Dziennik Gazeta Prawana logo

"Spotlight" najlepszym filmem. Oscary dla Leonardo DiCaprio i Brie Larson. A wszystko w politycznym sosie. RELACJA

29 lutego 2016, 06:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Oscary
Oscary/Shutterstock
"Spotlight" najlepszym filmem roku, 6 statuetek dla obrazu "Mad Max. Na drodze gniewu", ale reżyserem roku został Alejandro G. Inarritu. W czasie 88 gali rozdania Oscarów statuetkę dla najlepszej aktorki odebrała Brie Larson za rolę w filmie "Pokój", ale wydarzeniem jest wyczekana nagroda dla Leonardo DiCaprio za "Zjawę".

"Spotlight", "Mad Max" i DiCaprio

Dominację w tegorocznym rozdaniu widać jedynie w kategoriach technicznych. Choć przez wielu jako faworyt wskazywany był obraz "Gwiezdne Wojny - Przebudzenie Mocy", VII część kultowej sagi nie dostała ani jednej statuetki. Bank rozbił za to "Mad Max. Na drodze gniewu", który otrzymał aż 6 nagród. Jedną - za efekty specjalne - przyznano filmowi "Ex Machina" o sztucznej inteligencji, zamkniętej w ciele Alici Vikander.

W kategoriach aktorskich nie było wielkich zaskoczeń. Wyczekiwanego Oscara dla najlepszego aktora otrzymał Leonardo DiCaprio za rolę w "Zjawie". Najlepszą aktorką zaś uznano Brie Larson, nagrodzoną za doskonałą rolę w filmie "Pokój", w którym partnerował jej 9-letni Jacob Tremblay. Za role drugoplanowe Oscary odebrali: Alicia Vikander za "Dziewczynę z portretu" oraz Mark Rylance za "Most szpiegów".

Drugi raz z rzędu najlepszym reżyserem został Alejandro Gonzalez Inarritu, którego uhonorowano za "Zjawę". Jednak triumfatorem tegorocznej gali jest "Spotlight" - najlepszy film roku oraz zdobywca nagrody za najlepszy scenariusz oryginalny.

Ani jednej statuetki nie otrzymał "Marsjanin". "The Big Short" zaś nagrodzono za scenariusz adaptowany.

Najlepszym filmem nieanglojęzycznym uznano - zgodnie z oczekiwaniami - węgierski film "Syn Szawła". Nagrodę w kategorii film dokumentalny odebrali twórcy filmu "Amy", poświęconego Amy Winehouse, zaś najlepszym filmem animowanym uznano obraz, który podobał się również polskim widzom - "W głowie się nie mieści".

Chris Rock i "nagrody białych ludzi"

Prowadzący ceremonię wręczenia Oscarów Chris Rock ostro skrytykował przyznanie nominacji wyłącznie białym aktorom. Komik żartował, że rozwiązaniem problemu byłoby stworzenie osobnej kategorii dla czarnoskórych twórców.

Niemal cały wstępny monolog Chris Rock poświęcił problemowi braku nominacji dla czarnoskórych i do tematu wracał wielokrotnie. Oscarową galę określił mianem ceremonii wręczenia nagród białych ludzi. Zauważył, że w latach 50. czy 60. Afroamerykanie nie protestowali w sprawie Oscarów, bo mieli ważniejsze problemy takie jak gwałty czy lincze.

- Kiedy twoja babcia zwisa z drzewa, trudno zajmować się tym, kto wygrał w kategorii najlepszy film krótkometrażowy - stwierdził. Znany z ciętego języka i kontrowersyjnych żartów Rock zapowiedział, że w oscarowym kąciku "ku pamięci" zostaną pokazane filmy pokazujące czarnoskórych Amerykanów postrzelonych przez policjantów w drodze do kina.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj