Film "Melania" można oglądać w polskich kinach od dziś, 30 stycznia.

O czym jest film?

Wyprodukowana przez Amazon "Melania" ukazuje dwadzieścia dni poprzedzających inaugurację prezydencką w USA w 2025 roku z perspektywy Pierwszej Damy, Melanii Trump. "To bezprecedensowa możliwość obserwowania codziennych działań First Lady, od koordynowania przygotowań do inauguracji, przez udział w złożonym procesie przekazywania władzy w Białym Domu, po ponowną przeprowadzkę całej rodziny do Waszyngtonu. Dzięki ekskluzywnym materiałom filmowym, obejmującym kluczowe spotkania, prywatne rozmowy oraz miejsca dotąd niedostępne dla kamer, dokument rzuca światło na powrót Melanii Trump do roli jednej z najbardziej wpływowych kobiet na świecie" – zapewnia dystrybutor.

Reklama

Trump: To jest niesamowite

Reklama

Tydzień przed wejściem filmu do kin, prezydent USA udostępnił zwiastun "Melanii" na swoim profilu na portalu X z komentarzem: "Odliczanie: Za 7 dni cały świat będzie świadkiem niezapomnianego, zakulisowego spojrzenia na jedno z najważniejszych wydarzeń naszych czasów".

W Białym Domu zorganizowano specjalny, prywatny pokaz filmu dla siedemdziesięciu osób – rodziny, przyjaciół i wybranych VIP-ów. Według "The Hollywood Reporter" wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in. reżyser filmu Brett Ratner, królowa Jordanii Rania, szefowie firm technologicznych Eric Yuan (Zoom) i Tim Cook (Apple), dyrektor generalna Nowojorskiej Giełdy Papierów Wartościowych Lynn Martin, dziedziczka fortuny Fiata Azzi Agnelli, słynny pięściarz Mike Tyson i fotografka Ellen von Unwerth, twórczyni plakatu do filmu. Wydarzenie uświetniła orkiestra wojskowa, grająca muzyczne tematy z filmu, w tym skomponowany przez Tony'ego Neimana "Walc Melanii".

Dopiero teraz prezydent Donald Trump obejrzał film w całości. Wcześniej znał jedynie jego fragmenty. Podczas jednej z podróży na pokładzie Air Force One stwierdził, że zrobiły one na nim wielkie wrażenie. To jest niesamowite – podkreślił wówczas, odpowiadając na pytania reporterów. Najpierw bestsellerowa książka, a teraz ten film, który najwyraźniej przyciąga uwagę wielu ludzi.

Trump: Bilety bardzo trudne do zdobycia

Uroczysta premiera dokumentu, z udziałem prezydenckiej pary, odbyła się 29 stycznia w Trump Kennedy Center w Waszyngtonie. Prezydent USA utrzymuje, że bilety są bardzo trudne do zdobycia: Wszyscy chcą je mieć – żartował, wymieniając w tym kontekście słynnego hokeistę i olimpijczyka Wayne'a Gretzky'ego: Wczoraj wieczorem powiedział mi: "O rany, chcę na to iść".

Tego samego wieczoru odbyły się także lokalne premiery w dwudziestu innych miastach USA, m.in. w Los Angeles, Nowym Jorku, San Francisco, Dallas czy Chicago.

"W niektórych kinach, ze względu na ogromne zainteresowanie, zarezerwowano dodatkowe sale" – przekonuje dystrybutor. Nikt wcześniej nie miał takiego wglądu do codzienności Pierwszej Damy. W tym filmie po raz pierwszy Melania Trump zaprasza widzów do miejsc, których nikt dotąd nie widział – to bezprecedensowe – twierdzi Marc Beckman, jeden z producentów filmu, a także doradca i wieloletni menedżer Pierwszej Damy.

Promocja kosztująca drugie tyle, co film

Faktem jest, że "Melania" ma naprawdę spektakularną promocję.

W wielu miastach na świecie pojawiły się nie tylko zwyczajowe plakaty i citylighty, lecz również inne, bardziej spektakularne formaty reklamowe. Ogromnych rozmiarów baner zapowiadający film zawisł na przykład na jednym z budynków przy głównej arterii Madrytu, ulicy Alcalá. Podobnie w Barcelonie – na Plaça de Catalunya, w samym centrum miasta. Banery umieszczono na Piccadilly Circus w Londynie i na siatce chroniącej restaurowaną katedrę Narodzin św. Marii w Mediolanie. Z kolei w Las Vegas rozbłysnął gigantyczny ekran LED będący jedną z największych atrakcji kulistej areny Sphere.

Także w Warszawie widoczne są wielkopowierzchniowe reklamy filmu – na ścianach galerii handlowych Westfield Arkadia i Westfield Mokotów oraz w centrum, m.in. na i obok Warsaw Presidential Hotel.

Reklama filmu "Melania" w Warszawie Reklama filmu "Melania" w Warszawie / Materiały prasowe / Weronika Kowalska

Jak podkreśla Marc Beckman, Melania Trump jest zaangażowana we wszystkie elementy projektu – od koncepcji filmu po każdą reklamę telewizyjną i każdy billboard w trzydziestu różnych krajach, od USA po ZEA. Jako prawdziwa ikona stylu, jest wyczulona na stronę wizualną projektów. Bardzo zależało jej więc na tym, aby "Melania" była wyjątkowym kinowym doświadczeniem – mówi producent.

Na promocję przeznaczono 35 milionów dolarów, niewiele mniej niż na budżet samego filmu wynoszący 40 milionów dolarów – co czyni "Melanię" najdroższym dokumentem świata. Całość kosztowała zatem niebotyczne 75 milionów dolarów. Tymczasem wbrew temu, co twierdzą Trumpowie, producenci i dystrybutorzy, według najbardziej optymistycznych prognoz analityków rynku kinowego, "Melania" zarobi w pierwszy weekend na świecie nie więcej niż 5 milionów. "Trump zakłamuje rzeczywistość" – takich twierdzeń można znaleźć w sieci wiele. Nie brakuje też opinii, że rzeczywistość zakłamuje również sam "propagandowy" film. Czy kroi się spektakularna klapa?

Tylko jeden sprzedany bilet?

Publiczną debatę wywołały doniesienia z Wielkiej Brytanii, jakoby na "Melanię" sprzedano tylko jeden bilet. To fake news, tyle że rzeczywistość wcale nie jest optymistyczna dla twórców filmu.

Serwis Fandom Wire postanowił zweryfikować pogłoski o "jednym bilecie". Okazuje się, że rzeczywiście sprzedano tylko jeden bilet, tyle że nie we wszystkich brytyjskich kinach – a taka fałszywa informacja krąży po internecie – lecz na konkretny seans o godzi. 15:10 w Vue Islington.

Faktem jest, że popyt na "Melanię" wśród widzów jest wyjątkowo niski, praktycznie zerowy, mimo że, jak zauważa Fandom Wire, dzieło zadebiutowało w ponad 100 kinach w Wielkiej Brytanii, co jest rzadkością w przypadku filmu dokumentalnego.

Z tych stu kin wiele zgłosiło brak sprzedaży biletów. Multipleks Wandsworth sprzedał tylko cztery bilety, podczas gdy Broughton – pięć.

Nieoficjalne doniesienia z polskich kin wskazują na podobne liczby. Do myślenia daje także liczba deklarowanych widzów na portalu Filmweb. Spośród piątkowych premier głośny film biograficzny "Wielki Marty" chce obejrzeć ponad 28 tys. osób, podczas gdy "Melanię" – 267 osób.

Trwa ładowanie wpisu