Dziennik Gazeta Prawana logo

Czym jest życie szczęśliwe? "Szwedzka teoria miłości" [RECENZJA]

11 lutego 2017, 13:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kadr z filmu "Szwedzka teoria miłości"
Kadr z filmu "Szwedzka teoria miłości"/Media
Filmy Erika Gandiniego przypominają sadystyczne spektakle, podczas których twórca widowiskowo znęca się nad bohaterami, a przy okazji udowadnia nam, że w pełni zasługują na swój los.

Na takiej zasadzie działała choćby świetna "" – perwersyjna mowa oskarżycielska pod adresem włoskiej popkultury, odpowiedzialnej za stworzenie fenomenu Silvia Berlusconiego. W "Szwedzkiej teorii miłości" reżyser bierze na warsztat zupełnie inne problemy, ale efekty jego działań pozostają jednakowo sugestywne i dające do myślenia.

Bodaj najbardziej wymowna sekwencja filmu przedstawia w dynamicznej, teledyskowej manierze kilku masturbujących się mężczyzn, którzy przekazują uzyskane tą drogą nasienie do banku spermy. Mniej więcej do tego sprowadzają się dziś, zdaniem Gandiniego, relacje międzyludzkie w Szwecji. Winą za taki stan rzeczy reżyser obarcza doprowadzone do absurdu ideały roku 1968: kult indywidualizmu i obsesję na punkcie wolności jednostki. Nawet jeśli twórca "Szwedzkiej..." popada czasem w publicystyczną przesadę, jego argumentacji nie sposób odmówić elokwencji. Skłonność do zaprawionej czarnym humorem krytyki rewolucji obyczajowej lat 60. pozwala zresztą dostrzec u Gandiniego artystyczne pokrewieństwo z Michelem Houellebekiem. Jeśliby trzymać się tej analogii, "" byłaby w świecie dokumentu mniej więcej tym, czym są "Cząstki elementarne" w dziedzinie literatury.

Film okazuje się najciekawszy tam, gdzie charakterystyczne dla niego okrucieństwo niespodziewanie łączy się z czułością. Gandini stawia swoje kontrowersyjne tezy w sposób, który nie kojarzy się z triumfalistyczną narracją w stylu "A nie mówiłem!". Pod powierzchnią krzykliwej, przykuwającej uwagę formy czai się tu głęboka troska o przyszłość relacji międzyludzkich, nie tylko w Skandynawii. Uniwersalny wymiar filmu pogłębia dodatkowo ekranowa obecność nieodżałowanego Zygmunta Baumana. Zdanie polskiego filozofa: "To nieprawda, że życie szczęśliwe to życie pozbawione problemów. Szczęśliwe może być dopiero życie, które wiąże się z przełamywaniem trudności", brzmi jak doskonałe memento na nasze czasy. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj