znacznie ciekawsze niż główna oś narracji.

Mackenzie ("Hallam Foe", "Ostatnia miłość na Ziemi") jest jednym z najoryginalniejszych europejskich reżyserów, robiących kino kameralne i pozbawione pretensji. "Tej nocy będziesz mój" ogląda się arcyprzyjemnie. Nie tylko dlatego, że widzimy paradokumentalne ujęcia festiwalu z 2010 roku ze świetnymi występami Palomy Faith czy Jamiego T. Udało się uchwycić ulotnego ducha tego typu imprez: mieszaniny radości, zmęczenia, szaleństwa, euforii, wzruszenia i poczucia wspólnoty.

Nim rozpocznie się sezon letnich festiwali muzycznych, warto obejrzeć ten film, który oprócz banalnej historyjki miłosnej opowiada o nieskończonej radości, jaką czerpiemy z muzyki.

TEJ NOCY BĘDZIESZ MÓJ | Wielka Brytania 2011 | reżyseria: David Mackenzie | dystrybucja: Vivarto | czas: 80 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj