Dziennik Gazeta Prawana logo

"Amador", czyli jak okiełznać kostuchę

20 stycznia 2012, 13:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Amador
Amador/Media
"Amador" to błyskotliwa hybryda kina społecznego, eschatologicznego dramatu i bardzo czarnej komedii.

Film Fernando Leona de Aranoi jest jak powierzona w zaufaniu tajemnica. Konwencjonalna z wierzchu opowiastka o dwójce outsiderów z biegiem czasu odsłania widzom prawdziwie ekstrawaganckie oblicze. 

Centralne miejsce w świecie "Amadora" zajmuje para madryckich imigrantów. Na przekór kultowi macho zniewieściały mężczyzna stanowi w niej tylko niewiele znaczący dodatek do zaradnej partnerki. W celu zarobienia dodatkowych pieniędzy kobieta o imieniu Marcela godzi się na podjęcie pracy opiekunki podstarzałego Amadora. Tytułowy bohater ma w sobie coś z archetypowego mędrca. W stosunku do Marceli jest jednocześnie życzliwy i sarkastyczny, na przemian udziela jej rad i poddaje kolejnym próbom. Za sprawą Amadora do życia bohaterów wkracza również jowialna prostytutka, która zachowuje się jakby zabłądziła w drodze na plan dowolnego filmu Almodóvara.

De Aranoa dopasowuje kolejne elementy tej układanki tylko po to, by gwałtownie ją zdekonstruować. Za sprawą pomysłowej fabularnej wolty "Amador" całkowicie unieważnia swój dotychczasowy przebieg i przenosi się w zupełnie odmienne obszary tematyczne. Postawa reżysera szybko okazuje się jednak czymś więcej niż popisem formalnej wirtuozerii. Gwałtowna zmiana charakteryzująca relacje między Marcelą a Amadorem staje się pretekstem do poruszenia interesującego problemu. Swoim filmem De Aranoa rzuca zuchwałe wyzwanie pielęgnowanemu przez europejską kulturę od tysięcy lat wyobrażeniu śmierci. "Amador" udowadnia, że kostucha nie jest już wyłącznie budzącą grozę siłą. W świecie De Aranoi można upokorzyć ją i okiełznać w sposób jeszcze bardziej skuteczny niż w jednym najsłynniejszych greckich mitów. Podejmująca to wyzwanie Marcela przypomina Syzyfa, który nie zgodziłby się na uwolnienie Tanatosa.

Przebijająca z "Amadora" ironia odbiera postawie bohaterki cały domniemany heroizm. De Aranoa z lubością podkreśla fakt, że motywacje Marceli są bardziej złożone niż mogłoby się wydawać. Deklarowane przez kobietę przywiązanie do starca łączy się u niej z względami typowo utylitarnymi. Marcela decyduje się na metafizyczny hazard i mistyfikację wobec rodziny Amadora, gdyż nie chce, aby nagle pozbawiono ją dopływu gotówki. Dalsze konsekwencje czynu kobiety pozostają od niej zupełnie niezależne. Przewrotny charakter filmu każe uwierzyć, że to, co najpiękniejsze ujawnia się w życiu mimochodem i jakby od niechcenia. Choć optymizm oparty na takich przesłankach sprawia wrażenie dość wątłego, okazuje się skuteczny. Przynajmniej w świecie "Amadora", w którym wszystkie elementy na powrót scalają się w misterną układankę.

AMADOR | Hiszpania 2010 | reżyseria: Fernando Leon da Aranoa | dystrybucja: Vivarto | czas: 108 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj