Film, mimo bardzo dobrych recenzji, mimo kampanii reklamowej, która przyrównywała go do nowego "E.T." według pierwszych estymacji zarobił tylko trochę ponad 22 miliony dolarów. Dla porównania - "Gdzie jest Dory" w trzecim tygodniu wyświetlania zarobiło ponad 50 milionów dolarów, jasno zmierzając w stronę jednego z najbardziej kasowych filmów roku 2016, ze 380 milionami dolarów na koncie. 

Przy budżecie "Bardzo Fajnego Giganta" na poziomie 140 milionów dolarów strat pewnie nie będzie, ale w Hollywood huczy.

"Czy Spielberg stracił swe wyczucie do blockbusterów?" - pisze wpływowe Variety, zauważając, że obraz miał bardzo przychylne przyjęcie ze strony krytyki. Obraz - jak to zwykle u Stevena Spielberga - jest dziełem uniwersalnym, które doskonale sprawdzi się pod każdą szerokością geograficzną. "BFG" ma wszystko, co Spielberga zawsze fascynowało w kinie: bogatą, nieograniczoną wyobraźnię, magię, tajemnicę" - trafnie pisał w recenzji Jakub Demiańczuk.

Do tej pory wszystkie filmy rozrywkowe Spielberga były wielkimi hitami kasowymi.  Czy tym razem będzie inaczej - musimy poczekać na wyniki z następnych dwóch-trzech tygodni, choć rezultat otwarcia niemal zawsze zwiastuje to, czy dany obraz wpisze się na listę najchętniej oglądanych, czy nie.