Film "Głos Hind Rajab" trafił na polskie ekrany dziś, 29 stycznia 2026 roku.
O czym jest film?
Film prezentuje prawdziwe wydarzenia. Dokładnie dwa lata przed polską premierą, 29 stycznia 2024 roku, wolontariusze Czerwonego Półksiężyca odbierają telefon alarmowy. W Gazie, w samochodzie pod ostrzałem uwięziona jest sześcioletnia dziewczynka, która błaga o pomoc. Ratownicy, starając się utrzymać z nią kontakt, robią wszystko, by dotarła do niej karetka. Dziewczynka ma na imię Hind Rajab.
Najważniejszy film dekady?
Najnowsze dzieło dwukrotnie nominowanej do Oscara Kaouther Ben Hani to przejmująca, głęboko humanistyczna historia, ukazująca bohaterstwo zwykłych ludzi. Głos Hind Rajab został określony przez wielu widzów i krytyków najważniejszym filmem dekady, zaś wśród jego producentów znaleźli się między innymi: Brad Pitt, Joaquin Phoenix, Rooney Mara, Jonathan Glazer i Alfonso Cuarón.
Również na polskich krytykach film zrobił wrażenie. "Wszędzie indziej po prostu wysyła się karetkę. Nie wiem, jak po tym filmie wrócić do normalnego życia" – pisze Ewelina Leszczyńska na Filmwebie.
"Bolesny mariaż prawdy i fikcji, który wywołuje dyskusję na temat etyki dokumentalnej. Z jednej strony prosty narracyjnie film, zbudowany na kształt klaustrofobicznego thrillera. Z drugiej cios w samo serce – kino będące brutalnym i wciąż aktualnym świadectwem ludobójstwa w Gazie" – zauważa krytyczka niezależna Daria Sienkiewicz.
Ale pod wrażeniem są także największe nazwiska światowego kina.
Zdaniem Jessie Buckley film "prowokacyjnie pyta nas o nasze własne człowieczeństwo". Sama nie mam pojęcia, jak być człowiekiem. I potrzebuję historii takich jak ta, aby mnie obudziły. Ten film jest konieczny, abyśmy my, jako ludzie, trzymali się w tym wszystkim razem. Abyśmy podtrzymywali ze sobą wzajemny kontakt – mówiła świeżo upieczona laureatka Złotego Globu dla najlepszej aktorki w filmie dramatycznym "Hamnet". Wtóruje jej koleżanka z Wysp Brytyjskich, piosenkarka i aktorka Charli XCX, która uważa "Głos Hind Rajab" za "potężną rzecz". Z kolei Barry Jenkins, zdobywca Oscara za "Moonlight", zachwyca się tym, w jaki sposób Ben Hania wykorzystała medium filmowe jako "antyczny tren żałobny".
Alejandro González Iñárritu to kolejny reżyser z Oscarami na koncie, który zachwyca się rzemiosłem Ben Hanii. Kilka dni temu odbył z Kaouther rozmowę online, w której bił pokłony niczym pokorny fan wobec idolki. Dawno nie widziałem filmu, który by mnie zostawił z tak dogłębną potrzebą refleksji – bo twój film to swoista prowokacja – wyznał jej. Iñárritu nawiązał też do samego tytułu filmu. Jest znakomity. Ponieważ nie chodzi tu o sam głos, ale o jego częstotliwość i ton. Tak naprawdę głos jest jedynym ludzkim instrumentem, który nie potrafi kłamać. I głos tej dziewczynki ma tak silną moc sprawczą – on otwiera wszystkim oczy. A jednocześnie nikt nie jest w stanie z tym cokolwiek zrobić.
Lena Dunham, twórczyni kultowego serialu "Dziewczyny", prowadziła Q&A z Ben Hanią po grudniowym pokazie "Głosu Hind Rajab" w Nowym Jorku. Wyraźnie poruszona, wyznała, że film odmienił jej życie. Czuję, że dogłębnie mnie zmienił, na poziomie czysto komórkowym. Chciałabym, aby każdy go zobaczył i doświadczył jego subtelności, brutalności i bolesnej elegancji. Dunham nawiązała też do innej dziewczynki, która poruszyła cały świat: Tak jak Anne Frank stała się głosem swojego pokolenia, tak i Hind może stać się głosem ponad podziałami – głosem opowiadającym historię, o której świat nigdy nie powinien zapomnieć.
Również w grudniu, i także w Nowym Jorku, zorganizowano pokaz "Głosu Hind Rajab", po którym odbyło się spotkanie z reżyserką poprowadzone przez Ilanę Glazer, aktorkę komediową i współtwórczynię serialu "Broad City". "Ten film jest olśniewający" – napisała po evencie Glazer na swoim Instagramie. "Stanowi szczytowe osiągnięcie tego, czym kino powinno być dzisiaj. Jest piękny, rozdzierający serce i z całą mocą potwierdza rzeczywistość, którą musimy wspólnie nieść, aby wyzwolić się z więzów autorytarnej przemocy". Ilana, podobnie jak wszystkie wspomniane wyżej znamienite osobistości, namawia: "Obejrzyjcie ten film. Powiedzcie o nim przyjaciołom. I pomóżcie mi zadbać o to, by Hind – oraz każde dziecko takie jak ona – nigdy nie zostali zapomniani".
Reżyserka: Musiałam zrobić ten film
Jestem głęboko zaszczycona, że "Głos Hind Rajab" został wybrany do Konkursu na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Wenecji. Z całego serca dziękuję Alberto Barberze oraz całemu komitetowi selekcyjnemu za to niezwykłe wyróżnienie i za podarowanie mojemu filmowi takiej przestrzeni i uwagi – przekazuje reżyserka w komunikacie opublikowanym na stronie Stowarzyszenia Nowe Horyzonty.
Wokół tego projektu od początku unosiła się energia – natychmiastowa, żywa, elektryzująca. Przez wszystkie lata mojej pracy reżyserskiej nigdy nie wyobrażałam sobie, że można ukończyć film od pomysłu do finalnej wersji w zaledwie 12 miesięcy – kontynuuje Kaouther Ben Hania.
A wszystko zaczęło się tak: byłam akurat w środku kampanii oscarowej "Czterech córek" i przygotowywałam się mentalnie do wejścia w bardzo wstępną fazę produkcji filmu, który pisałam przez dziesięć lat. Wtedy właśnie, podczas przesiadki na lotnisku LAX w Los Angeles, wszystko się odmieniło. Usłyszałam nagranie Hind Rajab błagającej o pomoc. Jej głos zdążył już wtedy obiec internet. Natychmiast poczułam mieszankę bezsilności i przytłaczającego smutku. To była fizyczna reakcja – jakby grunt usunął mi się spod nóg. Nie mogłam po prostu iść dalej według pierwotnie ustalonego planu – wspomina twórczyni.
Skontaktowałam się z Czerwonym Półksiężycem i poprosiłam o możliwość wysłuchania pełnego nagrania Hind. Trwało około 70 minut i było ono wstrząsające. Po odsłuchaniu wiedziałam, bez żadnych wątpliwości, że muszę pozostawić wszystko inne. I że musiałam zrobić ten film – akcentuje reżyserka.
Długo rozmawiałam z matką Hind, z ludźmi, którzy byli po drugiej stronie słuchawki – próbującymi jej pomóc. Słuchałam. Płakałam. Pisałam. Na podstawie ich relacji utkałam opowieść, wykorzystując także rzeczywiste nagranie głosu Hind i konstruując film rozgrywający się w jednej lokalizacji, w którym przemoc pozostaje poza kadrem. To była świadoma decyzja. Bo obrazy przemocy są wszędzie – na naszych ekranach, w mediach społecznościowych, w telefonach – mówi Ben Hania.
Chciałam skupić się na tym, co niewidzialne: na wyczekiwaniu, na strachu, na nieznośnej ciszy, gdy pomoc nie nadchodzi. Czasem to, czego nie widzimy, bywa bardziej druzgocące niż to, co widzimy – dodaje.
U podstaw tego filmu leży coś bardzo prostego, a zarazem niezwykle trudnego do przyjęcia. Nie mogę zaakceptować świata, w którym dziecko woła o pomoc, a nikt nie przychodzi. Ten ból, ta porażka – doświadczamy ich wszyscy, bez wyjątku. Ta historia nie dotyczy tylko Gazy. To opowieść o uniwersalnym doświadczeniu żałoby. I wierzę, że fikcja (zwłaszcza wtedy, gdy czerpie z bolesnych, sprawdzonych, prawdziwych wydarzeń) jest najpotężniejszym narzędziem kina. Potężniejszym niż hałas newsów czy ulotność scrollowania. Kino potrafi ocalić pamięć. Kino potrafi sprzeciwić się amnezji – spostrzega.
Niech głos Hind Rajab zostanie usłyszany – kwituje.
Kim jest Kaouther Ben Hania?
Kaouther Ben Hania to tunezyjska reżyserka i scenarzystka. Studiowała film w Tunezji, a następnie w Paryżu (w szkole La Fémis i na Sorbonie). W 2005 roku wyreżyserowała swój pierwszy krótki metraż Brèche, w 2013 – pierwszy film fabularny "The Blade of Tunis", a trzy lata później dokument "Zaineb Hates the Snow". Jest autorką filmów nagradzanych na międzynarodowych festiwalach. Dramat "Piękna i bestie" był pokazywany w Cannes (Un Certain Regard) w 2017 roku, a "Człowiek, który sprzedał swoją skórę" – w Wenecji (sekcja Orizzonti) w roku 2020, gdzie otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora. Rok później został też nominowany do Oscara w kategorii "najlepszy film międzynarodowy".