Film Fernando Leona de Aranoi jest jak powierzona w zaufaniu tajemnica. Konwencjonalna z wierzchu opowiastka o dwójce outsiderów z biegiem czasu odsłania widzom prawdziwie ekstrawaganckie oblicze.

Reklama

Centralne miejsce w świecie "Amadora" zajmuje para madryckich imigrantów. Na przekór kultowi macho zniewieściały mężczyzna stanowi w niej tylko niewiele znaczący dodatek do zaradnej partnerki. W celu zarobienia dodatkowych pieniędzy kobieta o imieniu Marcela godzi się na podjęcie pracy opiekunki podstarzałego Amadora. Tytułowy bohater ma w sobie coś z archetypowego mędrca. W stosunku do Marceli jest jednocześnie życzliwy i sarkastyczny, na przemian udziela jej rad i poddaje kolejnym próbom. Za sprawą Amadora do życia bohaterów wkracza również jowialna prostytutka, która zachowuje się jakby zabłądziła w drodze na plan dowolnego filmu Almodóvara.

De Aranoa dopasowuje kolejne elementy tej układanki tylko po to, by gwałtownie ją zdekonstruować. Za sprawą pomysłowej fabularnej wolty "Amador" całkowicie unieważnia swój dotychczasowy przebieg i przenosi się w zupełnie odmienne obszary tematyczne. Postawa reżysera szybko okazuje się jednak czymś więcej niż popisem formalnej wirtuozerii. Gwałtowna zmiana charakteryzująca relacje między Marcelą a Amadorem staje się pretekstem do poruszenia interesującego problemu. Swoim filmem De Aranoa rzuca zuchwałe wyzwanie pielęgnowanemu przez europejską kulturę od tysięcy lat wyobrażeniu śmierci. "Amador" udowadnia, że kostucha nie jest już wyłącznie budzącą grozę siłą. W świecie De Aranoi można upokorzyć ją i okiełznać w sposób jeszcze bardziej skuteczny niż w jednym najsłynniejszych greckich mitów. Podejmująca to wyzwanie Marcela przypomina Syzyfa, który nie zgodziłby się na uwolnienie Tanatosa.

Przebijająca z "Amadora" ironia odbiera postawie bohaterki cały domniemany heroizm. De Aranoa z lubością podkreśla fakt, że motywacje Marceli są bardziej złożone niż mogłoby się wydawać. Deklarowane przez kobietę przywiązanie do starca łączy się u niej z względami typowo utylitarnymi. Marcela decyduje się na metafizyczny hazard i mistyfikację wobec rodziny Amadora, gdyż nie chce, aby nagle pozbawiono ją dopływu gotówki. Dalsze konsekwencje czynu kobiety pozostają od niej zupełnie niezależne. Przewrotny charakter filmu każe uwierzyć, że to, co najpiękniejsze ujawnia się w życiu mimochodem i jakby od niechcenia. Choć optymizm oparty na takich przesłankach sprawia wrażenie dość wątłego, okazuje się skuteczny. Przynajmniej w świecie "Amadora", w którym wszystkie elementy na powrót scalają się w misterną układankę.

AMADOR | Hiszpania 2010 | reżyseria: Fernando Leon da Aranoa | dystrybucja: Vivarto | czas: 108 min

Reklama