Dziennik Gazeta Prawana logo

"Seks w wielkim mieście 2" to niewypał

28 maja 2010, 12:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Seks w wielkim mieście 2" to niewypał
Inne
Druga część „Seksu w wielkim mieście”, choć odrobinę lepsza od poprzedniej, wciąż pozostaje na poziomie rozwiniętego do ponad dwóch godzin product placementu, w którym karmi się widza starymi grepsami.

Trzeba oddać sprawiedliwość twórcom pełnomatrażowej wersji kultowego serialu. Otrząsnęli się trochę po pozbawionej fabuły, wdzięku, dowcipu, seksu (i miasta) pierwszej części. Zadbali o to, by w dwójce było nieco pikantniej, historia odrobinę bardziej przypominała coś, co z grubsza można by nazwać fabułą, a momentami nawet udaje się im sprzedać kilka dowcipów. Niestety, na poziomie realizacji pozostali na etapie błyszczącej reklamy, nie próbując nawet uczynić swojego produktu bardziej filmowym.

Oto bohaterki filmu wpadają w poważny kryzys. Nimfomanka Samantha za pomocą hektolitrów kremów i ton pastylek walczy z menopauzą, ambitna Miranda stawia czoło dyskryminacji kobiet w pracy, Charlotte nie radzi sobie z buntem dwuletniej córeczki, a Carrie zastanawia się, czy rutyna i wylegiwanie się na kanapie nie zniszczyło jej wymarzonego małżeństwa. Lekiem na całe zło ma być wspólny wypad przyjaciółek do Abu Zabi, gdzie Samantha ma się zająć PR-em luksusowego hotelu.

Pierwsza godzina filmu wprowadzająca nas w aktualne dramaty i rozterki bohaterek jest dość zabawna i z małymi zastrzeżeniami znośna. Dramat zaczyna się, gdy przyjaciółki wsiadają do luksusowego odrzutowca, który ma je powieźć na Bliski Wschód. Żarty oparte na różnicach kulturowych kompletnie nie wypaliły (aresztowanie za seks na plaży itd.). Do tego z braku innych pomysłów twórcy filmu idą sprawdzonym szlakiem folderu reklamowego pięknego kurortu, drogich butów i pokazu mody. Te zaś nieśmiało przeplatają dywagacjami o zdradzie, wierności i granicach zaufania w związku.

W sumie mało przekonujące i niezbyt dramatyczne są te ich perypetie, a i ciuchy tym razem z kontrowersyjnych kolekcji, więc ani na czym oka zawiesić, ani na historii się skupić raczej jako widzowie nie mamy szansy. Twórcy „Seksu...” chyba zresztą zrozumieli, że rewolucja, jaką wywołał ich serial, już nieco przebrzmiała w świecie Zachodu, dlatego wysłali swoje bohaterki, by głosiły dobrą nowinę wyzwolenia seksualnego wśród ucieśnionych muzułmanek. Owszem, ich cywilizacja jest daleko za naszą, jeśli idzie o równouprawnienie, ale czy to uprawnia do traktowania widza jak opóźnionego?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj