Dziennik Gazeta Prawana logo

Cyfrowa wizja zniszczonego świata nie porywa

16 września 2009, 17:10
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jakub Demiańczuk
Jakub Demiańczuk/Inne
Co prawda animację "9" firmują nazwiska Tima Burtona i twórcy filmu "Wanted: Ścigani" Timura Bekmambetowa. Ale do ich dokonań filmowi Shane'a Ackera bardzo daleko... Obraz 18 września wchodzi do polskich kin.
USA 2009; reżyseria: Shane Acker; dubbing: Elijah Wood, Martin Landau, Jennifer Connelly; dystrybucja: Monolith; czas: 91 min; Premiera: 18 września; Ocena 3/6

Najwierniejsi wielbiciele amerykańskiej animacji już widzieli „9”. Cztery lata temu reżyser Shane Acker dostał za niego nominację do Oscara dla najlepszego krótkometrażowego filmu animowanego. Zachwycony robotą młodego animatora Tim Burton zaproponował mu realizację pełnometrażowej wersji filmu. Acker ponownie zajął się reżyserią, Burton – do spółki z twórcą „Straży nocnej” i „Wanted: Ściganych” Timurem Bekmambetowem – film wyprodukował. Powstało dzieło zachwycające wizualnie, dość wciągające, ale mimo wszystko nie w pełni satysfakcjonujące. Bardzo fajny koncept został tu bowiem niepotrzebnie wzbogacony o mistyczny (a nawet pseudoteologiczny) bełkot.

„9” korzysta z dobrodziejstwa baśniowo-fantastycznych schematów. Mamy więc początkowo zagubionego w rzeczywistości ciamajdę, który zmieni się w skłonnego do poświęceń herosa. Mamy barwną galerię postaci drugoplanowych: to podstarzały despota, – nieugięta wojowniczka, – szaleniec wizjoner, którego wskazówki etc. I mamy wreszcie wroga, którego trzeba pokonać – tyle że baśniowego smoka zastąpiła tutaj wyciągnięta żywcem z „Matriksu” . Akcja pędzi do przodu od pierwszych minut, a na brak mocnych wrażeń narzekać nie można – nawet fani filmów grozy parę razy podskoczą nerwowo w fotelach. Jednak (znów kłania się „Matrix” i „Terminator” na dokładkę), kompletnie pozbawionego życia. Problem w tym, że to jednocześnie największa słabość filmu Ackera: trudno bowiem przejąć się losem kukiełkowych – choćby najbardziej sympatycznych – bohaterów, skoro walczą o Ziemię, na której nie ma już nic oprócz wypalonych ruin i zalegających na ulicach wraków.

p

Przeszkadza również to, że Acker próbował wydobyć z opowiadanej przez siebie historii drugie dno. , a Dziewięć staje się z wolna figurą na miarę kukiełkowego zbawiciela. Trzeba przyznać Ackerowi, że nigdy nie przekracza granicy bluźnierstwa, ale klucz, jaki wybrał do opisania losów swoich bohaterów, jest oczywisty i zbyt łatwo obrócić go w banał. Na szczęście patos jest często przełamywany humorem, ciekawymi pomysłami narracyjnymi ( i – kukiełki zbierające całą wiedzę o świecie – wyświetlają stare kroniki filmowe, dzięki którym dowiadujemy się, co naprawdę stało się z ludzkością) i dynamicznie poprowadzoną akcją, która pozwala na chwilę zapomnieć o naiwności i intelektualnych niedostatkach „9”.

I na koniec ostrzeżenie: proszę nie dać się zwieść sympatycznym kukiełkom. – jeśli już, to dla nieco starszej młodzieży odpornej na przygnębiającą wizję świata. Najwięcej frajdy będą mieli z niego widzowie dorośli, zwłaszcza zafascynowani kinem spod znaku Tima Burtona. Choć od enfant terrible Hollywoodu Acker musi się jeszcze bardzo dużo nauczyć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj