Żydzi oburzeni po Oscarach: Antysemickie stereotypy dla rozbawienia widowni

| Aktualizacja:

Niewinny żart na gali tegorocznych Oscarów ściągnął lawinę krytyki na prowadzącego imprezę. Seth MacFarlane zażartował, że "Żydzi kontrolują Hollywood". Jak informuje tvn24.pl wywołało to oburzenie organizacji amerykańskich Żydów.

wróć do artykułu
  • ~talmudysta
    (2013-03-01 14:39)
    Aj waj co za kraj.
  • ~zgaga
    (2013-03-01 14:00)
    Oni mają totalną paranoję, rodzą się już oburzeni. Najgorzej, że oburzają się na prawdę. Przecież stwierdzenie, że "Żydzi kontrolują Hollywood" nie jest wyssane z palca, bo to fakt. Gorzej, że trzymają w chciwych łapach finanse wszędzie, gdzie tylko się da.
  • ~LAS
    (2013-02-28 00:13)
    Żydzi kontrolują Hollywóód, razem ze środkami masowego przekazu. Stanowi to część propagandy mającej doprowadzić do NOWEGO PORZĄDKU ŚWIATA.
  • ~Obiektywny
    (2013-02-27 22:42)
    Żydzi srają pod siebie taka nacja co poradzić i lubią nasrać każdemu do ogródka taka kultura.
  • ~wigraszek
    (2013-02-27 13:00)
    Jakoś ich nie ruszało jak bluzgali na siostry Radwańskie?
  • ~anka
    (2013-02-27 12:38)
    nie wiem dlaczego jest takie hallo?? skoro facet powiedział prawdę!!! czy to wstyd, być mądrym i w dodatku bogatym???:)
  • ~Komuniści jednego narodu mordowali bez opamiętania
    (2013-02-27 12:33)
    Byli Żydzi, którzy solidaryzowali się z Polakami w ich w walce o niepodległość

    Przed 152 laty na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie odbyła się jedna z największych manifestacji poprzedzających wybuch Powstania Styczniowego. Zorganizowali ją warszawscy studenci pod hasłami praw obywatelskich. Od kul rosyjskich zginęli: czeladnik krawiecki Filip Adamkiewicz, uczeń gimnazjum, 16-letni Michał Arcichiewicz, robotnik Karol Brendel i dwaj ziemianie – Marceli Paweł Karczewski i Zdzisław Rutkowski.

    Zabitych złożono w Hotelu Europejskim, gdzie wartę pełnili członkowie Towarzystwa Rolniczego. Chronili ciała przed wykradzeniem przez policję. Wiadomo, jak szkodliwe są „emocje”. Znamy „problem” z ciałami zabitych, choćby z roku 1970. „Przeszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej”… (C.K. Norwid). Po obdukcji lekarskiej ciała wystawiono na widok publiczny. Policja carska pozwalała na więcej niż komunistyczna bezpieka.

    Potem przeniesiono ciała do kościoła Św. Krzyża, a do Warszawy przybywały delegacje, także spoza zaboru rosyjskiego. W sobotę, 2 marca 1861 r., pogrzeb Pięciu Poległych na Powązkach zamienił się w wielką manifestację Polaków i innych narodów dawnej Rzeczypospolitej. Byli przedstawiciele wszystkich cechów, stanów społecznych i wyznań. Do pochodu przyłączyli się nawet Żydzi, w tej sprawie solidarni z Polakami, kierowani przez mądrych rabinów Dow Ber Meiselsa i Izaaka Kramsztyka. Orszak pogrzebowy przeszedł przez plac Saski, Wierzbową, Bielańską, Nalewkami – na Powązki. Ciała złożono we wspólnej mogile.

    Policja rosyjska nie zdecydowała się atakować rzesz ludzi, ale krzyż z grobu po cichu wykradła. Doszło do wtargnięć policji na tereny kościołów, które na znak protestu zamknięto. Na znak solidarności rabin Izaak Kramsztyk kazał zamknąć warszawskie synagogi.

    --
    WIERNY POLSCE DO KOŃCA
    --
    Sprawa generała „Nila” rozpatrywana była od początku do końca tajnie, bo nawet jak na „standardy” Polski sowieckiej była szokującą zbrodnią sądową.

    W środę, 16 IV 1952 r., przed Sądem Wojewódzkim dla miasta stołecznego Warszawy rozpoczęła się rozprawa główna w jednym z najohydniejszych procesów politycznych w historii powojennego sądownictwa komunistycznego w Polsce.
    Przed oblicze „sądu” przyprowadzono bohatera Polskiego Państwa Podziemnego gen. bryg. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. Główny zarzut – działalność przeciwko „partyzantom radzieckim” i „ugrupowaniom lewicowym” na zapleczu frontu. Na pytanie, czy przyznaje się do winy, odpowiedział: „Do winy się nie przyznaję. Przyznaję, że byłem szefem Kedywu Komendy Głównej AK”…

    „W imieniu Rzeczypospolitej”…

    Sędzia Maria Gurowska vel Górowska – Ż(*), w czasie wojny sowiecka kolaborantka, po wojnie szefowa „szkoły prawniczej” dla półanalfabetów, którzy skazywali na śmierć polskich patriotów – zarządziła tajność rozprawy na wniosek prokuratora Benjamina Wejsblecha – Ż(*), znanego z przetrzymywania ludzi w areszcie bez uzasadnienia, z preparowania akt śledztwa, z psychicznego i fizycznego znęcania się nad przesłuchiwanymi.

    Rozprawa główna trwała 8 godzin, po czym Wejsblech zażądał kary śmierci dla „Nila”. Gurowska odczytała „wyrok”: „Fieldorfa Augusta Emila uznać winnym (…) i na zasadzie dekretu z 31 sierpnia 1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy [!] skazać go na karę śmierci”. Ten „wyrok” wydała „w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej”! Tak sowieckie dominium w Polsce, podszywające się pod Rzeczpospolitą, podziękowało legendarnemu oficerowi za zamach na Kutscherę, za dywersję przeciwko Niemcom, za akcje sabotażowe wspierające sowiecki front walki z Niemcami. Tajność rozprawy była niezbędna, ponieważ sprawa „Nila” była drastyczna i szokująca nawet na tle innych, niezliczonych aktów ówczesnego sowieckiego bezprawia w Polsce.
    Warszawska rozprawa odbywała się w szczególnej atmosferze. Dwa dni później w całej Polsce obchodzono 60. urodziny „towarzysza Tomasza”, czyli sowieckiego namiestnika na Polskę, używającego bezprawnie tytułu „prezydenta RP” – Bolesława Bieruta. To była propagandowa orgia w najgorszym sowieckim stylu. Trudno się oprzeć wrażeniu, że wyrok na „Nila” był urodzinowym „podarunkiem” dla Bieruta, zgodnie z sowiecką tradycją rodem z dzikiej Azji.

    „W imieniu Polski Ludowej”

    Rewizję wyroku sądu wojewódzkiego rozpatrywał Sąd Najwyższy. Też w trybie tajnym! Szefem sekcji tajnej był Emil Merz – Ż(*), doktor obojga praw po uniwersytecie w Wiedniu! Pozostali „sędziowie” to Gustaw Auscaler – Ż(*) (wyjechał w 1968 r. do Izraela jako ofiara „polskiego antysemityzmu”!) oraz Igor Andrejew ze spolszczonej rodziny rosyjsko-ż(*) – dyrektor „szkoły prawniczej” w Warszawie. Na jego powązkowskim grobie jest dziś krzyż i krótka informacja, że był „profesorem prawa Uniwersytetu Warszawskiego”… Asystowała prokurator Paulina Kern – Ż(*), odrzucająca konsekwentnie liczne skargi na fizyczne znęcanie się nad więźniami politycznymi. Oświadczyła kiedyś, że „władze śledcze Polski ludowej nie biją”… „Oświęcim to przy tym igraszka” – mówił na ten temat rtm. Witold Pilecki…

    Sąd Najwyższy „sądził” 20 X 1952 r., dlatego swój wyrok, podtrzymujący karę śmierci, wydał „w imieniu Polski Ludowej”, którą w międzyczasie zadekretował Stalin (22 lipca 1952), osobiście poprawiając jej „konstytucję”! Dla generała „Nila” nie było litości ani przed „Rzeczpospolitą”, ani przed „Ludową”. Obydwie były wtedy sowieckie, a przecież zarzucano mu, że „już jako młody człowiek walczył z państwem radzieckim”… Więc sądzono go nie tylko za AK, ale i za Krzyże Walecznych z wojny polsko-sowieckiej…

    „Szansa” dla „Nila”

    Na wyroku śmierci w II instancji się nie skończyło. Wysocy funkcjonariusze bezpieki zaproponowali „Nilowi” podpisanie apelu do żołnierzy AK o ostateczne ujawnienie się i o posłuszeństwo wobec władz Polski „ludowej”. Generał wiedział już wtedy, że sam popełnił błąd, ujawniając się po powrocie z sowieckiego zesłania, gdzie go nie zamordowano tylko dlatego, że nie został rozpoznany. Miał konspiracyjne papiery na nazwisko Walentego Gdanickiego. Teraz kategorycznie odmówił podpisania apelu, który był niczym innym, jak sposobem na zdekonspirowanie i upokorzenie tych, którzy wcześniej nie uwierzyli w żadne sowieckie „amnestie”.

    Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego z Jakubem Bermanem, Ż(*), wujem Marka Borowskiego gotowe było „przebaczyć” bohaterom Polskiego Państwa Podziemnego pod warunkiem, że pozwolą się zbrukać. Dopiero wtedy przestawali być dla komunistów groźni. Zbrukanie polegało na podjęciu współpracy z bezpieką w śledzeniu i likwidacji żołnierzy antykomunistycznej konspiracji. W ramach operacji „Cezary” bezpieka planowała, że „Nil” wejdzie w skład fikcyjnej V Komendy WiN. Celem operacji było aresztowanie wszystkich żołnierzy WiN, postawienie ich przed sądem lub skrytobójcza likwidacja. Jak bardzo się mylili, proponując to człowiekowi formatu „Nila”!

    Sowiecka niełaska

    Rada Państwa PRL decyzją z 3 II 1952 r. nie skorzystała z prawa łaski dla generała. On tej „łaski” zresztą nie pragnął. Na ostatnim widzeniu z żoną kategorycznie zabronił jej jakichkolwiek próśb. Tym razem go nie posłuchała. Prosiła o tę „łaskę”, prosiły córki, prosił stary ojciec. Wszystko na nic. Prawdopodobnie decyzja zapadła w Moskwie. „Nil” był najwybitniejszym i najstarszym rangą oficerem Polskiego Państwa Podziemnego pozostającym po wojnie w kraju.

    Serce w kwiatach…

    Wykonanie wyroku na „Nilu” nadzorowała wicedyrektor Departamentu III Generalnej Prokuratury Alicja Graff, Ż(*). Ona też wyznaczyła termin zbrodni. Jej mąż Kazimierz Graff, Ż(*) oskarżał wielu bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego, m.in. kpt. St. Sojczyńskiego „Warszyca”. Graffowie spokojnie dożywali w Warszawie na „zasłużonej”, wysokiej emeryturze.

    Na powązkowskim grobie Pauliny Kern zawsze palą się znicze i widać świeże kwiaty. Na zdjęciu z maja zeszłego roku widać też biało-czerwone szarfy i wielkie serce z kwiatów… Nie ma barier załgania i nadużywania ludzkiej niewiedzy. Ten grób nie jest wyjątkiem. Na gdańskim cmentarzu Srebrzysko jest grób oficera UB, dowódcy plutonu egzekucyjnego, rozstrzeliwującego po wojnie oficerów AK. Na płycie grobowej znajduje się napis: „Przeszedł przez życie dobrze czyniąc”… To dlatego potrzebna jest Polsce edukacja historyczna.

    „To była śmierć rycerska”…

    Był wtorek 24 II 1953 roku. Godzina 15.00. Doprowadzono pana generała na miejsce zbrodni. Prokurator Witold Gatner odczytał sentencję wyroku Sądu Najwyższego. Po latach (1992) Gatner powiedział prokuratorowi IPN: „Byłem zdenerwowany, napięty. Czułem, że trzęsą mi się nogi. Skazany patrzył mi cały czas prosto w oczy. Stał wyprostowany. Nikt go nie podtrzymywał (…). Kat i jeden ze strażników zbliżyli się”…
    Miała być śmierć haniebna, na szubienicy. Ale „to była śmierć rycerska” – napisze pół wieku później poetka Wanda Sieradzka, przyjaciółka Marii Fieldorf-Czarskiej.

    "Grupę szpiegowską" rotmistrza Pileckiego oskarżał prok. Cz. Łapiński, Ż(*) domagając się kary śmierci dla "ochotnika do Auschwitz". Pilecki został stracony 25 V 1948 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie, a Łapiński przeszedł za rządów Gomułki do adwokatury. W 2004 r., gdy zeznawał jako oskarżony o mord sądowy, swoją energię skupił na atakowaniu IPN i żądaniu likwidacji tej instytucji. Nie dożył wyroku.

    Nietykalni, bo współwinni

    Kto gwarantował katom bezpieczeństwo i dostatnią starość? Z wielu opublikowanych w ostatnich latach dokumentów wynika, że "okrągłe stoły´´, do których komuniści bloku wschodniego zaprosili na przełomie lat 80. i 90. starannie wybranych przedstawicieli "konstruktywnej" opozycji, zwołano na polecenie Sowietów - tych bardziej "liberalnych", bo rozumiejących, że system nie wytrzyma kolejnego kryzysu. W rozmowach rządzący oddali niektóre sfery życia pod kontrolę swoich niedawnych przeciwników, otrzymując w zamian wszystko, czego chcieli, w tym również gwarancje nietykalności. Nie tylko dla siebie, ale i dla bardzo szerokiego kręgu ludzi współtworzących w Polsce komunizm od 1944 r. Nie postawiono przecież przed sądem ani Kiszczaka, ani Jaruzelskiego, chociaż obaj byli agentami.
  • ~raj
    (2013-02-27 12:03)
    powiedzial prawde, wiec o co ta obraza??
    ale biedaczek juz jest spalony w Hollywood
  • ~THE TRUTH
    (2013-02-27 10:12)
    nie ma wiekszej zbrodni od ANTYSEMITISMU !!!
    pamietajcie polaki !
  • ~Piotr
    (2013-02-27 08:47)
    Jestem ciekaw dlaczego polacy nie opanowali Hoolywoodu ?
  • ~asad
    (2013-02-27 07:41)
    ależ wy jesteście antysemitami, idźcie na pokłosie i potem się pokłońcie przed Izraelitami bijąc się w piersi i prosząc o łaskę
  • ~kioy
    (2013-02-27 07:40)
    prawda i w ten sposób fałszują historię
  • ~dey001
    (2013-02-27 07:20)
    To jest świetny przykład , jak nie dać sobie napluć w twarz Naszych tenisistek nie miałkto bronić.
  • ~WAsyl
    (2013-02-27 04:55)
    Nareszcie ktoś powiedział prawdę.Popieram w całej rozciągłości.
  • ~Medix
    (2013-02-27 04:27)
    ~Bonne2013-02-27 00:52

    to jest prawda ...cale zy.dost.wo tam siedzi w Hollywoood !

    DOBRZE BY BYŁO!

    ALE NIESTETY ...

    Nie ma się co nad tym tematem rozwodzić!
    Powiem krótko:

    Ż.yd jest w takim samym stopniu i w ten sam sposób obywatelem kraju, w którym akurat mieszka, jak ta.si.emi.ec jest obywatelem pacjenta!

    Taki quiz:

    - Czy chcesz, żeby twój ta.si.emi.ec był twoim prezydentem?
    Albo premierem...?
    Albo ministrem...?

    - Poproszę o inny zestaw pytań.
  • ~Medix
    (2013-02-27 04:24)
    - Poproszę o inny zestaw pytań.
  • ~Medix
    (2013-02-27 04:23)
    - Poproszę o inny zestaw pytań.
  • ~grumpy
    (2013-02-27 03:40)
    uderz w stol, a nozyce sie odezwa
  • ~Faraon spieprzył sprawę
    (2013-02-27 01:21)
    zamiast wypuścić miał ich wyrżnąć gdy byli jeszcze małym parchatym plemieniem.
  • ~Bonne
    (2013-02-27 00:52)
    to jest prawda ...cale zydostwo tam siedzi w Hollywoood !

Może zainteresować Cię też: