Dziennik Gazeta Prawana logo

"Pojmani" mogą czuć się jedynie widzowie

14 maja 2015, 14:00
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Pojmani
Pojmani/Media
Scenariusz "Pojmanych" inspirowany jest prawdziwymi wydarzeniami. A rzecz jest śliska, bo tyczy się kwestii pedofilii.

Tyle że zamiast wyjaśnić przyczyny, dlaczego przez tyle lat niemożliwe było odnalezienie porwanej przez siatkę pedofilską dziewczynki, reżyser idzie w stronę narracyjnej ekwilibrystyki. A kolejne scenariuszowe wolty oddalają jego film od rzeczywistości. Po kilkudziesięciu minutach projekcji mało kto będzie w stanie traktować "Pojmanych" poważnie.

Szkoda, bo dorobek Atoma Egoyana pozwalał oczekiwać bardziej analitycznego podejścia do sprawy. Niestety, tym razem jego film rozbija się o stereotypy. W policji pracują piękni ludzie, których poza sferą zawodową łączą też uczucia, rodzice uprowadzonego dziecka nie potrafią przepracować traumy, a pedofil rozmiłowany jest w muzyce klasycznej i operze. Stosunki między postaciami są mało angażujące, akcja nie wciąga, a losy bohaterów stają się z grubsza obojętne. Duża w tym "zasługa" przeciętnych aktorów, ilustracyjnej muzyki i przezroczystych zdjęć. Pojmani mogą czuć się jedynie widzowie.

Pojmani | reżyseria: Atom Egoyan | dystrybucja: Monolith

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj