Spotkanie na szczycie trzech herosów gitary
Jimmy Page, The Edge i Jack White - spotkanie trzech tak świetnych gitarzystów i artystycznych osobowości reprezentujących różne muzyczne style i pokolenia musi być ciekawe. Nawet, jeśli zupełnie nic z niego nie wynika... Obraz "Będzie głośno" od 15 stycznia w polskich kinach.
- Jimmy Page: Jack White to bohater
- The Edge, jak Zosia samosia woli grać sam
- Największy pracuś muzyki chce nagrać solo
- Czy to koniec epoki gitarowych wirtuozów?
- "Będzie głośno"
- Gitary, metal i kobieta, czyli dokumentaliści słuchają rocka
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Będzie głośno"
(aka "It Might Get Loud")
USA 2008; reżyseria: Davis Guggenheim; obsada: Jimmy Page, Jack White, The Edge; dystrybucja: Against Gravity; czas: 97 min; Premiera: 15 stycznia; Ocena 4/6
W jednym z wywiadów reżyser wspominał, że byłby naprawdę szczęśliwy, gdyby do tej trójki mógł dołączyć jeszcze Jimi Hendrix, ale ten jest, jak wiadomo, dość niedostępny. Trudno, Page musi wystarczyć. I czyni to z nawiązką. Unikający wywiadów, rzadko pokazujący się publicznie legendarny gitarzysta Led Zeppelin, mimo siwych pukli i wyglądu nobliwego starszego pana w ciuchach od Armaniego, zachował swoją szatańską biegłość wykonawcy kilkunastominutowych solówek.
Kiedy zaczyna grać „Whole Lotta Love” pozostała dwójka, choć przecież nie wypadła sroce spod ogona: jeden stworzył brzmienie U2, drugi przyczynił się do zmartwychwstania rock’n’rolla jako lider The White Stripes, zachowuje się jak każdy fan: rozdziawia usta i nieśmiało patrzy na rockowego tytana.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!