To nie jest portret wielkiej kobiety, jednej z najbardziej wpływowych w swojej epoce. Ikony stylu, której suknie podziwiały i kopiowały rodaczki, a każdy krok komentowały ówczesne pudelkopodobne bulwarówki. Królowej arystokratycznych salonów, która gromadziła wokół siebie ludzi literatury i polityki. Słynącej z urody damy, poparcie której otwierało drzwi do kariery, a całusy zapewniały konserwatywnej Partii Wigów cenne głosy. I nałogowej hazardzistki, co - choć należała do najbogatszych rodzin w Wielkiej Brytanii - wiecznie tonęła w długach. Takiej Georgiany Cavendish z domu Spencer (1757 - 1806), księżnej Devonshire w megaprodukcji Saula Dibba nie znajdzie nikt.

Mamy za to wash & go, a nawet trzy w jednym. Przede wszystkim kostiumowy melodramat na podstawie bestselleru Amandy Foreman (w 1997 roku nagroda Whitbread za najlepszą biografię), ponieważ romanse państwa Cavendish twórców filmu interesują najbardziej. Po drugie: Keirę Knightley, która znów jest tylko ładnym wieszakiem na fantastyczne kostiumy w takich samych dekoracjach (dla mnie Oscar). Młoda gwiazda do grania kobiet z krwi i kości musiałaby mieć odbrobinę charyzmy. Choć trochę więcej niż centymetrów w gibkiej talii.

Wreszcie po trzecie i najciekawsze: "Księżna" jest portretem kobiety ubezwłasnowolnionej. Mieszkanki luksusowych pałaców, która nic do powiedzenia w swym życiu nie miała (może poza tym, jaką suknię włoży), o jej losie bowiem decydowali inni. Matka (świetna Charlotte Rampling) zakontraktowała małżeństwo nastolatki z bogatym 5. księciem Devonshire. Zimny jak głaz William Cavendish był jedynym mężczyzną w Anglii, który nie kochał pięknej i błyskotliwej Georgiany (skojarzenia z losami jej krewnej księżnej Diany z domu Spencer są nieuniknione). Wszystkie inne panie - owszem. Uwodził je więc na prawo i lewo, zaś owoc jednego z tych romansów razem z własnymi córkami wychowywała potem cierpliwa księżna. Sama bowiem, ku niezadowoleniu pana i władcy, przez wiele lat nie mogła urodzić mu dziedzica. Tkwiła więc w chorym trójkącie: książę, jego żona i jej przyjaciółka lady Elizabeth Foster (Hayley Atwell), którą ona zaprosiła w gości, a on uwiódł i udomowił. A gdy tylko Georgiana zapragnęła podobnego romansu dla siebie, bo z wzajemnością kochała Charlesa, 2. hrabiego Grey i późniejszego premiera (Dominic "Mamma Mia!" Cooper), szybko została sprowadzona do parteru. Takie kaprysy to mogą mieć wyłącznie panowie.

Może więc "Księżna" spokojnie robić za horror feministki. Z diabłem w osobie owego księcia wcale nie z bajki, znakomicie granego przez Ralpha Fiennesa. Łatwo go znienawidzić, trudno nie podziwiać za znakomitą kreację (nominacja do Złotego Globu) oschłego, okrutnego macho w świecie, w którym wolność jest zarezerwowana dla mężczyzn. A jednak gdy w finale, patrząc na bawiące się dzieci mówi, że zazdrości im ich swobody, wiemy, że utknął we własnej złotej klatce. I nawet jego nie stać na kluczyk.

"Księżna" (The Duchess)
Wielka Brytania 2008; reżyseria: Saul Dibb;
obsada: Keira Knightley, Ralph Fiennes, Dominic Cooper, Charlotte Rampling;
dystrybucja: Best Film;
czas: 110 min

Premiera: 9 stycznia