Dziennik Gazeta Prawana logo

"BFG: Bardzo Fajny Gigant": Ludzie, olbrzymy i świszczybąki. RECENZJA filmu Spielberga

1 lipca 2016, 07:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
BFG: Bardzo Fajny Gigant
BFG: Bardzo Fajny Gigant/Media
Wyobraźnia Roalda Dahla połączona z reżyserskim talentem Stevena Spielberga – to musiało się udać.

Olbrzymy zasadniczo są złe. Już ich imiona – Kościołup, Bebechołyk, Mięchospust i inne w podobnej manierze – o tym świadczą. Ludzie są ich ulubioną potrawą. Ale jeden z olbrzymów jest wyjątkowy: BFG, Bardzo Fajny Gigant, w ludzinie nie gustuje, woli warzywa. To poczciwina, obdarzony twarzą Marka Rylance'a, a w polskiej wersji językowej (bardzo udanej) głosem Pawła Wawrzeckiego. Podobnie jak inne olbrzymy mówi bajecznie poprzekręcanym językiem (). Jego niezwykła przyjaźń z dziesięcioletnią sierotką Sophie może okazać się pierwszym krokiem, by uwolnić ludzkość od krwiożerczych potworów. Choć nie obejdzie się bez ochoczej pomocy angielskiej królowej.

Pierwsza połowa "BFG", wyprawa do Krainy Olbrzymów, jest baśniowa, hipnotyczna, lecz momentami cokolwiek monotonna. Druga to już czysta farsa, w której magia ustępuje slapstickowym żartom. Steven Spielberg prowadzi jednak swoją opowieść tak pewną ręką, że nawet żarty o puszczaniu gazów, a raczej świszczybąków, podczas królewskiego śniadania mają nieodparty wdzięk. W końcu "Świszczybączenie to oznaka radości!". Na marginesie drobna uwaga: polska lista dialogowa filmu powstała na podstawie najnowszego, trzeciego już przekładu książki autorstwa Katarzyny Szczepańskiej-Kowalczuk. Wielbiciele Dahla nie powinni się więc zdziwić, jeśli nie rozpoznają od razu niektórych imion i olbrzymich neologizmów.

"BFG" był ulubioną książką Dahla, a Spielberg – także dzięki scenariuszowi zmarłej w ubiegłym roku Melissy Mathison – na szczęście jej nie zepsuł. Ocalił to, co w prozie brytyjskiego pisarza najpiękniejsze: niepowtarzalną miksturę błazenady i powagi, groteski i refleksji na temat spraw fundamentalnych: przyjaźni, zaufania, odwagi, poświęcenia, wiary we własne siły. To tematy, które wracają we wszystkich filmach amerykańskiego reżysera, odnalazł je także w powieści, o której ekranizację starał się blisko 25 lat.

"BFG" ma wszystko, co Spielberga zawsze fascynowało w kinie: bogatą, nieograniczoną wyobraźnię, magię, tajemnicę. A być może w tytułowym bohaterze reżyser zobaczył samego siebie – wszak przyjacielski olbrzym jest sennodmuchem, wdmuchuje ludziom do głów sny, czasem straszne i smutne, czasem piękne. Czymże innym jest kino?

BFG: Bardzo Fajny Gigant | USA 2016 | reżyseria: Steven Spielberg | dystrybucja: Monolith | czas: 117 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj