Dziennik Gazeta Prawana logo

Prosto z kina. Nowa wersja kultowego filmu błyskawicznie w abonamencie

Benedict Cumberbatch i Olivia Colman w filmie "Państwo Rose"
Benedict Cumberbatch i Olivia Colman w filmie "Państwo Rose"/Materiały prasowe
Na jednej z czołowych platform streamingowych swoją premierą mają dziś "Państwo Rose", którzy nawiązują do kultowego filmu "Wojna państwa Rose" z 1989 roku oraz książki Warrena Adlera o tym samym tytule. Czarna komedia miała swoją premierę kinową raptem dwa miesiące temu, zatem premiera jest naprawdę błyskawiczna, tym bardziej że nie mówimy o wypożyczalni VOD, lecz o platformie opłacanej abonamentem.

"Państwo Rose" zagościli dziś, 3 grudnia, na platformie Disney+.

O czym jest film?

Życie Ivy i Theo płynie słodko. Oboje mają udane kariery, fantastyczne dzieci i tworzą kochającą się rodzinę. Wszystko do czasu, ponieważ nad tym idealnym małżeństwem zbierają się ciemne chmury. Kariera Theo chyli się ku upadkowi, podczas gdy ambicje Ivy nie przestają rosnąć. Między małżonkami rozpoczyna się zacięta rywalizacja podszyta ukrytymi żalami.

Kto występuje w filmie?

W rolach głównych, z których przed laty zasłynęli Kathleen Turner i Michael Douglas, występują  tym razem laureata Oscara Olivia Colman ("Faworyta", "Córka", "The Crown") oraz dwukrotnie nominowany do Oscara Benedict Cumberbatch ("Gra tajemnic", "Doktor Strange", "Sierpień w hrabstwie Osage"), a partnerują  im Andy Samberg ("Gwiazdorskie życie", "Palm Springs", "Brooklyn 9-9") i Kate McKinnon ("Gorący temat", "Barbie", "Ghostbusters. Pogromcy duchów").

Kto stoi za filmem?

"Państwo Rose" nawiązują do kultowego filmu "Wojna państwa Rose" z 1989 roku książki Warrena Adlera o tym samym tytule. Scenariusz adaptowany do komedii w reżyserii Jaya Roacha ("Gorący temat", "Trumbo", "Świat w opałach") napisał dwukrotnie nominowany do Oscara Tony McNamara ("Wielka", "Biedne istoty", "Faworyta").

Remake zyskał względną przychylność krytyków (65 proc. na Rotten Tomatoes, 6.0 na Filmwebie), którzy zgodnie zwracają uwagę na świetne aktorstwo, utyskując zarazem, że film jest... za grzeczny.

"Jedną nogą w bezlitosnej satyrze, drugą w milusińskim małżeńskim sitcomie. Aktorzy świetni, ale film boi się zapachu krwi, która napędzała o wiele lepszy oryginał z 1989 roku" – uważa Michał Oleszczyk.

"Ubawiłem się, jednakże bohaterów film traktuje nazbyt łagodnie, przez co zamiast czarnej komedii mamy komedię niemalże romantyczną" – spostrzega Bartosz Żurawiecki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Piotr Kozłowski
oprac. Piotr Kozłowski

Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPolski serial kryminalny powróci. Dwa pierwsze sezony były hitami telewizji »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj