Dziennik Gazeta Prawana logo

Leon w krainie jutra

5 listopada 2007, 23:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Przejadły nam się gadające zwierzaki na ekranie. W komputerowej animacji przyszedł czas na science fiction. Najnowsza bajka Disneya "Rodzinka Robinsonów" to familijne kino pomysłowo opowiadające o przyszłości.

Głównym bohaterem jest Leon, noworodek pozostawiony przez matkę przed drzwiami sierocińca. Tam pod okiem kochającej opiekunki nie wyrasta na młodocianego przestępcę jak bohaterki "Cześć, Tereska", lecz - jak to w idealnym świecie kreskówek bywa - na geniusza. Mimo wysokiego IQ (prawdopodobnie wyższego nawet od Dody - 156 punktów) młody wynalazca nie jest szczęśliwy. Pragnie mieć prawdziwą rodzinę. Cóż z tego, skoro wszyscy niedoszli rodzice adopcyjni boją się ekscentrycznego rudowłosego dzieciaka o nadmiernie rozwiniętym umyśle.

Dzielny 12-latek próbuje więc rozwiązać problem na własną rękę. Skoro nikt go nie chce, powróci do prawdziwej rodziny. W tym celu konstruuje maszynę, dzięki której mógłby przenieść się w przeszłość. Urządzenie - choć genialne - działa nie do końca zgodnie z oczekiwaniami młodego wynalazcy. Przejście w czasie zostaje wprawdzie uruchomione, lecz skierowane jest ku przyszłości. W wehikule pojawia się chłopiec z przyszłości Albert Robinson i zabiera młodego geniusza Leona w piękny świat pełen fantastycznych wynalazków. Marzenia sieroty się spełniają.

I tu - żeby nie było tak pięknie - do akcji wkracza Koleś w Meloniku, typ zły i głupi, którym steruje jeszcze bardziej wredny melonik o zawyżonej inteligencji. Kradnie maszynę, bo chce uniemożliwić Leonowi powrót z przyszłości. Na szczęście na posterunku jest Albert. Pomaga Leonowi, a ten z całą rodzinką Robinsonów przeżywa wiele niezwykłych przygód w krainie jutra...

W tworzeniu takich produkcji prorodzinna, przesycona pozytywnym przesłaniem wytwórnia Disneya zawsze wspierała się bardziej frywolnym Pixarem. Z tego mariażu narodziły się m.in. "Potwory i spółka", "Gdzie jest Nemo", "Iniemamocni" czy "Auta". Po umiarkowanym sukcesie "Kurczaka małego", którego Disney stworzył na własną rękę, jego producenci popuścili wodze fantazji. "Rodzinka Robinsonów" to czystej wody science fiction.

Po niekończącej się serii kreskówek z kurczakami, rybami, pingwinami, lwami, a także robotami czy samochodami, pojawia się film, który pozwala obcować z "żywym animowanym" człowiekiem. Co nie znaczy, że w drugim planie nie występują tu dinozaur, melonik czy quasi-kopia C-3PO z "Gwiezdnych wojen". Owszem, to kino familijne, ale zrobione z pomysłem, dość śmieszne, chwilami nawet absurdalnie surrealistyczne. W polskiej wersji głosy podkładają m.in. Tomasz Kot, Agata Kulesza oraz Wiesław Michnikowski, a śpiewa - Artur Rojek. Wycieczka do kina będzie dla malucha dobrym prezentem na Dzień Dziecka, a rodzic nie powinien się nudzić.


"Rodzinka Robinsonów"
(Meet The Robinsons)
USA 2007; Reżyseria: Steve Anderson; Dystrybucja: Forum Film; Czas: 105 min; Premiera: 1 czerwca

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj