Kontrowersyjny, niełatwy, ważny nieoczywisty – tak o filmie Jacka Borcucha mówiła Krystyna Janda. To coś o końcu mojego świata – dodawała.

Jako Maria Linde najsłynniejsza polska aktorka wraca na wielki ekran – to jej pierwsza główna rola od czasu „Tataraku” Andrzeja Wajdy. „Kobieta, którą gram, jest absolutnie wolna, jest niezależną osobą, nie wpływa na nią ani reżim, przymus, opinia ogólna, ani to, co się dzieje dookoła. A przede wszystkim strach – to kobieta, która się nie boi. Ma własne zdanie, postępuje według własnej etyki, przemyśleń, podejmuje kontrowersyjne decyzje – to mi się wydawało interesujące. Maria Linde decyduje sama i prowokuje burzę. To ona sprawia, że wszystko zaczyna wirować” – mówi o swojej bohaterce.

Słodki koniec dnia” to historia o odwadze, o sile słowa i skomplikowanych rodzinnych relacjach. O lęku przed nieznanym i pasji życia. Miejscem akcji filmu jest włoska prowincja, etruskie miasto Volterra. Tu od lat mieszka Maria – polska poetka, laureatka Nagrody Nobla, autorytet moralny. Świat bohaterów zostaje wywrócony do góry nogami, gdy otrzymują szokującą wiadomość o zamachu terrorystycznym w Rzymie. Bezkompromisowość i niepoprawność polityczna Marii okazują się mieć dramatyczne konsekwencje.

Słodki Koniec Dnia - Krystyna Janda czyta wiersz