Dziennik Gazeta Prawana logo

Wstrząsający autentyzm... Nie da się tego wyprzeć [RECENZJA FILMU O BEKSIŃSKICH]

1 września 2016, 00:01
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kadr z filmu "Ostatnia rodzina". Za kamerą Andrzej Seweryn, czyli Zdzisław Beksiński, w czarnym berecie Aleksandra Konieczna, czyli Zofia Beksińska. W czarnych okularach Dawid Ogrodnik jako Tomasz Beksiński / fot. Hubert Komerski
Kadr z filmu "Ostatnia rodzina". Za kamerą Andrzej Seweryn, czyli Zdzisław Beksiński, w czarnym berecie Aleksandra Konieczna, czyli Zofia Beksińska. W czarnych okularach Dawid Ogrodnik jako Tomasz Beksiński / fot. Hubert Komerski/Media
"Zosiu… Beksińska umarła" – krzyczy z pokoju do pokoju Andrzej Seweryn, filmowy Zdzisław Beksiński do swej żony, Zofii zaraz po śmierci swej mamy. Znacie temperaturę tego okrzyku ze swych domów, bo brzmi on jak "Listonosz przyjechał", "Nastaw wodę na herbatę" czy "Włącz telewizor, mecz się zaczyna". Śmierć jest tu wybawieniem, a życie przykrym ciężarem, z którym twórczo należy coś zrobić.

Starzy ludzie męczą i sprawiają problemy, choć z szacunkiem podchodzi się do osiąganego przez nich wieku, a w domu otacza się ich atencją, do końca wspierając i pomagając. 

Wstrząsający jest w "" filmie autentyzm. Gdzieś po drodze, patrząc na natłok ponurości i czarności zastanawiamy się, czy nie uczestniczymy przypadkiem w jednym z najbardziej mrocznych doświadczeń w historii kina. Ale wszechobecna kamera, a wcześniej aparat fotograficzny, przypominają nam, że producenci filmu wszystkie wydarzenia mieli udokumentowane, to nie fikcja, to nie wytwór wyobraźni.

9405100-andrzej-seweryn-jako-zdzislaw.jpg
Andrzej Seweryn jako Zdzisław Beksiński w filmie "Ostatnia rodzina" / fot. Hubert Komerski

Jan Matuszyński, raptem 32-latek, dla którego "" jest pełnometrażowym debiutem, pokazuje życie w warszawskim bloku z dystansem. Ustawiając dużo starszych od siebie aktorów, ufa im bezgranicznie: daje dużo swobody w ramach zamkniętych biograficznym rysem, jakby sam sobie zadawał pytanie "a co ty wiesz o życiu, młodziku". Andrzej Seweryn odpłaca się maestrią. Będąc pozornie małoekspresyjną postacią, pozostaje w kontrze do wulkanu – Tomasza Beksińskiego.

Dawid Ogrodnik bierze na siebie ciężar największy, mierzony nie tylko koniecznością naśladowania mówienia, poruszania się i wchodzenia w gestykulację. On wyznacza tempo filmu, jego temperaturę. I on jest dla największej liczby osób oczekujących na film postacią mroczną i magnetyczną zarazem, tym, kto będzie porównywany, oceniany, odsądzany od czci i wiary. Pokazanie atutów Beksińskiego radiowca, tłumacza, człowieka kochającego muzykę, "pasjonata" (jak sam o sobie mówi) to aktorska łatwizna. Ogrodnik świetnie radzi sobie i z tym, ale w "Ostatniej rodzinie" widzimy Tomka Beksińskiego ze słabościami, boleściami i lękami. Mężczyznę, który jest drażniąco nieporadny w stosunku do kobiet, ma nerwicę natręctw, jest wkurzająco impulsywny.

Oderwanie od życia artystycznego postaci Beksińskich wielu może zaskoczyć, ale nie o wielkich osiągnięciach to obraz. Rozedrgania, emocjonalne zagubienia, rodzinne dialogi mówią nam jednak o twórcach więcej i bardziej. A na końcu i tak zadamy sobie pytanie – skoro tak emocjonalne jest jego dzieło, to co poza duszą artysty, jakie emocje i doświadczenia do tego doprowadziły?

Specyficznie rozumiana familijność spaja ten film, nie pozwala się rozejść pomiędzy wątkami dotyczącymi sprzedaży obrazów za granicę czy prowadzenia audycji w Trójce. Te, jak i bondowskie tłumaczenia są obecne, ale stanowią raptem uzupełnienie, co w pokazaniu obrazu rodziny specjalnie nie przeszkadza. Obecna jest natomiast muzyka, która jawi się jako najważniejszy element w życiu, coś jak powietrze, obowiązkowy element każdego szarego dnia.

9405129-kadr-z-filmu-ostatnia-rodzina.jpg
Kadr z filmu "Ostatnia rodzina". Tomasz Beksiński (Dawid Ogrodnik) siedzi w kuchni u mamy, Zofii Beksińskiej (Aleksandra Konieczna) / fot. Hubert Komerski

A ten nie byłby tak ostry, tak wyrazisty, tak chwytający i wykrzywiający trzewia, gdyby nie Aleksandra Konieczna, filmowa Zofia Beksińska. Kim jest żona i matka w starciu z jednej strony demonicznymi, ale z drugiej zagubionymi i gdzieś tam na końcu bardzo ciepłymi, ale jednak osobowościami? I co można powiedzieć o psychice takiej osoby, która mimo katastrofy samolotu, klepsydr na ulicach Sanoka, wybuchu gazu nie jest kobietą na skraju załamania nerwowego?

Nie ma szargania świętości, ale nie ma też bicia pokłonów przed legendą mistrzów. Zdzisław Beksiński biega do ponurej PRL-owskiej łazienki, z kafelkami tak brzydkimi, że pękają oczy, a umysł każe zastanowić się, jak człowiek otoczony taką paskudną tandetą i brzydotą, taką dołującą szmirą dwa-trzy metry dalej tworzył dzieła, które przechodzą do historii. Zza cienkich, zrobionych z paździerzowej płyty drzwi słyszymy, jak przykre i gwałtowne problemy gastryczne ma mistrz. Obok w kuchni przy uchylonym lufciku ćmi papierosy Zofia Beksińska. Zazwyczaj jest smutna, bo martwi się albo o męża, albo o syna. Czasem płacze, bo syn przecinając pępowinę, demoluje jej kuchnię, albo właśnie próbował się wysadzić w powietrze. Nie ma w tym nic nadludzkiego, pomnikowego. Bez względu na to, jak bardzo boli, pokazany jest realizm, który jest ważniejszy niż zadowolenie lub stan psychiczny widza.

Nie da się wyprzeć tego filmu z siebie. Nie da się go zapomnieć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj