Cóż, bardzo mi przykro, że muszę informować amerykańskie sołeczeństwo: tak, nastolatki też uprawiają seks! Więc może zamiast się użalać, należałoby o tym rozmawiać? Może wtedy niechcianych ciąż będzie mniej?
Przez cały czas pracy nad rolą była moją lekturą do poduszki. Kilka razy szczegóły dotyczące życia płodowego naprawdę mnie zadziwiły. Okazało się, że niewiele wiem o ciąży, więc książka dała mi ogólne wyobrażenie na temat stanu, w jakim znalazła się moja bohaterka.
Scenariusz przeczytałam już dwa i pół roku temu. Tak przypadł mi do gustu, że czym prędzej powiedziałam o tym reżyserowi Jasonowi Reitmanowi. Diablo Cody napisała naprawdę niesamowitą historię. Ale mój entuzjazm nie wystarczył i musiałam przejść standardowe testy przed kamerą. Kiedy dołączyłam do obsady, Jason miał już wyobrażenie na temat wszystkich postaci, a część ról była rozdana. Ćwiczyłam więc z Jasonem Batemanem, który grał ojca adopcyjnego mojego dziecka i moim filmowym tatą - J.K. Simmonsem. Choć bardzo lubię improwizować na planie, tym razem się powstrzymywałam, żeby niczego nie zmieniać w doskonałym scenariuszu.
Ale nie dlatego, że miałam coś przeciwko komiksowi czy samej historii. Byłam świeżo po skończeniu liceum i chciałam po prostu cieszyć się beztroskim życiem nastolatki. W końcu jednak reżyser Brett Ratner przekonał mnie do roli mutantki. Jestem mu za to wdzięczna. Zresztą propozycję sporej roli miałam już wcześniej. Chodziło o słynny sitcom, miałam zarabiać kupę forsy, ale musiałabym się przenieść do Los Angeles. Miałam 13 lat, rodzice się nie zgodzili. Dziś wiem, że mieli rację.
To zupełnie inny rodzaj pracy. Dwustumilionowy budżet, jaki mieli "X-Meni", pozwala na kręcenie przez pięć - sześć miesięcy. "Juno" kosztował marne siedem milionów, więc zdjęcia musieliśmy skończyć w półtora miesiąca. Chodzi głównie o komfort pracy, bo na przygotowanie aktorskie i wkład w budowanie postaci nie ma to żadnego wpływu.
Po prostu zapytał mnie: "Jak myślisz, jakiej muzyki słuchałaby Juno?". Ściągnęłam mu więc z iTunesa, najzupełniej legalnie, za pieniądze, parę piosenek swoich ulubionych wykonawców, np. Moldy Peaches. Bardzo mu się spodobały. Dopiero potem się dowiedziałam, że zamierza je wykorzystać w filmie. Gdybym się domyśliła, że tak zrobi, wcisnęłabym tam jeszcze więcej. Do Juno pasowałyby uwielbiane przeze mnie Radiohead, Sigur Rós, CocoRosie, JJ Johansson czy Cat Power.
Po raz pierwszy spotkałyśmy się na dzień przed rozpoczęciem zdjęć. Trochę się denerowałam, bo - co tu dużo mówić - nie chciałam schrzanić sprawy. Ale od początku dobrze się rozumiałyśmy.
Tak. Ale to ona w końcu dostała nagrodę. A nie mówiłam? (śmiech).
--