Reklama
Reklama
Reklama

A gdy się zejdą, raz i drugi, Juliette Binoche po przejściach, Clive Owen z przeszłością...

– Z żartów w "Wypisz, wymaluj… miłość" śmieją się głównie bohaterowie tego filmu. Ale robią to tak przekonująco, że i widzowi ich nastrój szybko się udziela – pisze Artur Zaborski (Stopklatka.pl).

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama
Reklama
Tematy:
recenzja Fred Schepisi Clive Owen
Reklama

Komentarze

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów .
    Reklama

    Zobacz więcej

    Reklama