"Oslo, 31 sierpnia" za fasadą raju
Reżysera "Oslo, 31 sierpnia" nie łączy artystyczne pokrewieństwo z Larsem von Trierem. Joachim Trier pracuje na własne nazwisko.
- "Amador", czyli jak okiełznać kostuchę
- "Rzeź" – folwark zwierzęcy Polańskiego
- Macierzyństwo to katastrofa, dlatego "Musimy porozmawiać o Kevinie"
- "Code Blue" to barwa smutku
- "Człowiek z Hawru" – filmowy plaster miodu
- Combat Girls i Chrystus ze swastyką
- "Moja łódź podwodna" na uniwersum podwórka
- "Nagroda" jak smutek pustych plaż
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W swoim nowym filmie Trier rozwija konsekwentny styl wymagający od niego podjęcia sporego ryzyka. Bohaterem "Oslo, 31 sierpnia" czyni 34-letniego Andersa, postarzałego Wertera na heroinowym głodzie. Reżyser dobrze wie, że wysłuchanie półtoragodzinnego lamentu byłego narkomana próbującego wrócić do życia w społeczeństwie łatwo mogłoby okazać się irytujące. W ujęciu Triera dramat Andersa zamiast ckliwości ma w sobie jednak poruszający autentyzm.
Wiarygodność "Oslo…" bierze się z reżyserskiego talentu do szczegółów. Film Triera można by porównać do spaceru po norweskiej stolicy. Kamera podąża śladem Andersa, ale jednocześnie z uwagą przygląda się Oslo w okresie schyłku lata. Poetyckie impresje Triera nadają znaczenie wyłowionym z tłumu pojedynczym gestom, spojrzeniom i strzępom kawiarnianych rozmów. Niejako mimochodem oddają puls miasta, które przypomina chwilami przywoływany przez reżysera Paryż z filmów Erica Rohmera.
Bijący z filmu Joachima Triera spokój okazuje się jednak pozorny. "Oslo…" stanowi idealną ilustrację słów reżysera, który w jednym z wywiadów przyznaje: – Zawsze byłem lekko zły, kiedy ludzie mówili, że życie w Norwegii jest tak szczęśliwe, że w ogóle nie ma o czym mówić. Żadnych konfliktów. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Wielkie tragedie są częścią życia klasy średniej. Przez pryzmat postaci Andersa reżyser zagląda za fasadę socjalistycznego raju. Pragnący rozpocząć nowe życie mężczyzna rozpaczliwie poszukuje wsparcia rodziny i znajomych. Zostaje jednak skazany na osamotnienie, gdy orientuje się, że pozornie uporządkowane życie jego bliskich zawiera w sobie jednakową gorycz, frustrację i niespełnienie.
Trier podkreśla jednak, że jego bohaterowie nie poddają się bez walki. "Oslo…" przenika tęsknota za przełamaniem marazmu. Próby odreagowania niepowodzeń w trakcie szalonych, imprezowych wieczorów prowadzą jednak w ślepą uliczkę. Nawiązane w ten sposób nici porozumienia zrywają się wraz z nastaniem bolesnego poranka. Tryb życia wybrany przez Andersa i jego przyjaciół oddziałuje na nich na tej samej zasadzie, co narkotyczne uzależnienie. Kilka chwil szczęścia bohaterów za każdym razem zostaje okupione depresją i chronicznym bólem. Nic dziwnego, że niektórzy chcieliby uwolnić się od tego nałogu już na zawsze.
Oslo, 31 sierpnia | Norwegia 2011 | reżyseria: Joachim Trier | dystrybucja: Aurora Films | czas: 95 min














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!