Obsada: Kevin McKidd, Ray Stevenson, Kenneth Cranham.

Reklama

Rok 52 przed naszą erą. Trwająca ponad cztery wieki republika rzymska chyli się ku upadkowi. Juliusz Cezar po podbiciu Galii wraca do Rzymu na czele swych żołnierzy, by sięgnąć po władzę. Po drodze pokona Pompejusza, ulegnie w Egipcie Kleopatrze, rozgromi wojska Scypiona i Katona Młodszego pod Tapsus.

Po cóż jednak streszczać historię. Lepiej spojrzeć za jej kulisy, przedstawiając przełomowe zdarzenia z innej perspektywy niż powszechnie znana. „Rzym” nie rezygnuje co prawda z rekonstrukcji kluczowych momentów epoki z udziałem głównych animatorów, ale pozwala też przyjrzeć się jej oczami prostych obywateli republiki. Legioniści Tytus Pullo i Lucjusz Vorenus zamieszani są w większość przedstawionych w serialu wydarzeń.
Fortuna sprzyja im niesłychanie, za sprawą tyleż ofiar dla rzymskiego panteonu bóstw, co nader czasem lekkiej ręki scenarzysty. Zauważa to widz, zauważył i sam Juliusz Cezar, ostatecznie nie każąc ściąć głów parze przyjaciół, mimo że pozwolili odjechać wolno Pompejuszowi, spotkanemu na szlaku cudem – jednym z wielu w przypadku tej pary. Jak wyjaśnił trzeźwo Gajusz Juliusz: „Cieszą się łaską bogów. Nie zabiję kogoś, kto ma takie znajomości”.

Zbyt niekiedy widoczne szwy w scenariuszu oraz schematycznie budowane postacie to słabsze punkty ogólnie udanego serialu HBO, podobnie jak niepotrzebnie aż tak naturalistyczne sceny mordów. „Rzym” jest jednak przede wszystkim łatwo przyswajalną lekcją historii i porywającym widowiskiem, od którego trudno się oderwać wraz z końcem odcinka.

Kto powiedział, że telewizyjne tasiemce muszą kłuć w oczy skąpym budżetem? „Rzymowi” pysznych scenografii i rozmachu inscenizacyjnego mogłaby pozazdrościć niejedna hollywoodzka produkcja. Czasy kosztownych oper historycznych na miarę „Ben Hura” i „Kleopatry” co prawda nie minęły z kretesem, sukces „Gladiatora” przywrócił modę na antyk i rozmach, ale w serialach TV sceny z udziałem 750 aktorów raczej się nie zdarzają. A tyle osób wystąpiło w sekwencji triumfu Juliusza Cezara.
Owszem, to niewiele w porównaniu z siedmioma tysiącami statystów podczas sceny wjazdu boskiej egipskiej piękności do Rzymu w „Kleopatrze”, lecz na ekranie ta dysproporcja, choć tak rażąca w liczbach, nie jest szczególnie widoczna. „Rzym” potrafi zrobić wrażenie efektowną panoramą, a co więcej, nie spuszcza z tonu w ujęciach kameralnych. Stroje, fryzury, elementy wystroju wnętrz wzorowane na autentycznych, nawet kopiowane z murów Pompejów i Herkulanum graffiti prezentują się wiarygodnie.

Serial (pierwszy sezon – 12 odcinków) został wydany na płytach Blu-ray, tym łatwiej docenić kompozycję obrazu oraz troskę nawet o drugoplanowe detale. Oprócz filmów na krążkach zapisano interaktywne przewodniki po serialu i epoce, reportaż zza kulis, komentarze i materiały historyczne.

Dystrybucja: Galapagos.

Ocena: 4.