Z polskiej perspektywy to historyczne wydarzenie. Żaden polski film nie miał jeszcze trzech nominacji do Oscara. O ile o nominacji dla "Zimnej wojny" w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego mówiło się jako o niemal pewnej, o tyle co do szans reżysera i operatora głosy były głównie sceptyczne. A jednak!

Nie będzie łatwo. "Zimna wojna" w swojej kategorii zmierzy się m.in. z faworyzowaną "Romą". Obraz Alfonso Cuarona ma jednak nominację także w głównej kategorii. A w sumie ma ich aż dziesięć, tyle samo, co "Faworyta" Yorgosa Lanthimosa. Jak zatem mogą rozłożyć się nagrody? Przechodzimy do sedna.

FILM NIEANGLOJĘZYCZNY

"Kafarnaum"
"Zimna wojna"
"Roma"
"Złodziejaszki"
"Werk ohne Autor"

Piotr Dobry: Życzyłbym sobie scenariusza, w którym "Zimna wojna" zdobywa laur za film nieanglojęzyczny, zaś "Roma" zwycięża w głównej kategorii. Ale to zwyczajnie nierealne, by Hollywood za najlepsze filmy roku uznało dwie skromne czarno-białe produkcje spoza Ameryki. Pikująca od lat oglądalność przecież jeszcze by wówczas spadła, a tego Akademia nie zaryzykuje. A że na niekorzyść filmu Pawlikowskiego pracuje dodatkowo niedawny Oscar dla "Idy", mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że "Roma" jednak pokona "Zimną wojnę". Choć nie obraziłbym się też za niespodziankę w postaci nagrodzenia bliskowschodniego "Florida Project", czyli "Kafarnaum" Nadine Labaki, bo to piękne humanistyczne kino. Ale bez większych szans.

Marcin Cichoński: Droga, którą pokonał Cuaron w Stanach, by dojść do tego miejsca, w którym jest, powinna być opisana w podręcznikach. Gdybym ja miał głosować - bez cienia wątpliwości oddałbym głos na "Zimną wojnę". I to nie względów patriotycznych. Natomiast w Oscarach dyplomacja i PR znaczą czasem więcej, niż tylko wartości artystyczne. Sensacją będzie, jeśli zwycięży tu ktoś spoza dwójki "Zimna wojna" i "Roma". Niespodzianką będzie - niestety - jeśli wygra "Zimna wojna". W głowie jednak jest to, że następny film Pawlikowskiego powinien już startować w grze o pełną pulę. Tak, jak teraz "Roma".

REŻYSER

Alfonso Cuaron "Roma"
Spike Lee "Czarne bractwo. BlackKklansman"
Paweł Pawlikowski "Zimna wojna"
Adam McKay "Vice"
Yorgos Lanthimos "Faworyta"

MC: Wydaje się, że zwycięzca jest aż nadto oczywisty. Ale zastanówmy się, czy na pewno nie ma godnych rywali. W przypadku wielu innych nagród w grę wchodził także Yorgos Lanthimos, bo jego "Faworyta" to film ważny, znaczący, pełen obserwacji ludzkiej natury. Grek - podobnie jak Cuaron - ma w Hollywood dużo zwolenników, jest tam postacią doskonale rozpoznawalną. Gdyby głosy rozkładały się równo, do gry mogą wkroczyć Pawlikowski oraz Spike Lee. Film "Czarne Bractwo. BlackKklansman" wolny od błędów nie jest, ale porusza taką tematykę... Ileż razy w przypadku Oscarów okazywało się to ważniejsze od warsztatu? Podsumowując: faworytem oczywiście jest Cuaron. Ale niespodzianki są możliwe.

PD: Wygrana Pawlikowskiego jest jeszcze mniej prawdopodobna niż w przypadku filmu nieanglojęzycznego. O "Zimnej wojnie" za oceanem mówiono głównie w kontekście roli Joanny Kulig, zdjęć i ścieżki dźwiękowej (która jednak nie mogła być nominowana przez wzgląd na przepisy zakazujące wykorzystywanie fragmentów muzyki już istniejącej). Nie znaczy to oczywiście, że Pawlikowski nie jest głównym motorniczym sukcesu, ani że nie jest ceniony w branży. Konkurencja jednak wydaje się zbyt silna. Przewiduję, że ostateczny bój rozegra się między lekceważonym dotąd (za wyjątkiem przyznanego niedawno Oscara "pocieszenia" za całokształt) Spikiem Lee a Cuaronem, który jednak ma już dwa "regularne" Oscary - za reżyserię i montaż "Grawitacji". Mimo to obstawiam, że arcydzielna, fenomenalnie wyreżyserowana "Roma" zapewni Meksykaninowi kolejną statuetkę. Bo to mu się, jak mawia Beata Szydło, po prostu należy. Niemniej sam będę trzymał jednego kciuka za Spike'a Lee, a drugiego za Polaka.

ZDJĘCIA

Łukasz Żal "Zimna wojna"
Robbie Ryan "Faworyta"
Alfonso Cuaron "Roma"
Matthew Libatique "Narodziny gwiazdy"
Caleb Deschanel "Werk ohne Autor"

PD: Cuaron, prawdziwy człowiek renesansu, sam sobie "Romę" napisał, wyreżyserował, sfotografował i zmontował. Nie może być jednak tak, że z tego tytułu zgarnie całą pulę, nawet jeśli praktycznie każdy kadr "Romy" można by wstawić w ramki i powiesić w salonie. To już nie czasy "Titanika", Akademia od kilku sezonów mocno stawia na inkluzję spod znaku "dla każdego coś miłego". I tu otwiera się okazja dla Łukasza Żala, docenionego przez ASC (Amerykańskie Stowarzyszenie Autorów Zdjęć Filmowych), co stanowi bardzo dobry prognostyk. Sądzę, że to będzie jedyny Oscar dla Polski tej nocy, ale jakże cenny, otwierający furtkę do kariery na miarę Janusza Kamińskiego. Zresztą sama nominacja jest już taką przepustką.

MC: Ja tu widzę największą szansę dla "Zimnej wojny" i  Łukasza Żala. Zawsze, kiedy mówi się o "Idzie", pojawia się hasło "zdobywca Oscara". O nominacji ówczesnej za zdjęcia się u nas zapomina, a szkoda. Pamięta się natomiast w Hollywood. Pytanie tylko, czy głosujący będą analizować na chłodno, patrzeć na niezwykły język zdjęć w "Zimnej wojnie", czy dadzą się ponieść pietyzmowi scen zbiorowych i wolno prowadzonych kadrów w "Romie". 

NAJLEPSZY FILM

"Czarna Pantera"
"Czarne bractwo. BlacKkKlansman"
"Bohemian Rhapsody"
"Faworyta"
"Green Book"
"Roma"
"Narodziny gwiazdy"
"Vice"

MC: Serce mówi "Faworyta". Rozum... Cóż, tu sytuacja jest bardzo, ale to bardzo złożona. Najgłośniejsze filmy z tu wymienionych, te które najbardziej żyły w popkulturze, nie wygrają. "Narodziny gwiazdy" są nudne, przewidywalne i pełne błędów. Już sama nominacja wydaje się nieporozumieniem. "Czarna Pantera" z kolei otwiera nowe rozdziały, w tym jest pierwszym obrazem o superbohaterze, który jest nominowany w głównej kategorii. Ale czy zasługuje na Oscara? Nie. Czy jest go w stanie zdobyć ze względu na kwestie społeczne czy polityczne? Też nie. Te wskazywać mogą na "Czarne bractwo" (mniej prawdopodobna nagroda) lub "Vice". Rozum mówi zaś, że jeśli po Oscara nie sięgnie "Roma", to będzie to "Green Book".

PD: W tym roku mamy naprawdę ciekawą sytuację. Wyścig wyrównany jak rzadko. Który oczywiście skończy się wyborem bezpiecznym jak zwykle. Uważam, że nie byłoby wstydu, gdyby nagrodzono którykolwiek film poza "Vice" i "Bohemian Rhapsody". I nie jestem żadnym hejterem tych dwóch tytułów, to przyzwoite produkcje, niemniej w porównaniu z resztą wypadają blado. Film o Cheneyu zbyt często jest groteskowy tam, gdzie próbuje być błyskotliwy, zaś film o Mercurym jest, hmm, właśnie tak przyzwoity, grzeczny i pozbawiony pazura, że mógłby porwać chyba tylko najwierniejszych fanów Queen, pensjonariuszy domu spokojnej starości albo... oscarowych akademików, w końcu wszyscy oni to zbliżona grupa docelowa. Mam jednak nadzieję, że scenariusz ze Złotych Globów się nie powtórzy i jeśli już koniecznie ma być śpiewająco, to niech to będą "Narodziny gwiazdy", ostentacyjnie nieskomplikowane, ale nakręcone z autentyczną pasją, energetyczne love story - do tego bardzo "branżowe", a show-biznes mało co lubi tak, jak historie o sobie. Mimo to zakładam, że zwycięży drugi "globowy" laureat, czyli "Green Book" - film ciepły, ale nie "kluchowato", jak "film o Queen od Queen", i ładnie wpisujący się w lewicowo-liberalną ideę otwartości. A przy tym, mimo kontrowersji narosłych wokół rzekomego whitewashingu, film mniej radykalny w wymowie niż "Czarne bractwo" i mniej "popowy" niż marvelowska "Czarna Pantera" - co istotne, bo akademikom wciąż się przecież roi, że robią poważną imprezę, nie plebiscyt popularności. I jeśli nagrodziliby wybitną "Faworytę", byłbym nawet gotów przyznać im rację. Obawiam się jednak, że to film zwyczajnie za dobry na Oscary. Ale to samo mówiłem przy "Moonlight".

AKTOR

Christian Bale "Vice"
Bradley Cooper "Narodziny gwiazdy"
Willem Dafoe "At Eternity's Gate"
Rami Malek "Bohemian Rhapsody"
Viggo Mortensen "Green Book"

PD: Liczą się Malek i Bale, bo efekciarskie imitacje to coś tak nieodzownie zespolonego z Oscarami, jak czerwony dywan. W tej kategorii nie widzę zresztą prawdziwie wielkiej kreacji. Kibicuję Mortensenowi, bo choć też grubo jedzie stereotypem Włocha, to jest w tym diablo przekonujący. Wygra Malek.

MC: Będę bardzo zaskoczony, jeśli to Malek wygra. Bo wydaje się, że skandal wokół reżysera "Bohemian Rhapsody" rykoszetem uderzy też w cały film. Dlatego spoglądam albo na Viggo Mortensena (też kibicuję), ale i Christiana Bale'a. Innego wyboru być nie powinno.

AKTORKA

Yalitza Aparicio "Roma"
Glenn Close "Żona"
Olivia Colman "Faworyta"
Lady Gaga "Narodziny gwiazdy"
Melissa McCarthy "Can You Ever Forgive Me?"

MC: Tu "Roma" musi przegrać. Bo choć rola Yalitzy Aparicio była doskonała, to jednak w tym roku pojawiły lepsze. Patrzę tu przed wszystkim na Olivię Colman w "Faworycie", która sprawiła, że po zakończeniu seansu natychmiast miałem okazję na następne. Lady Gaga w "Narodzinach gwiazdy" była jedynym dobrym punktem (sorry, Bradley), ale na tle konkurencji niknie.

PD: A to, dla odmiany, bodaj najmocniejsza kategoria w stawce. Zwycięży Glenn Close, nominowana już po raz siódmy, a wciąż bez nagrody. Nie będzie to jednak tylko Oscar za zasługi, Close w "Żonie" jest bezbłędna. Z tym że ona jest zawsze bezbłędna, nawet w epizodycznej roli kosmitki w "Strażnikach Galaktyki" zapada w pamięć, więc brak tu jakiegokolwiek elementu zaskoczenia - o którym możemy mówić w przypadku świetnej dramatycznej kreacji komediantki Melissy McCarthy czy też megagwiazdy Lady Gagi swobodnie wskakującej w skórę zwykłej dziewczyny. O ile jednak potrafię sobie wyobrazić "Narodziny gwiazdy", "Żonę" czy "Faworytę" w innej obsadzie, o tyle "Romę" już niekoniecznie. Yalitza Aparicio jest sercem filmu Cuarona i to za nią będę trzymał kciuki.

AKTORKA DRUGOPLANOWA

Amy Adams "Vice"
Emma Stone "Faworyta"
Marina de Tavira "Roma"
Rachel Weisz "Faworyta"
Regina King "Gdyby ulica Beale umiała mówić"

PD: Kolejna potężna kategoria. Budujące, że znów kobieca. Amy Adams jest najmocniejszym punktem "Vice" - to bodaj jedyna nieprzeszarżowana rola w filmie McKaya. Podobnie świetne są Stone i Weisz z "Faworyty" - one z kolei szarżują aż dech zapiera, ale taka też specyfika Lanthimosa. Jednak tak naprawdę jestem rozdarty między Mariną de Tavirą i Reginą King - obie niezwykle przejmujące w rolach zdesperowanych matek, choć to zupełnie inne role, wygrane innymi środkami wyrazu. Stawiam na King - i myślę, że tu akurat Akademia się ze mną zgodzi.

MC: Gdzie dwie się biją... W sposób oczywisty patrzymy na przedłużenie ekranowej rywalizacji pomiędzy Stone a Weisz. I to sprawia, że - pamiętając o ich spektaklu - trochę nie zwracamy uwagi na inne aktorki. Wygra Amy Adams lub Marina de Tavira.

AKTOR DRUGOPLANOWY

Mahershala Ali "Green Book"
Adam Driver "Czarne bractwo. BlacKkKlansman"
Sam Elliott "Narodziny gwiazdy"
Richard E. Grant "Can You Ever Forgive Me?"
Sam Rockwell "Vice"

MC: To chyba najbardziej równa kategoria, zwycięzcę wytypować bardzo trudno. Patrząc na to, jaki wydźwięk miały filmy i kreacje, wydaje się, że nie powinno być innego wyboru, jak Mahershala Ali za "Green Book". Najmniejsze szanse dałbym Adamowi Driverowi, który przez cały fm Spike'a Lee grał w sposób przewidywalny. Miły dla oka, ale czy to jest warsztat na Oscara? W tym roku nie - a jeśli nie Ali, to Sam Elliott.

PD: Drugi plan męski dużo mocniejszy niż pierwszy. Sam Elliott wpadł na chwilę i ukradł film Cooperowi. Talent Granta wreszcie został dostrzeżony. Driver też był kapitalny jako żydowski kompan afroamerykańskiego detektywa. Tylko Rockwell jako George W. Bush nieszczególnie mnie przekonał, na pewno nie tak, jak w nagrodzonej rok temu roli małomiasteczkowego rasisty z "Trzech billboardów...". Nad wszystkimi góruje zaś Mahershala Ali jako ekscentryczny pianista Don Shirley. To będzie kolejny zasłużony Oscar dla tego niesamowitego aktora.

ANIMACJA

"Iniemamocni 2"
"Wyspa psów"
"Mirai"
"Ralph Demolka w Internecie"
"Spider-Man Uniwersum"

PD: Pixar cieszy się wśród akademików nie mniejszą estymą niż Meryl Streep, no ale chyba mimo wszystko nie taką, by przedłożyli przeciętny sequel "Iniemamocnych" nad takie arcydzieło animacji, jak "Spider-Man Uniwersum". Uwielbiam ten ostatni film, uważam, że mógłby z powodzeniem startować także w głównej kategorii, jak przed dekadą "Odlot" i "Toy Story 3". I wierzę, że wygra.

MC: Skoro z doświadczenia roku ubiegłego wiemy, że artyzm tu nie jest w cenie, należy odrzucić "Wyspę psów". Serce boli, ale ten film Oscara mieć raczej nie będzie. Filmem o superbohaterze, który zdobędzie statuetkę, będzie "Spider-Man Uniwersum". I rzeczywiście szkoda, że ten obraz był zauważony tak wąsko. Pomyśleć, że w głównej kategorii nominacja poszła do "Narodzin gwiazdy"...

EFEKTY SPECJALNE

"Avengers: Wojna bez granic"
"Krzysiu, gdzie jesteś?"
"Pierwszy człowiek"
"Ready Player One"
"Han Solo: Gwiezdne wojny - historie"

MC: Refleksja czy wybuchy? Spokój i opanowanie czy "zamigotał świat tysiącem barw"? Już patrząc na nominacje, widać było, że w tym roku bardziej liczy się dystans niż kraina tanich emocji. A jeśli - mimo pełnego wydźwięku filmu - dodamy aspekt patriotyczny? Ameryka znów odkryje księżyc.

PD: Lasery, bajery, cyfrowy Puchatek, a gdzieś między tym wszystkim genialnie, maksymalnie realistycznie i bez typowego patosu oddane lądowanie człowieka na Księżycu. W porównaniu z resztą to przecież film niemal kameralny. Trzymam kciuki.

KOSTIUMY 

Mary Zophres "Ballada o Busterze Scruggsie"
Sandy Powell "Mary Poppins powraca"
Ruth E. Carter "Czarna Pantera"
Sandy Powell "Faworyta"
Alexandra Byrne "Maria, królowa Szkotów"

PD: Najbardziej urzekły mnie kostiumy Ruth E. Carter w "Czarnej Panterze", zaprojektowane z elementów zaczerpniętych z rozmaitych afrykańskich kultur. Niestety, ta kategoria zarezerwowana jest dla kina historycznego. I skoro tak, to wolałbym "nowoczesne", nietrzymające się wiernie realiów epoki outfity z "Faworyty", ale że koturnowa "Maria, królowa Szkotów" ma tylko dwie nominacje, a "dla każdego coś miłego"...

MC: Prawdę rzekłeś - świat wymyślony niemal od podstaw przegra tu z historycznym tłem. Wydaje się, że z dwóch obrazów, które pięknie odwzorowywały realia historyczne, wygra ten, proszę wybaczyć cyniczną brutalność - który ma lepszy PR. Czyli "Faworyta".

MONTAŻ

Barry Alexander Brown "Czarne bractwo. BlacKkKlansman"
John Ottman "Bohemian Rhapsody"
Yorgos Mavropsaridis "Faworyta"
Patrick J. Don Vito "Green Book"
Hank Corwin "Vice"

MC: Tu nie ma jednego faworyta, ale rywalizacja powinna się odbyć pomiędzy "Bohemian Rhapsody" a "Faworytą". Ukłon w stronę "Czarnego bractwa" jest możliwy, ale pokazywałby, że akademicy doceniają też język kina bliższy produkcjom popkulturowym.

PD: Jeśli na "Bohemian Rhapsody" powieka w ogóle mi drgała, to oczywiście na kapitalnie skleconych scenach koncertowych. Ale jeszcze bardziej zaimponował mi sposób, w jaki stały współpracownik Spike'a Lee, Barry Alexander Brown, wmontował w fabułę "Czarnego bractwa" archiwalia i sceny z ataku neonazistów w Charlottesville. To mój faworyt, natomiast Akademia wybierze Queen.

MUZYKA

Ludwig Goransson "Czarna Pantera"
Terence Blanchard "Czarne bractwo. BlacKkKlansman"
Nicholas Britell "Gdyby ulica Beale umiała mówić"
Alexandre Desplat "Wyspa psów"
Marc Shaiman "Mary Poppins powraca"

PD: Zachwyciły mnie dwie ścieżki. Terence Blanchard łączący funk i jazz z klasyczną muzyką orkiestrową oraz sentymentalnie jazzujący, acz sięgający w najbardziej dramatycznych momentach nawet po drony, Nicholas Britell. Typuję Blancharda, bo to wybitny muzyk, pomijany latami przez gremium oscarowe, jak i Spike Lee, z którym regularnie współpracuje. Do tego Blanchard zgarnął już w tym roku Grammy za najlepszą kompozycję instrumentalną, pochodzącą właśnie z "Czarnego bractwa".

MC: Co zrobię, że mam słabość do Desplata? Za niego trzymać kciuki będę, choć me nadzieje są płonne. Tym razem główna walka stoczy się pomiędzy "Czarną Panterą" a "Czarnym bractwem", ze wskazaniem na pierwszy z filmów - tam muzyka nie tylko odgrywała kluczową rolę, ale i żyje własnym życiem. Jeśli zaś nie "Czarna Pantera", to czarnym koniem może się okazać "Mary Poppins". 

PIOSENKA

Kendrick Lamar i SZA "All the Stars" - "Czarna Pantera"
Jennifer Hudson "I'll Fight" - "RBG"
Emily Blunt "The Place Where Lost Things Go" - "Mary Poppins powraca"
Lady Gaga i Bradley Cooper "Shallow" - "Narodziny gwiazdy"
Tim Blake Nelson i Willie Watson "When a Cowboy Trades His Spurs for Wings" - "Ballada o Busterze Scruggsie"

MC: W tym roku Oscar w tej kategorii wyląduje na mieliźnie.

PD: Indesza-a sza-la-loł, inde sza-sza-la-la-la-loł...

SCENARIUSZ ADAPTOWANY

Joel i Ethan Coenowie "Ballada o Busterze Scruggsie"
Kevin Willmott, Charlie Wachter, Spike Lee, David Rabinowitz "Czarne bractwo. BlacKkKlansman"
Jeff Whitty, Nicole Holofcener "Can You Ever Forgive Me?"
Barry Jenkins "Gdyby ulica Beale umiała mówić"
Bradley Cooper, Eric Roth, Will Fetters "Narodziny gwiazdy"

PD: Barry Jenkins kongenialnie przełożył prozę Jamesa Baldwina na język filmu, Spike Lee i spółka wycisnęli co się da z biografii Rona Stallwortha, a Holofcener i Whitty świetnie wykorzystali pamiętniki Lee Israel, biografki gwiazd, która fałszowała listy nieżyjących pisarzy lub aktorów. Obstawiam "Can You Ever Forgive Me?", choć sercem jestem za Jenkinsem.

MC: Nie będę już więcej pastwić się nad "Narodzinami gwiazdy", warto patrzeć na pozytywy. A te widać i w obrazie Spike'a Lee, i w tym, co zrobili Coenowie. Wygra Barry Jenkins, który powtórzy sukces sprzed dwóch lat.

SCENARIUSZ ORYGINALNY

Tony McNamara, Deborah Davis "Faworyta"
Paul Schrader "Pierwszy reformowany"
Brian Hayes Currie, Nick Vallelonga, Peter Farrelly "Green Book"
Alfonso Cuaron "Roma"
Adam McKay "Vice"

MC: W tym jednym przypadku nie mam wątpliwości. Wygra "Roma". To na poziomie scenariusza rzecz bezbłędna, która będzie analizowana i pokazywana po latach.

PD: W autobiograficznym scenariuszu Cuarona nie ma zbędnego dialogu ani źle rozpisanej sceny czy postaci. Ale Akademia ma szansę pierwszy raz nagrodzić Paula Schradera, autora "Taksówkarza" i "Wściekłego byka". I myślę, że z tej okazji skorzysta, szczególnie że to jedyna nominacja dla głośnego horroru z Ethanem Hawkiem.  

SCENOGRAFIA

Hannah Beachler, Jay Hart "Czarna Pantera"
Alice Felton, Fiona Crombie "Faworyta"
Nathan Crowley, Kathy Lucas "Pierwszy człowiek"
John Myhre, Gordon Sim "Mary Poppins powraca"
Eugenio Caballero, Barbara Enriquez "Roma"

PD: Tworząc architekturę Wakandy, Hannah Beachler inspirowała się zarówno sztuką afrykańską, jak i dekonstruktywizmem Zahy Hadid. W ikonografii wakandyjskiej możemy zaobserwować wiele okrągłych wzorów, jak słońca czy pierścienie, które symbolizują kompletność i wieczność, zgodnie z przesłaniem "Czarnej Pantery". Tylko kogo obchodzą te ciekawostki dla nerdów? Wygra "Faworyta".

MC: Arcyciekawa kategoria. Przywoływane ciekawostki to będzie za dużo jak dla Akademii, która w tym roku wybierze "Faworytę". To, co widzieliśmy w "Czarnej Panterze" nakazuje jednak zastanowić się: czy to już nie ten moment? Chyba jeszcze nie...

CHARAKTERYZACJA

"Granica"
"Maria, królowa Szkotów"
"Vice"

MC: Tu wybór będzie bardzo ciekawy, ale to, co zrobiono z Bale'em w filmie, powinno dać wygraną. Choć sam zagłosowałbym na "Granicę".

PD: Charakteryzacja w szwedzkiej "Granicy" jest fascynująca, zresztą jak cały film. Ale wygra utyty Bale, wiadomo.