Tyle że zamiast wyjaśnić przyczyny, dlaczego przez tyle lat niemożliwe było odnalezienie porwanej przez siatkę pedofilską dziewczynki, reżyser idzie w stronę narracyjnej ekwilibrystyki. A kolejne scenariuszowe wolty oddalają jego film od rzeczywistości. Po kilkudziesięciu minutach projekcji mało kto będzie w stanie traktować "Pojmanych" poważnie.

Szkoda, bo dorobek Atoma Egoyana pozwalał oczekiwać bardziej analitycznego podejścia do sprawy. Niestety, tym razem jego film rozbija się o stereotypy. W policji pracują piękni ludzie, których poza sferą zawodową łączą też uczucia, rodzice uprowadzonego dziecka nie potrafią przepracować traumy, a pedofil rozmiłowany jest w muzyce klasycznej i operze. Stosunki między postaciami są mało angażujące, akcja nie wciąga, a losy bohaterów stają się z grubsza obojętne. Duża w tym "zasługa" przeciętnych aktorów, ilustracyjnej muzyki i przezroczystych zdjęć. Pojmani mogą czuć się jedynie widzowie.

Pojmani | reżyseria: Atom Egoyan | dystrybucja: Monolith