Dziennik Gazeta Prawana logo

Ken Loach: Polak to archetyp emigranta

9 marca 2008, 13:41
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Spółka autorska - reżyser Ken Loach i scenarzysta Paul Laverty - po raz kolejny rzuciła światu swoje: Oskarżam! Tym razem filmem o emigracji ekonomicznej "Polak potrzebny od zaraz".

Po nakręceniu "Wiatru buszującego w jęczmieniu” mieliśmy potrzebę skupienia się na współczesnym problemie, czymś, co bardziej kojarzy się z rzeczywistością.

Mieliśmy też dość męskich historii, zależało nam na opowieści, w centrum której mogliśmy postawić kobietę. To pasowało do koncepcji zrobienia z głównej bohaterki sumienia społeczeństwa.

Może nie ma zbiorowego sumienia społeczeństwa, ale fakt, że dziś robisz to, co najlepsze dla ciebie, a jednostka jest najwyższą wartością, dużo mówi o współczesnym świecie. Ojciec Angie, bohaterki filmu, który reprezentuje poprzednie pokolenie, ma inne poglądy. Według niego tworzymy świat razem i wszyscy pozostajemy za niego odpowiedzialni, a podstawową wartością jest wspólnota. Oczywiście za zmianą nastawienia do drugiego człowieka stoją uwarunkowania ekonomiczne, rządy takich ludzi jak Margaret Thatcher czy Tony Blair. Teraz wszyscy żyją tylko dla siebie, nie współpracują, chcą sobie podgryźć gardła. To jest ten wolny świat (oryginalny tytuł filmu brzmi "It’s A Free World...” - przyp. red.), wszystko ci wolno.

To najbardziej przereklamowana współcześnie wartość, zwłaszcza w tradycji anglosaskiej, gdzie wolność zwalnia z odpowiedzialności. Bardziej podoba mi się rozumienie tego słowa w kulturze frankofońskiej, więcej w nim wspólnotowości.

Spotkałem wielu emigrantów, którzy przyjechali do Anglii i Irlandii, by szukać lepszych zarobków. Chciałem napisać o nich scenariusz, ale taka opowieść byłaby podobna do wielu innych historii: przemoc, bieda, rozczarowanie... Nie o to mi chodziło. Dlatego zderzyłem emigrantów z przedstawicielką nowego pokolenia Brytyjczyków, któremu obce jest pojęcie współczucia, pomocy. Angie jest ważnym trybem w samolubnym społeczeństwie, nie wahającym się wykorzystywać ludzi. Potrzebujemy "Angie tego świata”, by wszystko się kręciło. Rząd za punkt honoru stawia sobie wygranie wojny z inflacją, więc ceny supermarketowe produktów spożywczych są tak niskie, że rolnicy zbankrutowaliby, gdyby nie zatrudniali ludzi za grosze. A żeby ich znaleźć, potrzebują pośrednika, który zamydli oczy tym robotnikom. Do tego potrzebna jest Angie, ambitna dziewczyna, która rozkręca interes i czasem idzie na skróty.

Utrzymywanie spokoju społecznego za cenę zaniechania podwyżek jest przyzwoleniem na niewolniczą pracę emigrantów. Na to, by dzieci za miskę ryżu szyły gdzieś na końcu świata ubrania, które my tanio kupujemy w Europie. To musi skończyć się zagładą planety.

W zeszłym tygodniu zauważyłem w sklepie toster za trzy funty! Jak toster może kosztować tak mało! Widziałem, w jakich warunkach pracują młodzi ludzie i dzieci w Chinach czy Bangladeszu po to, byśmy tanio mogli jeść na śniadanie tosty.

Owszem, płacimy tym ludziom mniej, ale czy musimy? To nie ludzie, którzy przyjechali pracować są winni, tylko my, którzy czekamy tylko na okazję, by wykorzystać złą sytuację innych. Do tego namawiają Brytyjczyków wszystkie gazety prawicowe, jak "Daily Mail”, "The Sun” czy „Daily Express”, gdzie nagłówki krzyczą: "Ci ludzie kradną nam pracę i zarobki, zajmują nam miejsce w szpitalach i szkołach!”.

Kiedy mówi pani "my Brytyjczycy”, "my Polacy” zapomina pani, że "my” to także pracownicy. My też pracujemy, tyle że w dobrze płatnych zawodach, ale moglibyśmy być na ich miejscu. To nie są żadni obcy albo gorsi. Wszyscy jesteśmy elementami systemu konsumowanymi przez kogoś stojącego wyżej od nas.

Nigdy w historii nie było tak, że 500 białych mężczyzn ma władzę nad połową populacji na świecie. Proporcje w naszych czasach się zachwiały.

Weźmy chociaż sytuację w Iraku. Czy na pewno nie dałby sobie rady lepiej bez Amerykanów, którzy wpadli ze swoim wojskiem i pod pretekstem ścigania terrorystów zniszczyli kraj? Nie musimy się zgadzać na to, by Jankesi i ich ekonomiczne priorytety decydowały za nas.

Zaraz po rozszerzeniu Unii Europejskiej, a nawet trochę wcześniej Polacy stali się najbardziej widoczną w Wielkiej Brytanii mniejszością zarobkową. Jako pierwsi przybyliście do nas po upadku komunizmu. Polak pozostaje dla Brytyjczyka archetypem emigranta.

W Birmingham, gdzie zbierałem materiały do scenariusza, to właśnie Polacy zaoferowali mi pomoc. Opowiadali straszne historie, nawet Monthy Pyton nie wymyśliłby takich paranoicznych sytuacji, w jakich ich stawiano. Kiedy pojechaliśmy kręcić część zdjęć do Katowic, spotkaliśmy wiele osób, które zaimponowały mi swoim dojrzałym podejściem do problemów państwa. Poza tym uważam, że to tak samo smutne dla nas jak dla was, że polskie nauczycielki i pielęgniarki pracują w Anglii jako opiekunki dla dzieci i sprzątaczki.

Z perspektywy czasu uważa się, że 40 lat temu kino zmieniło stosunki społeczne zarówno w Europie, jak i USA. Nie wiem, czy wymieniany we wszystkich wspomnieniach z tamtych czasów mój film "Cathy Come Home” zmienił coś w Wielkiej Brytanii, ale na pewno od czasu pokazania go, ludzie nie mogli dalej udawać, że w naszym społeczeństwie bieda, bezrobocie, bezdomność to problemy marginesu. To nie po stronie twórców leży odpowiedzialność, my możemy pobudzać widownię, zadać pytania. Ale to rzesze widzów mogą z tymi pytaniami coś zrobić.

Kiedy zobaczyliśmy Kierston Wareing, obu nas zamurowało. Wygląda jak ofiara, choć zachowuje się jak szef mafii. Można się z nią identyfikować. W filmie zaczyna zsuwać się po równi pochyłej, ale nie dlatego, że jest zepsuta. Po prostu weszła w świat pieniędzy, a stamtąd nie ma odwrotu.

Paul pisze, a ja sprawdzam ortografię - przecinki to ważna sprawa (śmiech).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj