Dziennik Gazeta Prawana logo

Gotowi na wszystko, czyli "Legion samobójców". RECENZJA

5 sierpnia 2016, 08:10
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Legion samobójców
Legion samobójców/Warner Bros
"Legion samobójców" Davida Ayera ma fajnych bohaterów, ale dramatycznie słaby scenariusz.

To kolejny po "" i "" etap budowania filmowego świata DC Extended Universe, opartego na tytułach wydawanych przez DC Comics. Warner goni Disneya i tworzone przez niego konkurencyjne Marvel Cinematic Universe. Goni jednak na oślep, rozpaczliwie, bez pomysłu na to, jak wykorzystać ikoniczne komiksowe postaci. "" jest tego bolesnym przykładem: skoro film o ekipie drugorzędnych złoczyńców jest ważniejszy niż solowe występy Wonder Woman czy Flasha (premiery odpowiednio w 2017 i 2018 roku), to znaczy, że sami producenci mają niewiele wiary w to, co robią. Krótko rzecz ujmując, tylko najbardziej zagorzali fani komiksowej serii "" mogli czekać na jej ekranizację. Stąd na siłę wciśnięci do filmowej fabuły Batman czy Joker (swoją drogą w świetnej interpretacji Jareda Leto, dalekiej od tego, co wcześniej robili Jack Nicholson czy Heath Ledger) – mile widziani, ale do fabuły, i tak szczątkowej i poszarpanej, niewiele wnoszący.

"Legion..." od razu budzi skojarzenia z "": oto na zlecenie rządu powołana zostaje ekipa gotowych do rozróby wyrzutków, psychopatów i szumowin, w większości obdarzonych niezwykłymi zdolnościami. Jeśli uda się ich kontrolować (szantaż, przemoc oraz wszczepione w kark miniaturowe ładunki wybuchowe pomagają), mogą zostać zaangażowani do walki z potężnym złem – pamiętajmy, akcja toczy się po wydarzeniach pokazanych w "BvS", świat wierzy, że Superman nie żyje, a jednocześnie jest świadomy, że obok superbohaterów pojawiają się superłotrzy. Członkowie Suicide Squad nie okażą się rzecz jasna aż tacy straszni – w końcu widzowie muszą się jakoś z nimi zidentyfikować – ale to całkiem barwna galeria postaci, w której prym wiodą zakochana w Jokerze psychopatka Harley Quinn (brawurowo zagrana przez Margot Robbie) oraz płatny zabójca z zasadami Deadshot (Will Smith). Reszta ekipy to tło, nawet w bogatej historii DC Comics Kapitan Boomerang, El Diablo, a nawet Killer Croc to postaci z drugiego szeregu, a jednak każdy ma tutaj do odegrania jakąś większą czy mniejszą rolę.

Jednak garstka fajnych postaci, sporo przebłysków niezłego humoru – zwłaszcza w wykonaniu Harley Quinn, której należałby się osobny film – oraz świetna ścieżka dźwiękowa to zdecydowanie za mało. "Legion samobójców" jest co prawda lepszy od "Batman v Superman", ale trudno uznać to za wielki sukces. Do fanów kina superbohaterskiego co chwila docierały niepokojące wieści o kolejnych dokrętkach i przemontowaniach filmu i niestety w wersji ostatecznej na każdym kroku widać producencką panikę. Film Davida Ayera – skądinąd całkiem sprawnego reżysera "Furii" i "Bogów ulicy" – ma nierówne tempo, kompletnie nieciekawy czarny charakter (dla zainteresowanych: wiedźma Enchantress), nieudaną ekspozycję i wyjątkowo mało emocjonujący finał.

Kolejnym filmem w cyklu DC Extended Universe będzie "Wonder Woman" z Gal Gadot w roli tytułowej. I to chyba ostatnia szansa, by przywiązać widzów na dłużej. Na razie filmowa dominacja superbohaterów z Marvela nie jest zagrożona. 


"; USA 2016; reżyseria: David Ayer; dystrybucja: Warner; czas: 2 godziny 3 minuty;

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj