Dziennik Gazeta Prawana logo

Dramat z Diaz mdły bez naszej zgody

20 sierpnia 2009, 12:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wojciech Kałużyński
Wojciech Kałużyński/Inne
W historii nastolatki buntującej się przeciw przeznaczonej jej roli dawczyni organów dla chorej na białaczkę starszej siostry był potencjał wyłamania się ze schematu łzawej opowieści ze słodko-gorzkim. Nic z tych rzeczy. "Bez mojej zgody" od 21 sierpnia na polskich ekranach.
(aka "My Sister’s Keeper")
USA 2009; Reżyseria Nick Cassavetes; Obsada: Cameron Diaz, Alec Baldwin, Abigail Breslin, Joan Cusack, Sofia Vassilieva; Dystrybucja: Warner; Czas: 106 min; Premiera: 21 sierpnia; Ocena 2/6



Nick Cassavetes junior po raz kolejny zrobił film niewolniczo niemal wierny hollywoodzkim przepisom na wyciskanie łez z emocjonalnie zaszantażowanej publiki. Scenariusz wybrał nawet może i obiecujący, oparty na wydanej właśnie u nas powieści Jodi Picoult. W historii nastolatki buntującej się przeciw przeznaczonej jej roli dawczyni organów dla chorej na białaczkę starszej siostry był potencjał wyłamania się ze schematu łzawej opowieści ze słodko-gorzkim, ale mimo wszystko happy endem. Już sama relacja z siostrą, a zwłaszcza matką ogarniętą bez reszty walką o życie chorej, dawała asumpt do wysnucia wyrazistych konfliktów racji i charakterów, pokazania, jak choroba niszczy nie tylko chorą, ale wszystkich wokół niej.

Tymczasem na ekranie wszystkie konflikty zostały złagodzone i wygładzone, sprowadzone niemal do roli nieporozumienia. Mimo całego dramatyzmu ma się wrażenie, że gdyby wszyscy po pięciu minutach usiedli przy stole i szczerze porozmawiali, zamiast toczyć rozprawę na sali sądowej, nie byłoby o czym opowiadać. Cały ten film zbudowany jest z klisz, z oklepanych patentów na tanie wzruszenia, z nieprawdopodobnego nagromadzenia wątków rozmieniających prawdziwy dramat na sztuczne protezy. Aktorzy starają się cierpieć naprawdę, zwłaszcza świetna nastoletnia Sofia Vassilieva w roli chorej. Nawet Cameron Diaz znajduje właściwy ton, by zagrać szaloną matkę, nierozumiejącą prawdziwych pragnień swych dzieci. Prawie wszyscy zresztą przeżywają tu swoje własne tragedie (nowotwór, epilepsja, martwe dziecko). Tyle, że wszystkie tragedie i tak kończą się ostatecznie inscenizowaniem teledysków w rytm chwytliwych balladek z pokrzepiającym tekstem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj