Dziennik Gazeta Prawana logo

"Rzeź" – folwark zwierzęcy Polańskiego

20 stycznia 2012, 10:18
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kate Winslet, "Rzeź"
Kate Winslet, "Rzeź"/Media
W "Rzezi" Roman Polański kolejny raz kompromituje hipokryzję przynależną do drobnomieszczańskiego rytuału.

Filmowe autorstwo w przypadku Romana Polańskiego polegało zawsze na strategii prymusa. W przeciwieństwie do Felliniego, Bergmana czy Allena nie kręci wciąż tego samego filmu. Musi być najlepszy we wszystkim. W tragedii, komedii i dramacie kostiumowym. Cechą wyróżniającą najlepszego polskiego filmowca jest spryt połączony z talentem. Polański z reguły doskonale wie, jaki temat będzie w danym momencie najwłaściwszy. Potrafi świetnie pracować z aktorami, operatorami, scenografami. Nie potrzebuje efektów specjalnych, żeby opowiedzieć o ludzkich odruchach, które nie są żadnym science-fiction. Dotyczą wszystkich, każdego. Polański, podobnie jak najwięksi twórcy kina amerykańskiego, chociażby Alfred Hitchcock lub Mike Nichols, z najbanalniejszej, kameralnej historii małżeńskiej, potrafi wydobyć drugie, a nawet trzecie dno. Koncertowo zainscenizowana i zagrana "Rzeź" jest pod tym względem tytułem wręcz wzorcowym.

Eleganckie mieszkanie na Brooklynie. W takiej przestrzeni spotykają się dwa małżeństwa w średnim wieku. Temat: wybryki ich dzieci. Syn jednej z par, podczas bijatyki, wybił zęby drugiemu. Gospodarze grani przez Jodie Foster i Johna C.Reilly'ego przyjmują gości (Kate Winslet i Christoph Waltz). Próba negocjacji kończy się wybuchem furii. Brooklyński apartament nasiąka światowymi problemami. Pomiędzy fizjologią, która zmusza jedną z uczestniczek dyskusji do częstych wizyt w toalecie, toczy się debata na temat Sudanu i krajów trzeciego świata. Polański kolejny raz w swojej twórczości kompromituje hipokryzję przynależną do drobnomieszczańskiego rytuału pod każdą szerokością geograficzną. Cynizm prawnika jest w tym samym stopniu udawany, co malowany altruizm gospodyni "zarzyganego" przyjęcia. 

Górnolotne tezy na temat kryzysu świata zasad, mają się nijak wobec zdroworozsądkowego dictum, że uzbrojony w bejsbola szczeniak, syn gości, jest po prostu zwyczajnym, źle wychowanym i rozpuszczonym dupkiem. 

Takimi samymi gnojkami, przebranymi w maski zadowolonych z siebie mieszczuchów, są rodzice. Oraz my – widzowie. Wystarczyło trochę alkoholu, żeby starannie wystudiowane pozy zmieniły się w mało eleganckie grymasy, a życzliwa chęć negocjacji w żądzę linczu. Kobiety stają w szranki z mężczyznami, faceci biją się z babami.

Bohaterowie wygadują bezmyślne banały wyczytane w luksusowych magazynach dla pań, albo w byle jak przerzuconych książkach pseudofilozoficznych. W filmie Polańskiego wygląda to prawie tak, jakbym oglądał jeden z tzw. kulturalnych, misyjnych programów w nowej ramówce TVP. Bzdurą, mości panowie. Podczas afazji sensów poprzestajemy na drobnicy. Coś ze sztambucha Paolo Coelho, coś z walki o równouprawnienie kobiet, plus kilka wygodnych tez z "Krytyki Politycznej". Dobra nasza pijana mać.

Bohaterowie "Rzezi" nie posiadają żadnego backgroundu kulturowego. Niewiele rozumieją. Przychodzą w dobrej wierze, ale wobec zaistniałej sytuacji, stają się ofiarami obowiązującego kanonu ideologicznego i kulturowego oraz samych siebie. To, co w istocie jest straszne, w filmie Polańskiego jest jednak przede wszystkim zabawne. Twórca "Tess" idealnie wyczuł potencjał komizmu ukryty w popularnym dramacie Yasminy Rezy. Sztuka Rezy to dobrze napisany aktorski samograj. Rzecz jest jednocześnie komiczna i ambitna. Polańskiemu udało się ufilmowić to, co wydawało się nieprzekładalne na język kina. Kamera Pawła Edelmana jest w filmie jak złośliwa, krnąbrna, bzycząca mucha, wlatująca do najmniej komfortowych przestrzeni. To właśnie z jej pozycji oglądamy przedmioty (motyw telefonu komórkowego) oraz dorosłych ludzi zachowujących się jak dzieci. 

Filmowa "Rzeź" uniwersalizuje także sceniczny rodowód "Boga mordu". O ile sztuka Rezy mówiła przede wszystkim o grzechu mieszczańskiej hipokryzji, o tyle film ukazuje ten problem w szerszej perspektywie. Ponieważ mieszkamy w świecie hipokrytów, każda próba oderwania się od mniejszego lub większego zakłamania i dyletanctwa, które wrosło w nas niczym druga skóra, musi okazać się klęską. Czarny humor filmu rozbraja wisielcza konkluzja. Wszyscy jesteśmy zarzynani. Własną głupotą. 

RZEŹ | Francja, Niemcy, Polska, Hiszpania 2011 | reżyseria: Roman Polański | dystrybucja: Kino Świat | czas: 79 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj