Peter Parker został Spider-Manem jako nastolatek i w swoim "cywilnym" wcieleniu zawsze borykał się z rozmaitymi problemami - poczynając od typowych dla wieku dojrzewania, jak brak akceptacji wśród rówieśników, przez materialne, po traumę związaną ze stratą bliskiej osoby. Równie ważne jak emocjonujące i nadzwyczajne przygody, ściganie przestępców i superłotrów, było w opowieściach o Spider-Manie zwykłe życie Petera Parkera - jego relacje z bliskimi, szkolnymi wrogami i przyjaciółmi, pracodawcą.

Reklama

Ta codzienna, nieefektowna tożsamość nie jest dla Spider-Mana, jak w przypadku innych herosów, Supermana czy Batmana, tylko przykrywką dla sekretnej działalności - jest równie ważna. To, co zdarza się Peterowi, wpływa mocno na Spider-Mana i odwrotnie - doświadczenia zdobyte przez Spider-Mana kształtują osobowość Parkera. Tym tropem stara się podążać także reżyser Sam Raimi i w swojej sadze o Człowieku-Pająku koncentruje się na psychologicznych aspektach postaci.

W poprzednich filmach obserwowaliśmy stopniowe dorastanie Petera Parkera, który z nieśmiałego i niepewnego siebie nastolatka stał się atrakcyjnym, odnoszącym sukcesy młodzieńcem. Ale warunkiem prawdziwej dojrzałości jest nie tylko samoakceptacja, lecz także znajomość własnych wad, słabości i ograniczeń. Dlatego w trzeciej części filmowej opowieści Peter Parker musi zmierzyć się nie tylko z kolejnymi superłotrami, ale przede wszystkim z samym sobą - swoją pychą oraz innymi mrocznymi skłonnościami drzemiącymi w jego duszy. Katalizatorem tychże skłonności staje się czarny kostium, który przywdziewa Spider-Man.

W rzeczywistości nie jest to jedynie kawałek łaszka, lecz materia o kosmicznej proweniencji, pasożyt, który kontroluje umysł i wolę swojego nosiciela. Spider-Man w czarnym kostiumie zyskuje większą siłę i odporność, ale traci przy tym poczucie moralności i z obrońcy pokrzywdzonych staje się brutalnym i mściwym potworem. Przemiana dotyczy też Petera Parkera, który zaczyna ranić bliskich sobie ludzi i z wrażliwca przemienia się w osobę cyniczną i bezwzględną. Wielkooki, poczciwie wyglądający Tobey Maguire, który zrósł się już z postacią Człowieka-Pająka na dobre, jako zły Peter Parker budzi raczej śmiech niż grozę, choć faktycznie popełnia kilka niegodziwości.

Nie jest to na szczęście śmiech politowania, raczej rozczulenia: on jest tak uroczo, szelmowsko zły! Wdzięk Maguire'a to jeden z największych atutów filmu, który poza tym nie odbiega od standardów komiksowych ekranizacji - jest efektowny, widowiskowy i niestety niezbyt mądry. Choć należy docenić rozmaite zabawy z konwencją, puszczanie oka do widza, a także momentami naprawdę błyskotliwe dialogi, całość jest raczej nudna i mało emocjonująca. Kolejne pościgi i pojedynki szybko powszednieją, a proponowana przez reżysera interpretacja postaci razi uproszczeniami i nadmiarem patosu.

Trochę szkoda, bo komiksowy Spider-Man, przy całej naiwności superbohaterskiej konwencji, jest postacią w istocie fascynującą.